TE, KTÓRE BYŁY GOTOWE, WESZŁY Z NIM NA UCZTĘ WESELNĄ


Ewangelia wg św. Mateusza 25, 1-13.

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:

«Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły.

Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”.

Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”.

Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».

„Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną”.
Dzisiejsza przypowieść wzbudza we mnie kilka pytań, którymi chce się podzielić:

Królestwo Boże jest jak dziesięć Panien, które oczekują Pana młodego. W tym kontekście nasuwa mi się pytanie na co lub na kogo ja czekam? A także co robię, by zbliżyć się do tego kogoś lub czegoś?

Pięć Panien było gotowych na przyjście Pana młodego. Patrząc na te Panny zastanawiam się nad moją gotowością na spotkanie z Chrystusem. Gdybym miał się z nim spotkać za godzinę, to co takiego musiałbym jeszcze zrobić? Taka perspektywa pomaga mi rozeznać co jest naprawdę ważne i czemu warto poświęcić czas.
Tato dziękuję Ci za Jezusa, który uczy mnie w przypowieściach.

Życzę Ci mądrości w codziennych wyborach największego dobra.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

NAJWIĘKSZY Z WAS NIECH BĘDZIE WASZYM SŁUGĄ


Ewangelia wg św. Mateusza 23, 1-12.

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.

Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.

A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.

Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony».

„Największy z was niech będzie waszym sługą”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi jak zrealizować pragnienie bycia największym. Nie krytykuje tego pragnienia, (zobacz także scenę z Jakubem i Janem Mt 20,20-28) ale ukierunkowuje. Prawdziwa wielkość ma się przejawiać w służbie. Jezus sam jest tego dobrym przykładem. Uniżył się jako Bóg stając się człowiekiem. Jako człowiek służył ludziom, głosząc im dobrą nowinę, uzdrawiając ich i wyrzucając złe duchy, a ostatecznie oddał życie, by zbawić każdego z nas.

Dla mnie to wezwanie, bym w codzienności służył ludziom, których spotykam. Oddawał im swój czas i siły, na przykład wypełniając codzienne obowiązki domowe. W tej perspektywie zwykłe zmywanie naczyń, czy przewijanie dziecka sprawia, że staje się większy. Trzeba tylko otwartych oczu i codziennego nawracania się, bym widział taką perspektywę.
Tato dziękuję Ci, że dajesz mi przykład życia w Twoim Synu.

Życzę Ci sił do codziennego wzrastania.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

BĘDZIESZ MIŁOWAŁ


Ewangelia wg św. Mateusza 22, 34-40.

„Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?»

On mu odpowiedział: «„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy»”.

„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. […] Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje główną zasadę Chrześcijaństwa – miłość, która zawiera się w dwóch przykazaniach. Mam kochać Boga i bliźniego. Dla mnie to wezwanie bym zastanowił się jak to robić. W tym kontekście mam kilka refleksji:

Jak kochać Boga? Z pomocą przychodzi mi św. Jan Ewangelista ze swoimi wskazówkami: „Dzieci nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą” oraz „ … albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie”. Miłość do Boga ma być konkretna, to nie tylko uduchowione modlitwy, ale także twarde stąpanie po ziemi i wprowadzanie miłości w codziennym życiu.

Jak kochać bliźniego? Jezus pokazuje mi, że żeby pokochać innych muszę najpierw pokochać siebie. Ale co to znaczy kochać? Dla mnie to wybór dobra i działanie by je wprowadzić w życie. Więc warto bym wiedział co jest dla mnie dobre i to urzeczywistniał w codzienności, a wtedy będzie mi łatwiej kochać innych.
Tato dziękuję, że w Twoim Synu dałeś mi wspaniałego nauczyciela.

Życzę Ci mądrości do odkrywania co jest dobre i odwagi, by wprowadzać to w czyn.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

NARADZALI SIĘ, JAK BY PODCHWYCIĆ JEZUSA W MOWIE


Ewangelia wg św. Mateusza 22, 15-21 .
Faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Jezusa w mowie.

Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby mu powiedzieli: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie?»

Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: «Czemu wystawiacie Mnie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową!» Przynieśli Mu denara.

On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli: «Cezara». Wówczas rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga».

„naradzali się, jak by podchwycić Jezusa w mowie”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus wychodzi zwycięsko z zasadzki zastawionej przez faryzeuszów. Było nią pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Gdyby Jezus kazał płacić podatek oskarżyliby Go, że współdziała z okupantem, gdyby nie kazał płacić podatku donieśliby do namiestnika i trafiłby do więzienia. Jezus nie wszedł w zasady gry faryzeuszów i wybrał trzecie rozwiązanie.

Dla mnie to lekcja, żeby w trudnych sytuacjach nie dać się wciągnąć w nierówną grę, ale szukać dobrych rozwiązań. Jezus, jak pokazuje dzisiejsza Ewangelia, jest Mistrzem również w takich sytuacjach.U Niego mogę zawsze znaleźć podpowiedź co robić.
Tato dziękuję, że w Twoim Synu dałeś mi wspaniałego nauczyciela.

Życzę Ci twórczych rozmów z Tatą.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WYPRAWIŁ UCZTĘ WESELNĄ SWEMU SYNOWI


Ewangelia wg św. Mateusza 22, 1-14.
Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.

Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali.

Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami.

Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

„Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi”.
Z dzisiejszego nauczania Jezusa wyciągam dla siebie dwie refleksje.

Po pierwsze uczta symbolizuje dla mnie Eucharystię. W tym kontekście zastanawiam się jak często korzystam z zaproszenia Króla i jakie wymówki znajduję, by z tego zaproszenia nie skorzystać. Następną rzeczą jest to jak przygotowuję się do tej uczty. Czy mogę przyjąć ciało Pańskie, czy zapoznaję się wcześniej ze Słowem Bożym z dnia. To pomaga mi w pełni uczestniczyć w uczcie.

Drugą myślą jest to, że uczta jest dla Syna. Chrzest wszczepił mnie w Jezusa, czyli mam udział w dziecięctwie Bożym. To dobra nowina. Bóg Ojciec wyprawił ucztę także dla mnie. I czeka bym na nią przyszedł. Tę tu na ziemi – Eucharystię, i tę ucztę wieczną…

Tato dziękuję Ci za zaproszenie.

Życzę Ci sił i chęci do częstego korzystania z zaproszenia Króla.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ODDAŁ JĄ W DZIERŻAWĘ ROLNIKOM


Ewangelia wg św. Mateusza 21, 33-43.

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu:

«Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.

Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna.

Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?»

Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze».

Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce».

„ … oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus zaprasza mnie do współpracy w Jego winnicy, czyli Kościele. Dla mnie to wezwanie do zastanowienia się nad dwiema rzeczami:

Po pierwsze, jakie jest moje miejsce w Kościele? I nie chodzi o stałe miejsce w ławce, tylko o miejsce, w którym mogę najbardziej zbliżyć się do Jezusa? Takim miejscem jest wspólnota, w której wraz z innymi mogę poznawać i naśladować Jezusa. We wspólnocie mogę uczyć się kochać i przebaczać.

Drugą rzeczą nad którą muszę się zastanowić, jest moje uczestnictwo w życiu Kościoła. Czyli jak służę moimi talentami ludziom, których spotykam. Czy dzięki spotkaniu ze mną są bliżej Chrystusa? Miejscem, które jest pomocne jest wspólnota, w której znajomi ludzie powiedzą mi czy jestem im pomocą i daję dobre świadectwo czy nie.
Tato dziękuję Ci za ludzi których stawiasz na mojej drodze.

Życzę Ci wytrwałości w poszukiwaniu swojego miejsca w Kościele.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WYSZEDŁ WCZESNYM RANKIEM


Ewangelia wg św. Mateusza 20,1-16a.
Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.

Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”.

A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi,
mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”.

Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

„Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus naucza w przypowieściach. W gospodarzu z przypowieści widzę obraz Boga Ojca. Jezus ukazuje mi kilka Jego cech. Szczególnie jedna zwróciła moją uwagę. Gospodarz jest aktywny, pierwszy wychodzi z inicjatywą. Od świtu szuka pracowników i robi to przez cały dzień. Bóg Ojciec robi pierwszy ruch. Oddał swego Syna bym ja mógł żyć. Codziennie szuka mnie bym brał udział w wielkim dziele, jakim jest zbawienie wszystkich ludzi. Ja muszę się tylko na to zgodzić i zacząć używać moich talentów w pracy w jego winnicy. Dla mnie to zaproszenie do tego bym rozpoznał jakie mam talenty i jak mogę ich użyć, w rodzinie, w kościele, w pracy, by przybliżać Boga Ojca ludziom.
Tato dziękuję Ci , że jesteś dobry.

Życzę Ci zapału i sił do pracy zgodnie z wolą Bożą.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WSZYSTKIEGO UŻYCZY IM MÓJ OJCIEC


Ewangelia wg św. Mateusza 18,15-20.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata.
Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa.
Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.
Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie.
Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».

„Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus daje mi dwie obietnice:
W pierwszej Jezus obiecuje, że gdy będę zgodnie prosił z innymi to otrzymam. W tej obietnicy Jezus pokazuje mi Boga Ojca jako hojnego dawcę. Tylko czy ja w to wierzę, że Tata da mi wszystko co jest dla mnie dobre i jest mi potrzebne?

W drugiej Jezus obiecuje, że gdy we wspólnocie będę się modlił i wspominał Jego imię to On tam będzie. Dla mnie to zaproszenie, by gdy brakuje mi kontaktu z Jezusem, iść do wspólnoty, wspólnie się modlić, a tam Go spotkam.

Tato dziękuję Ci, za Twojego Syna, który jest blisko.

Życzę Ci skutecznych poszukiwań działania Boga w codziennym życiu.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

A WY ZA KOGO MNIE UWAŻACIE?


Ewangelia wg św. Mateusza 16,13-20.
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?» A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków». Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie». Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

„ A wy za kogo Mnie uważacie?”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus podsuwa mi do przemyślenia dwie kwestie:
Pierwszą jest pytanie zadane uczniom: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Kim dla mnie jest Bóg? Tak na co dzień, gdy wykonuję obowiązki w rodzinie, w pracy, podczas wypoczynku i zabawy, gdy nikt nie patrzy. Ciągle próbuję aktualizować tę odpowiedź. Na dzisiaj, mój Bóg jest dobrym Ojcem, który oddał za mnie to co miał najcenniejsze, swojego Syna. On mnie zaplanował i chciał bym był, stworzył mnie, a teraz zaprasza do wielkich rzeczy.

Drugą kwestią do przemyślenia jest moje imię. Z niego wynika moja misja, to do czego Bóg mnie zaprasza. Szymonowi nadał imię Piotr czyli opoka i na niej wybudował Kościół. Ja ciągle odkrywam do czego jestem wezwany. Na tę chwilę jestem mężem i ojcem. Każdego dnia chcę coraz lepiej wykonywać te zadania. Próbuję także stawać się coraz lepszym bratem, przyjacielem, pracownikiem itd. A w tym wszystkim chce zrealizować moje dziecięctwo Boże i przybliżać się coraz bardziej do mojego Ojca w Niebie.
Tato dziękuję Ci, że wołasz mnie po imieniu.

Życzę Ci mądrości w rozeznawaniu dróg Bożych, które prowadzą do pokoju i szczęścia.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

NIECH CI SIĘ STANIE, JAK PRAGNIESZ


Ewangelia wg św. Mateusza 15,21-28.
Jezus podążył w strony Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.

Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami». Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».

A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: «Panie, dopomóż mi». On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom». A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów». Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.

„ … wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus daje mi dwie lekcje:
Pierwszą jest sytuacja, w której poddaje próbie kobietę kananejską. Nie odpowiada na jej wołanie. To wydarzenie staje się szansą by ukazała się wielkość jej wiary. Dla mnie to przypomnienie, że jeśli czasem Jezus milczy to może właśnie z tego powodu bym wzmocnił się w wierze. Bym bardziej Go szukał i mimo trudności dalej za nim podążał.

Drugą lekcję znajduję w słowach Jezusa: „ … wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!”. Widzę, że Jezus spełnia najgłębsze pragnienia serca. By je poznać na początku poddaje je próbie, jak u kobiety kananejskiej. To mi pokazuje, że trudności i przeciwności przy realizacji moich pragnień oczyszczają je i pomagają mi odróżnić prawdziwe pragnienia od zachcianek.
Tato dziękuję Ci, że wzywasz mnie do wielkich rzeczy poprzez pragnienia serca.

Życzę Ci mądrości w odróżnianiu prawdziwych pragnień od zachcianek.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba