KTO Z WAS JEST BEZ GRZECHU


Ewangelia wg św. Jana 8,1-11 (Niedziela 07.04.2019 r.)
Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich.

Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć.

Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi.

Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku.

Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».

„Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”.
Tymi Słowami Jezus pokazuje mi konkretną wskazówkę, co robić, gdy zbyt szybko chcę osądzać innych. Faryzeusze pewni siebie wiedzieli, co trzeba zrobić z kobietą. Według prawa trzeba ją zabić, kamienując, by jej nie dotknąć i nie zaciągnąć na siebie nieczystości rytualnej. Jezus wychodzi poza zasady gry Faryzeuszów. Każe im popatrzeć na swoje życie i zastanowić się czy przypadkiem oni też nie mają czegoś na sumieniu. Jakiejś przestrzeni, w której powinni się nawrócić. Ta lekcja jest szczególnie do mnie. Często osądzam ludzi tylko po tym, co zewnętrzne, nie znając ich. I tu słowa Jezusa są mi pomocą. On pokazuje mi bym w takiej sytuacji przyjrzał się sobie i sprawdził czy nie mam u siebie nad czym popracować, a dopiero potem zajmował się wadami i grzechami innych ludzi.
Panie Jezu dziękuję, że otwierasz mi oczy i pozwalasz widzieć rzeczy do zmiany.

Życzę Ci sił by zająć się swoimi słabościami.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

UJRZAŁ GO JEGO OJCIEC I WZRUSZYŁ SIĘ GŁĘBOKO


Ewangelia wg św. Łukasza 15, 1-3.11-32 (Niedziela 31.03.2019 r.)
W owym czasie przybliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie, mówiąc: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi».

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:
«Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie.

A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie, i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał na służbę do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.

Wtedy zastanowił się i rzekł: „Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu przymieram głodem. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników”. Zabrał się więc i poszedł do swojego ojca.

A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.

Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się weselić.

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”.

Rozgniewał się na to i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nie przekroczyłem nigdy twojego nakazu; ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.

Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy. A trzeba było weselić się i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”».

„A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go”.
Taki jest Obraz Boga Ojca. To dla mnie dobra nowina na dziś. Ona odmienia moje patrzenie na rzeczywistość. Chce się żyć, bo jest ktoś, Kto chce mojego dobra, czyli mnie kocha. Oddał to co miał najcenniejsze bym ja mógł żyć w pełni. Nawet jeśli odchodzę od Jego zamysłu, od tego do czego mnie stworzył, On nieustannie czeka bym wrócił. Z otwartymi ramionami mnie przyjmuje i wyprawia ucztę. Przywraca mi godność i szacunek do siebie, które przez moje błądzenie czasem gubię.
Jezu dziękuję Ci, że pokazujesz mi Boga Ojca takim jakim jest naprawdę.

Życzę Ci byś odkrył prawdziwe oblicze naszego Boga i mu zaufał.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

PRZYSZEDŁ I SZUKAŁ NA NIM OWOCÓW


Ewangelia wg św. Łukasza 13, 1-9 (Niedziela 24.03.2019 r.)
W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.

Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».

I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”».

„Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł”.
W dzisiejszym nauczaniu Jezus zwraca moją uwagę na to, że nie żyję tylko dla siebie. Jak figowiec powinien przynosić owoce, tak powinny być widoczne owoce w moim życiu, z których inni mogą korzystać. By tak owocować mam do zrobienia dwie rzeczy. Po pierwsze muszę rozpoznać czym zostałem obdarowany, jakie mam talenty. Muszę wiedzieć jakim „drzewem” jestem i jakich owoców mam się spodziewać.

Drugą rzeczą, po tym jak już rozpoznam moje talenty i misję, jest pytanie jak nimi obracać by przynosiły największy owoc. A to dzieje się wtedy gdy służę nimi innym. W odkrywaniu i obracaniu talentami pomocny jest mi tekst: „Każdego dzieła, które twa ręka napotka, podejmij się według twych sił!” (Koh 9,10). Stosowałem tą zasadę i jak dotąd się sprawdzała. W działaniu rozpoznałem jakie mam zdolności oraz co daje mi spełnienie i szczęście. Obracając talentami najwięcej radości mam, gdy mogę nimi służyć innym i widzę jak przez to zmienia się ich życie.
Tato dziękuję Ci za talenty którymi mnie obdarowałeś.

Życzę Ci otwartych oczu serca w rozpoznawaniu swoich talentów i hojności w obdarowywaniu nimi innych.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TO JEST SYN MÓJ, WYBRANY, JEGO SŁUCHAJCIE!


Ewangelia wg św. Łukasza 9, 28b-36 (Niedziela 17.03.2019 r.)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dopełnić w Jeruzalem. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwu mężów, stojących przy Nim.

Gdy oni się z Nim rozstawali, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, pojawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok.

A z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!» W chwili gdy odezwał się ten głos, okazało się, że Jezus jest sam.
A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli.

„To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!”.
Dziś Bóg Ojciec tymi słowami mówi o Jezusie. W ostatnią Niedzielę w Ewangelii o kuszeniu, słyszałem jak Zły podważa Jego tożsamość – to że jest Synem Bożym. Dziś Bóg Ojciec ją potwierdza w słowach: „To jest Syn mój, Wybrany, …”. To pierwsza lekcja i wezwanie dla mnie. Potwierdzenia tego kim jestem powinienem szukać u mojego Taty, który jest w niebie. To Bóg Ojciec mnie stworzył, obdarzył życiem i talentami. On najlepiej wie kim jestem i do czego jestem. Ja tylko muszę znaleźć chęci i czas, by się z Nim spotkać i usłyszeć to jakie On ma plany względem mnie. Staram się znajdować taki czas i przestrzeń w życiu. Bóg mówi do mnie w natchnieniach serca, w swoim słowie i w innych ludziach. Jezu dziękuję za tych wszystkich dobrych ludzi, których spotkałem w ostatnim czasie. Błogosław im skutecznie.

Drugą częścią wypowiedzi Boga Ojca są słowa: „… Jego słuchajcie!”. Dla mnie to podpowiedź i zaproszenie. Często nie wiem co mam robić. Bóg Ojciec daje mi dziś odpowiedź: Słuchaj Jezusa. Co On, by zrobił w danej sytuacji, albo co by o niej powiedział. Miejscem gdzie znajduję Jego podpowiedzi jest Pismo święte. Tam daje mi wiele wskazówek i odpowiedzi na moje pytania. A Ty Kogo słuchasz i gdzie szukasz odpowiedzi na codzienne życiowe pytania?
Tato dziękuję Ci za Jezusa i Jego przykład życia.

Życzę Ci mądrości w wyborze doradców życiowych.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

JEŚLI JESTEŚ SYNEM BOŻYM …


Ewangelia wg św. Łukasza 4, 1-13 (Niedziela 10.03.2019 r.)
Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem».
Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek”».

Wówczas powiódł Go diabeł w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu zechcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje».
Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”».

Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, żeby cię strzegli, i na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”».
Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”».
Gdy diabeł dopełnił całego kuszenia, odstąpił od Niego do czasu.

„Jeśli jesteś Synem Bożym … ”.
Tymi słowami Zły chce uderzyć w tożsamość Jezusa. I to jest pierwsza rzecz, która mnie porusza. Diabeł zaatakował tożsamość samego Boga, chciał podważyć to kim On jest. Myślę, że to również robi względem mnie. Chce zakryć lub zniekształcić moją tożsamość. Ważne bym wiedział i co dzień odkrywał kim jestem? A jestem stworzony przez Boga, wybrany i ukochany. Oddał to co miał najcenniejsze, bym mógł żyć. Po Chrzcie świętym, jestem włączony do Kościoła i w Jezusie Chrystusie jestem synem bożym. Mogę do Niego mówić Tatusiu. Jestem obdarowany licznymi talentami, którymi mogę służyć i budować moją żonę i córkę, rodzinę, wspólnotę także ludzi których spotykam każdego dnia. Złemu zależy na tym bym nie odkrył tego kim jestem i tego, do czego powołał mnie Bóg. Panie Jezu pomóż mi odkrywać plan na moje życie.

Drugą rzeczą, którą dostrzegam w dzisiejszej Ewangelii jest zachowanie Jezusa. On przeciwstawił się Złemu. Dla mnie to lekcja jak walczyć z pokusami. Jezus nie rozmawia ze Złym. On odpowiada Słowem Bożym. W tym wypadku doskonale pasuje obraz Słowa Bożego jako miecza obusiecznego. Jezus bardzo dobrze je zna i umie się nim posługiwać. Więc by być dobrym wojownikiem w przestrzeni duchowej i potrafić odpierać pokusy, powinienem znać słowo Boże. W nim jest odpowiedź na każdą sytuację, która mnie spotyka. Tego doświadczam w życiu, że gdy idę za natchnieniami i rozwiązaniami danych problemów zawartymi w słowie, to mimo że są trudniejsze, to ostatecznie dają pokój i są najlepszymi wyjściami z sytuacji.
Tato dziękuję Ci, że pomagasz mi przechodzić przez trudne wydarzenia i proszę Cię o mądrość oraz siły bym umiał rozpoznać co jest największym dobrem i to wybierał.

Życzę Ci wygranych walk z pokusami i wytrwałości w uczeniu posługiwania się mieczem słowa Bożego.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

Z OBFITOŚCI SERCA MÓWIĄ JEGO USTA


Ewangelia wg św. Łukasza 6, 39-45 (z Niedzieli 03.03.2019 r.)
Jezus opowiedział uczniom przypowieść:
«Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj?
Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego.

Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta».

„Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? … Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta”.
Dwie rzeczywistości w dzisiejszej Ewangelii szczególnie zwróciły moją uwagę. Pierwszą jest zmysł wzroku. Jakie jest moje postrzeganie rzeczywistości? Co jest belką w moim oku? To pytania które zrodziły mi się na kanwie rozwarzań tego fragmentu. Jezus uczy mnie, bym zanim zacznę osądzać i pouczać, przyjrzał się sobie i swojemu działaniu. Widzę, że drzazgi, które chcę usuwać z oczu moich bliskich, tak mi przeszkadzają, bo często są niewidoczną belką w moim oku.
Jezu proszę Cię pomóż mi dostrzec moje grzechy, zaniedbania i pomóż je usunąć z mego życia.

Drugą rzeczywistością jest serce. Jezus mi daje światło na to bym przyglądał się mojej mowie. Jest ona wyznacznikiem, co kryje moje serce. Jakie słowa płyną z moich ust? Przyglądając się im, mogę spojrzeć na „duchowe ekg” mojego serca. I postawić diagnozę co wyeliminować z mojego życia, a nad czym pracować i wzmacniać.
Panie Jezu daj mi nowe serce.
Tato dziękuję Ci za Jezusa i przyniesione przez niego słowa.

Życzę Ci zapału i sił w „wyrywaniu belek” z własnych oczu.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

PODOBNIE WY IM CZYŃCIE


Ewangelia wg św. Łukasza 6, 27-38
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli zabiera ci płaszcz, nie broń mu i szaty. Dawaj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje. Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie.

Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to należy się wam wdzięczność? Przecież i grzesznicy okazują miłość tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to należy się wam wdzięczność? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, żeby tyleż samo otrzymać.

Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie».

„Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie”.
Wśród wielu wezwań Jezusa to jedno szczególnie mnie dotyka. Chyba dlatego, że wyznacza pewną zasadę postępowania ułatwiającą rozeznawanie. Często chcąc coś zrobić dla innych, mam wiele dylematów: czy to będzie dobre, co sobie pomyśli ten człowiek, co pomyślą inni itd. Wskazówka Jezusa pomaga w rozeznawaniu. Najczęściej wiem co dla mnie jest dobre, a co złe. Przykładam więc to co chcę zrobić do siebie i od razu łatwiej mi rozeznać, czy dane działanie powinienem wykonać.

Kolejne wezwania Jezusa zachęcają bardziej do działania, niż do tego, żeby się przed nim wzbraniać i usprawiedliwiać, że np. to nie będzie dobre dla tego człowieka, mam coś innego do zrobienia itd. Tak często mam, gdy spotykam człowieka w potrzebie.
Jezu daj mi siłę do działania według Twych wskazań i pomóż przezwyciężać moje zniechęcenie.
Tato dziękuję Ci za ludzi potrzebujących, których stawiasz na mojej drodze.

Życzę Ci odwagi i sił do pokonywania i przekraczania siebie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

BIADA WAM, GDY WSZYSCY LUDZIE CHWALIĆ WAS BĘDĄ


Ewangelia wg św. Łukasza 6, 17.20-26
Jezus zszedł z Dwunastoma na dół i zatrzymał się na równinie; był tam liczny tłum Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu.

On podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
«Błogosławieni jesteście, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.

Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.

Błogosławieni, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.

Błogosławieni jesteście, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy zelżą was i z powodu Syna Człowieczego odrzucą z pogardą wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.

Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.

Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.

Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.

Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom».

„Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”.
Łukasz Ewangelista przedstawia biadanie Jezusa. Szczególnie dotyka mnie wezwanie o chwaleniu przez wszystkich. W tym kontekście przychodzi mi na myśl tekst Jezusa o tym, że letnich wypluwa się z ust, dosłownie wymiotuje się nimi. Ma tu On na myśli ludzi, którzy są nijacy, nie mają swojego zdania, którego potrafią bronić. Są jak chorągiewki, na wietrze. Jeśli ktoś coś mocnego powie już są przy nim, negując to co wyznawali do tej pory. Taki obraz pasuje mi do biadania o fałszywych prorokach. Bo tylko tacy nijacy głosiciele, fałszywi prorocy mogą się wszystkim podobać. Przyglądając się Jezusowi i Jego nauczaniu, widzę że część ludzi była zachwycona tym co mówi, ale część chciała Go zabić. Tak się dzieje, gdy się głosi prawdę i jest się prawdziwym prorokiem. Ludzie nie zostają obojętni i na pewno nie spodoba się to wszystkim.

Druga rzecz jaka mi przychodzi na myśl w kontekście tego biadania to konstruktywna krytyka. Łatwo jest kogoś chwalić, tak samo jak przyjmować pochlebstwa. Konstruktywna krytyka, aby była owocna musi pokazywać obraz całości tzn. dobre i złe strony. Ja doświadczam tego podczas konstruktywnej krytyki moich wystąpień. Miło mi się słucha pochlebstw, że coś jest dobre to często dodaje sił do działania. Ale tak naprawdę do mojego wzrostu przyczyniają się trudne do przyjęcia słowa, gdy żona czy koledzy, pokazują mi co jest jeszcze do poprawy i co należy zrobić, aby dane wystąpienie było lepsze. Dzięki takim uwagom, przekazanym z miłością, wzrastam, a to co robię staje się lepsze.

Tato dziękuję Ci za ludzi, którzy pomagają mi się rozwijać.

Życzę Ci odwagi i sił do pokonywania i przekraczania siebie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TŁUM CISNĄŁ SIĘ DO JEZUSA


Ewangelia wg św. Łukasza 5, 1-11
Pewnego razu, – gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.

Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!» A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci». Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli, więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak, że się prawie zanurzały.

Widząc to, Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym». I jego, bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona.

A Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim.

„ … tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego …”.
Dziś do myślenia daje mi postawa tłumu. Ludzie cisną się do Jezusa, aby słuchać słowa. W tym kontekście ważne bym odpowiedział sobie na pytania: Kim dla mnie jest Jezus? W jakim celu do Niego przychodzę? … Od pewnego czasu uczę się zapraszać Go do różnych sytuacji życiowych, nie tylko tych ciężkich, gdzie już nikt inny nic nie poradzi, ale też do codziennych trosk i radości. Mówię mu o nich w modlitwie i dziękuję za nie.
Tato dziękuję Ci za Twojego Syna, który zostawił mi Twoje Słowa.

Życzę Ci zapału w poznawaniu obietnic Bożych. Tyle rzeczy czeka na odkrycie i przyjęcie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CZY NIE JEST TO SYN JÓZEFA ?


Ewangelia wg św. Łukasza 4, 21-30
Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze:
«Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?»

Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum».

I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».

Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

„Czy nie jest to syn Józefa?”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje, mi że najciężej być prorokiem we własnym domu. Ludzie do których przemawiał, widzieli w nim tylko syna Józefa, zwykłego cieśli i budowniczego domów. W tym kontekście warto, bym zastanowił się nad swoim domem, z którego pochodzę. Ważne kwestie to: czy już z niego wyszedłem, nie tylko fizycznie, ale także mentalnie? Jak wyglądają moje decyzje? Czy robię coś, bo rodzice tak chcą lub przeciwnie, robię coś na przekór nim. W pierwszym jak i w drugim przypadku mogę nie być wolny. Ważne bym pytał siebie, co jest dobre, czego chcę i to wybierał, czasem wbrew woli rodziców, czy też wbrew ogólnej opinii środowiska w którym żyję.
Myślę, że to będą dobre zagadnienia do rozmyślań na czas pielgrzymowania do Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy. Ciebie również zapraszam na szlak. Więcej informacji tutaj:
https://pl-pl.facebook.com/events/289203828398695/
Tato dziękuję Ci za ludzi, których spotykam. Błogosław im.

Życzę Ci odwagi do zmierzenia się ze swoją przeszłością, by tworzyć piękną teraźniejszość.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba