CÓŻ MAMY CZYNIĆ?


Ewangelia wg św. Łukasza 3, 10-18
Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: «Cóż mamy czynić?» On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni».

Przyszli także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli do niego: «Nauczycielu, co mamy czynić?» On im powiedział: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono».
Pytali go też i żołnierze: «a my co mamy czynić?» On im odpowiedział: «Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie».

Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma on wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym».

Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

„Cóż mamy czynić?”.
W dzisiejszej Ewangelii uczę się od Jana Chrzciciela. A dokładnie chodzi o odpowiedź na pytanie ludzi: „Cóż mamy czynić?”. Ludziom wskazuje, by się dzielili tym co mają, celnikowi i żołnierzowi, by nie brali łapówek oraz nie nadużywali swojej siły. Z tych odpowiedzi wyciągam dla siebie kilka wniosków. Po pierwsze, że żeby być bliżej Boga i się nawrócić nie muszę zmieniać pracy i porzucać całkowicie dotychczasowego życia, tylko zmieniać siebie w tym miejscu, w którym jestem. Po drugie moim zadaniem jest wypełnianie dobrze moich obowiązków – w tym momencie to być dobrym ojcem, mężem, pracownikiem – nie wykorzystywać mojej przewagi nad innymi ludźmi. Święty Jan Chrzciciel zaprasza mnie do wstąpienia na drogę świętości w codziennych obowiązkach i pozornie błahych wyzwaniach dnia jak np. wczesne wstawanie, wyrzucenie śmieci lub zmywanie naczyń. Świętości nie zdobywa się tylko poszcząc i jeżdżąc na pielgrzymki, choć to może pomóc, ale poprzez codzienne wybieranie największego dobra w danej chwili. I taki codzienny wybór pomiędzy leniuchowaniem na kanapie a np. wyrzuceniem śmieci staje się przestrzenią do walki o świętość w codzienności.
Tato dziękuję Ci za takie codzienne małe wyzwania.

Życzę Tobie i sobie siły i wytrwałości do podejmowania codziennych, często żmudnych wyzwań dnia codziennego. Do boju!;] Niech inspiracją będą słowa: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48).

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

… SKIEROWANE ZOSTAŁO SŁOWO BOŻE DO …


Ewangelia wg św. Łukasza 3, 1-6
Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i Trachonitydy, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni.

Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: «Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! i wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże».

„ … za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni”.
W dzisiejszej Ewangelii Łukasz pokazuje, że słowo Boże jest żywe. Bóg wybiera konkretny czas i miejsce – Ewangelista wskazuje na to w początkowym opisie. Wybiera również konkretnego człowieka – Jana, Syna Zachariasza. Jan dostaje misję i zaczyna ją realizować, chrzci i wzywa do nawrócenia. W tym kontekście chcę się podzielić słowami które odczytuję, że były skierowane do mnie.

Słowo, które usłyszałem i przyjąłem jako program dla swojego życia:
Każdego dzieła, które twa ręka napotka podejmij się według twych sił (Koh 9,10).
W dniach bezpośrednich przygotowań do ślubu dostałem Słowo:
Bądźcie dzielni i działajcie, a Pan poszczęści dobremu (2Krn 19,11) – ceremonia ślubna i wesele udały się. A My – już teraz z Żoną i córką – po latach możemy wspominać piękne chwile oglądając zdjęcia i film z tamtego wydarzenia.
Pan jest z Tobą dzielny wojowniku! (Sdz 6,12) – te słowa dodają mi sił, gdy jest trudno. Przypominają mi również, że nie zawsze wszystko muszę robić sam.
Dostałem wiele słów, które Bóg wypełnił w moim życiu.

A jakie słowa skierował do Ciebie? Znalazłeś je? Już je usłyszałeś?

Tato dziękuję Ci, za Twoich świadków, którzy pomogli mi rozkochać się w Twoim słowie.

Życzę Ci otwartych oczu i uszu na żywe słowo Boże.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

NABIERZCIE DUCHA I PODNIEŚCIE GŁOWY


Ewangelia wg św. Łukasza 21, 25-28. 34-36
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi.

Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym».

„A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. […] Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych […]Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie […]”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o swoim ponownym przyjściu. Aby ono nie było straszne daje mi wskazówki jak się na nie przygotować.

Po pierwsze mam uważać, bym nie zapomniał co jest najważniejsze. Na szczycie wartości by był Bóg Ojciec jako cel mojego życia, a także punkt odniesienia. Jak latarnia na morzu w nocy lub podczas burzy, tak On pomaga mi kroczyć w ciemnościach zawiłych sytuacji i pokazuje właściwy kierunek przy trudnych wyborach. Wydaje mi się czasem, że Bóg mi ciągle czegoś zabrania – nie obżeraj się, nie upijaj się, nie przywiązuj się za bardzo do bogactwa, znajomości i tego co posiadasz. Te ostrzeżenia i zakazy, mają sens i są dobre, podyktowane miłością, a nie przyjemnością. Wyraźnie to widzę dopiero w skrajnych sytuacjach, gdy ktoś wpadł w otyłość, cukrzycę lub alkoholizm, albo doprowadził do ruiny rodzinę pracując i goniąc za sukcesem zamiast budować relacje w domowym zaciszu. Panie Jezu daj mi wyostrzony wzrok i mądrość, bym umiał dostrzec i rozpoznać, to co najważniejsze w danej chwili. Dodaj mi sił, bym to wybrał i poświęcił czas na realizację tego dobra.

Po drugie mam czuwać i się modlić. Dla mnie to wskazówka, bym do każdego wyboru zapraszał Jezusa i pytał: Jezu, a Ty co byś zrobił? Które rozwiązanie przyniesie największe dobro dla mnie , moich bliskich i ludzi wokół mnie?

A do tego Jezus pociesza mnie, żebym się nie obawiał tylko podniósł głowę i nabrał ducha, bo już niedługo przyjdzie.
Panie Jezu czekam na Ciebie. Pomóż mi czuwać i modlić się.
Tato dziękuję Ci, że dałeś swojego Syna, dzięki któremu mogę Cię bardziej poznać.

Życzę Ci zażyłości z Jezusem, żebyś się cieszył kiedy przyjdzie kolejnym razem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

słowa moje nie przeminą


Ewangelia wg św. Marka 13, 24-32.
W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba. A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.

„Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą”.
W dzisiejszej Ewangelii zwróciłem uwagę na słowo, którego Jezus używa, aż trzy razy – przemijanie. Uczy mnie, że „niebo i ziemia”, czyli ten cały świat, przeminie, zostanie tylko Jego słowo. Ta perspektywa napawałaby mnie lękiem, gdybym nie znał Dobrego Ojca, z którym mam się spotkać po tym życiu. A żeby mogło dojść do tego spotkania, powinienem przestrzegać wskazówek udzielonych mi przez Jego Syna. W tym kontekście widzę dla siebie dwa zadania:
pierwszym jest poznawanie słów Boga Ojca objawionych na różne sposoby, tj. w historii zbawienia poprzez Jego sędziów, królów i proroków, a najpełniej w Jezusie Chrystusie, w Jego nauczaniu, życiu, śmierci i Zmartwychwstaniu.
Drugim zadaniem w perspektywie przemijania jest wyrobienie w sobie postawy, takiej bym każdego dnia żył tak jakby to był mój ostatni dzień. Takie podejście pomaga wybierać to co jest największym dobrem i to dobro realizować w stosunku do Boga, siebie i bliźniego. Czyli po prosto taka postawa będzie mi pomagała lepiej kochać.
Tato dziękuję Ci za Twojego Syna, najlepszego nauczyciela.
Życzę Ci trzeźwego spojrzenia na swoje życie z perspektywy przemijania.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

Strzeżcie się …


Ewangelia wg św. Marka 12, 38-44
Jezus, nauczając rzesze, mówił:
«Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok».

Potem, usiadłszy naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz.

Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie».

„Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach”.
Dziś Jezus przestrzega mnie przed uczonymi w Piśmie. A dokładnie przed pewnymi ich postawami tj. pychą i zakłamaniem. Pokazuje mi że ludzie, którzy „urzędowo” są blisko Boga, mogą tak naprawdę być od Niego daleko. W tym kontekście przychodzą mi dwie refleksje:

Pierwszą jest to, że Jezus mówi o czynach uczonych w Piśmie. I to jest klucz. Ktoś może pięknie nauczać i tą naukę powinienem przyjąć, ale nie koniecznie muszę naśladować jego zachowanie. Jezus wzywa mnie do ciągłego rozeznawania, co jest dobre i zaprasza bym to dobro realizował.

Drugą myślą, zadaniem jest to co mogę zrobić dla takich ludzi. Dla kapłanów, którzy może po latach przeżywają kryzys lub wypaliła się im młodzieńcza gorliwość i została już tylko rutyna. Jezus mówi, że jak uderzy się w pasterza to owce się rozproszą (por. Mt 26,31) i będą łatwym kąskiem dla wilków. Potrzebuję kapłanów dobrych i świętych. A takimi może ich uczynić tylko Bóg, więc widzę tu zadanie dla siebie. Nie będę się oburzał, to trudne w moim przypadku, ale pomodlę się o potrzebne łaski dla kapłanów. O odwagę dla młodych, by nie bali się podjąć takiego powołania. A czasem zdobędę się samemu na odwagę i podejdę do kapłana np. po mszy świętej i pochwalę dobre działania lub jak trzeba upomnę z miłością.
Tato dziękuję Ci, za kapłanów.

Życzę Ci dobrego pomysłu na spędzenie Niedzieli.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

SŁUCHAJ I KOCHAJ


Ewangelia wg św. Marka 12, 28b-34
Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?».

Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych».

Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary».
Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać.

„Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” … ».
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi dwa najważniejsze przykazania: miłości Boga i bliźniego.
Dziś dotarło do mnie jeszcze jedno wezwanie, które połączyłem z przykazaniami: „Słuchaj …”.

Słuchaj i kochaj Boga. Mam kilka sposobów na słuchanie Boga. Jednym z nich jest modlitwa w ciszy – w tym czasie słucham natchnień, które się rodzą i rozeznaję czy są od Boga. Kolejnym sposobem jest czytanie i rozważanie Słowa Bożego. Słucham też nauczania podczas kazań i wskazówek mojego spowiednika. To wszystko pomaga mi bardziej poznać Boga, a przez to znaleźć najlepszy sposób jak mogę Go kochać, czyli wybierać i realizować dobro.

Słuchaj i kochaj bliźniego. Tu słuchanie jest ważną postawą, która umożliwia mi poznanie drugiego człowieka. Doświadczam tego szczególnie w małżeństwie, gdzie czasem wystarczy tylko wysłuchać i problem się rozwiązuje. Słuchając mam szansę bardziej poznać moją żonę. Będę się starał częściej korzystać z tej szansy;)
Ale oprócz słuchania innych słucham też siebie: jakie pragnienia w głębi mego serca złożył Bóg. Bo wiem, że realizując je będę stawał się święty, bardziej szczęśliwy. Więc teraz moim zadaniem jest słuchać i rozpoznawać największe dobro jakie mogę realizować w danej chwili.
Tato dziękuję Ci, że pokazujesz mi w Twoim Synu jak słuchać i jak kochać.

Życzę Ci otwartych uszu i sił do realizowania dobra.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CO CHCESZ ABYM CI UCZYNIŁ?


Ewangelia wg św. Marka 10, 46b-52
Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. A słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!»

Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go». I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się na nogi i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?»
Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał».
Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

„Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! … Co chcesz, abym ci uczynił?”.
Z dzisiejszego spotkania Jezusa z Bartymeuszem wyciągam dla siebie dwie lekcje. Pierwszą z postawy Bartymeusza. Człowiek z marginesu społecznego, niewidomy żebrak, całkowicie zależny od ludzi, woła do Jezusa. Mimo sprzeciwu innych nie przestaje i w końcu Jezus go słyszy. Bartymeusz uczy mnie wiernego i odważnego wołania. Wytrwałej modlitwy, która niekoniecznie musi podobać się innym. Panie Jezu naucz mnie modlić się i nie ustawać mimo trudności.

Drugą lekcję dostaję od Jezusa. W rozmowie z Bartymeuszem pyta On o oczywistą rzecz. Przecież wiadomo, że ślepy chce najbardziej widzieć. Jego celem więc jest nawiązanie rozmowy. To pokazuje mi, że mimo że Jezus zna moją sytuację i moje potrzeby, chce bym z Nim o nich rozmawiał.
Tato dziękuję Ci za lekcje, które otrzymuję od Twojego Syna.

Życzę Ci owocnej nauki w szkole Jezusa.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

KTO BY MIĘDZY WAMI CHCIAŁ SIĘ STAĆ WIELKIM …


Ewangelia wg św. Marka 10, 35-45
Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, podeszli do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?»
Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».

Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?» Odpowiedzieli Mu: «Możemy».
Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane».

Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich:
«Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu».

„Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym”.
W dzisiejszej Ewangelii zwróciłem uwagę na to, że Jezus nie potępia postawy Jakuba i Jana. Apostołowie pragną być wielkimi, siedzieć przy Jego boku. On nie krytykuje tylko tłumaczy jak w dobry sposób dojść do tej wielkości. Jego propozycją jest służba drugiemu człowiekowi. Jezus nie tylko o tym naucza, ale pokazuje jak się to robi. Dla mnie jest to zaproszenie do odkrywania potrzeb i pragnień ludzi wokół mnie i pomagania im w realizacji tych dobrych.

Druga myśl to wezwanie do refleksji: czego ja pragnę i o czym marzę? Co odpowiedziałbym Jezusowi gdyby mnie dziś zapytał: co chcesz, żebym Ci uczynił?
Tato dziękuję Ci, że złożyłeś pragnienia w moim sercu. Pomóż mi je odkryć i zrealizować.

Życzę Ci zapału w odkrywaniu pragnień ukrytych przez Boga w Twoim sercu i sił do ich realizacji.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

KTO NIE PRZYJMIE KRÓLESTWA BOŻEGO JAK DZIECKO …


Ewangelia wg św. Marka 10, 2-16
Faryzeusze przystąpili do Jezusa, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę.
Odpowiadając, zapytał ich: «Co wam przykazał Mojżesz?»
Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić».
Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela».

W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: «Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo».

Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego.
A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego».
I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

„ … chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go …
Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”.

Z dzisiejszej lektury Ewangelii wyciągnąłem jedną lekcję i zadanie. Jezus uczy mnie jak prowadzić dyskusję. Jest rzeczowy, nie wdaje się w zbędne spory tylko odwołuje się do podstaw. W tym przypadku do Księgi Rodzaju i na jej podstawie wyjaśnia sporną kwestię. Dla mnie to wskazówka, by odpowiedzi na początku szukać w Biblii. Poza tym nie wdawać się w potyczkę słowną, ale być rzeczowym i szukać argumentów. Dzięki Panie Jezu za taką lekcję.

Co zrobić, by przyjąć królestwo Boże jak dziecko – to zadanie wypływające z dzisiejszej Ewangelii. Myślę, że niedziela jest dobrym czasem na poszukiwanie odpowiedzi. A pomoże mi w tym moja dwuletnia córka, z którą mogę spędzić trochę czasu i podpatrzeć jak być dzieckiem.
Tato dziękuję Ci za lekcje, które dajesz mi w Twoim słowie.

Życzę Ci zapału w poznawaniu Boga w Jego słowie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

… KTO UCZYNI CUD W IMIĘ MOJE …


Ewangelia wg św. Marka 9, 38-43. 45. 47-48
Apostoł Jan rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami».
Lecz Jezus odrzekł: «Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.

Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze.

Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie».

„ … bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie … Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją … ”.
W dzisiejszej Ewangelii widzę dla siebie dwa zadania. Pierwsze to zastanowić się jakie cuda działam w imię Jezusa. Jan opowiada Jezusowi, że są tacy ludzie, którzy działają w Jego imię cuda, mimo że nie chodzą z nimi. Jezus zgadza się na takie działania. W innym miejscu Mistrz powie do uczniów: „zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni …” (J 14,12). Więc mam zachętę do działania i rozeznawania jakie dobre dzieła są potrzebne w miejscu w którym jestem. A Pan Jezus będzie działał, czy to dawał pokój czy uzdrawiał, czy dawał dobrą radę i pomoc w rozeznawaniu. A ja będę jego narzędziem.

Drugim zadaniem jest przyjrzenie się moim upadkom i sytuacjom w których wpadam w grzech. Innymi słowy schodzę z drogi, którą wymyślił dla mnie Bóg, drogi świętości. Muszę się przyjrzeć co jest moją wadą główną i w jakie grzechy najczęściej wpadam. A potem spróbować rozpracować schemat kuszenia. W jaki sposób dochodzi do grzechu. I teraz już – to najtrudniejsze – zostaje mi tylko przeciwdziałać strategii złego. Jeśli się da, to: wyeliminuję sytuacje, które sprzyjają grzeszeniu. Zatroszczę się by wzmocnić dobre działania np. zadbam o czas by realizować swoje talenty. Zacznę robić te rzeczy, które czuję że są dobre np. za chwilę zabieram się do lektury dobrej książki na którą już od dawna nie miałem czasu … Mam takie doświadczenie, że najcenniejszą walutą jaką mam jest czas. Mam jedną obecną chwilę i ode mnie zależy na co ją przeznaczę.
Tato dziękuję za przykłady wielkich ludzi, którzy doszli do Świętości.

Życzę Ci codziennych dobrych wyborów.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba