JAN BĘDZIE MU NA IMIĘ


Ewangelia wg św. Łukasza 1,57-66.80
Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza.

Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać.

On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim.

Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.

„On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili”.
Dzisiejsza Ewangelia przedstawia obrzęd nadawania imienia. Ojciec nadaje dziecku imię Jan. Imię w biblii jest jednocześnie misją życiową. Jan znaczy cieszący się boską łaską. Jan Chrzciciel był największym z proroków. Miał szczególną łaskę i zadanie przygotować drogę Jezusowi. W tym kontekście zastanawiam się nad moim imieniem: co oznacza? Jaką misję ze sobą niesie? oraz jakie imię nadaje mi Bóg? Te pytania będą mi towarzyszyły w tym tygodniu. Kim jestem? Do czego jestem stworzony? Czy i jak to realizuję?

Po części już znam odpowiedź: Grzegorz – znaczy czujny, czuwający; a Piotr – skała, opoka. Te dwa imiona od chrztu świętego zrealizuję, gdy będę czuwał i będę skałą, czyli będę wiernie trwał przy rzeczach do których się zobowiązałem i będę wsparciem dla innych.
W trakcie życia dostałem też nowe imiona: jestem mężem, ojcem … i myślę że jeszcze nie jedno imię dostanę.

W tym kontekście widzę, że bardzo ważne jest to co mówię i jakie imiona nadaję innym: „piękna”, „zuch chłopak”, „mądry”, „silny gość”, czy „brzydula”, „głupek”, „palant” itd. Ode mnie zależy co wybiorę. Mogę w ten sposób niszczyć i ranić, albo budować i podnosić na duchu.
Tato dziękuję Ci za imię Jezus, w którym jest moje zbawienie.

Życzę Ci odwagi w odkrywaniu kim jesteś i do czego zostałeś „ulepiony”?

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

Z KRÓLESTWEM BOŻYM DZIEJE SIĘ TAK …


Ewangelia wg św. Marka 4, 26-34
Jezus mówił do tłumów:
«Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo».

Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu».

W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

„Z królestwem Bożym dzieje się tak … ”.
W dzisiejszym nauczaniu Jezusa o królestwie Bożym, znajduje dwie ciekawe myśli.
Pierwszą jest zaproszenie do zasiewania ziarna królestwa Bożego. Dla mnie jest to życie zgodne z zasadami Ewangelii, które przejawia się w codziennych wyborach i działaniach. Czyli staję się siewcą królestwa, gdy np. przeżegnam się przed jedzeniem, sumiennie wypełniam moje obowiązki domowe lub poświęcam czas córce. Ja sieję, a Bóg Ojciec troszczy się o wzrost tego, co zasiałem (por. 1 Kor 3,6).

W obrazie ziarnka gorczycy Pan Jezus pokazuje mi, że te małe, codzienne czynności wiernie wykonywane mogą kiedyś pomóc wielu osobom. Jezus w innym miejscu Ewangelii pokazuje mi, że pierwszą moją troską powinno być królestwo Boże i jego sprawiedliwość, a innymi rzeczami On się zajmie (por. Mt 6,33). Przecież wie najlepiej, czego mi potrzeba.
Tato dziękuję, że już tu na ziemi mogę doświadczać Twojej obecności.

Życzę Ci odwagi w szerzeniu królestwa Bożego poprzez codzienne wybory i działania.
Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

PODNIEŚ SIĘ NA ŚRODEK!


Ewangelia wg św. Marek 2, 23 – 3, 6
Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: «Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?»

On im odpowiedział: «Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom».

I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu».

Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć.

On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego, czy coś złego? Życie uratować czy zabić?» Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa.

A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

„Podnieś się na środek! … Wyciągnij rękę!”.
Dziś próbowałem się wczuć w sytuację uzdrowionego człowieka. Wykonał On wszystkie polecenia Jezusa. Stanął na środku i wyciągnął uschłą rękę. Musiał wiele w sobie pokonać, by pokazać wszystkim swoją niedoskonałość, niemoc, chorobę. Jezus w ten sposób pomógł mu przezwyciężyć wstyd, ale też uzdrowił Go. W tym kontekście przychodzą mi dwie refleksje.

Po pierwsze jak wygląda moja znajomość słów Jezusa oraz jak zachowuję te słowa w życiu? Czy pomagają mi one w codziennych wyborach?

Po drugie jest to zachęta dla mnie, by wypełniać to co rozeznam, że jest zgodne z wolą Bożą. Choć może to być czasem trudne, może upokarzające, może będę musiał zmierzyć się ze swoim strachem, z opinią innych ludzi itp. ale ostatecznie Jezus sprawia cud i wyciąga z tej sytuacji dobro.
Tato dziękuję Ci, że karmisz mnie swoim Słowem.

Życzę Ci odkrywczej lektury Pisma Świętego.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

UCZCIE JE ZACHOWYWAĆ WSZYSTKO, CO WAM PRZYKAZAŁEM


Ewangelia wg św. Mateusza 28, 16-20
Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami:

«Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».

„Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”.
Podczas rozważania dzisiejszej Ewangelii, gdy czytałem słowa „uczcie je zachowywać wszystko” podeszła do mnie córeczka, która dopiero wstała. No i zamieniłem rozważanie na temat głoszenia, na praktykę głoszenia Ewangelii dziecku, które jeszcze nie mówi. Przeczytaliśmy kilka stron z Biblii dla dzieci – a raczej opowiedziałem co jest na obrazkach, a potem poszliśmy na spacer. Ta sytuacja pokazuje mi, że dziś chyba tak trzeba. Nauczać poprzez świadectwo i oddawanie czasu. W taki sposób mogę w praktyce pokazać jak ma wyglądać chrześcijaństwo. Jezus tak robił. Mówiąc o oddawaniu życia za przyjaciół, sam zgodził się na Golgotę; gdy mówił o modlitwie, przedtem sam wiele wieczorów i nocy spędzał na niej; gdy nauczał o miłosierdziu, sam okazywał je spotkanym, ludziom często poranionym przez grzech. Więc w drogę! Stawajmy się świadkami Chrystusa i mówmy o Nim innym.
Tato dziękuję Ci za Twego Syna, który zaświadczył o Tobie i przyniósł nam Ducha Świętego.

Życzę Ci odwagi w świadczeniu o spotkaniach z Jezusem w Twoim codziennym życiu.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

„PARAKLET … ON ZAŚWIADCZY O MNIE … DUCH PRAWDY …”.
KIM JEST DLA CIEBIE?

Ewangelia wg św. Jana 15, 26-27; 16, 12-15
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi».

„On zaświadczy o Mnie”.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii zapowiada przyjście Ducha Świętego i pomaga mi choć trochę Go poznać. Duch Święty jest parakletem, czyli pocieszycielem. Świadczy o Chrystusie. Przekazuje prawdę i doprowadza do Niej – jest dobrym przewodnikiem. Słucha Ojca, Syna i przekazuje to co usłyszał, także rzeczy przyszłe. Niewiele o Nim wiem. Jest dla mnie ciężko uchwytny. Ale w dniu pięćdziesiątnicy proszę o to by przyszedł i dał się poznać. A dla Ciebie kim jest Duch Święty?
Tato dziękuję Ci za Twego Ducha.

Życzę Ci otwartości na natchnienia Ducha Świętego. Pozwól mu zadziałać w Twoim życiu.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

IDŹCIE NA CAŁY ŚWIAT I GŁOŚCIE EWANGELIĘ


Ewangelia wg św. Marka 16, 15-20
Jezus, ukazawszy się Jedenastu, powiedział do nich:
«Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie».

Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły.

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! […] Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą … ”.
Jezus, przed wstąpieniem do Ojca w niebie, daje zadanie uczniom – także mi. Najbardziej dociera do mnie jedno Jego słowo: Idźcie. To wezwanie bym zaczął działać. Nie siedział, czy leżał, często blokowany strachem i myślami: co to będzie; co sobie ludzie pomyślą albo co powiedzą? Mam iść i z wiarą głosić dobrą nowinę, o tym, że Jezus pokonał śmierć i wszelkie choroby. Jeśli będzie trzeba, to On potwierdzi to co mówię znakami. Muszę tylko sam być przekonany i wierzyć, że Jezus jest Panem, że ma wszelką władzę także nad śmiercią; że On żyje i nadal działa, szczególnie w swoim Kościele, którego jestem częścią.
Tato dziękuję za ludzi, z którymi mogę budować Kościół.

Życzę Ci zapału w odkrywaniu Boga w codzienności. On w niej jest;)

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WY JESTEŚCIE PRZYJACIÓŁMI MOIMI


Ewangelia wg św. Jana 15, 9-17
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.

To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.

Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.

Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».

„Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. […] To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii daje mi przepis na to jak zostać Jego przyjacielem. Mam przestrzegać Jego przykazań, głównie jednego: „abyście się wzajemnie miłowali” . On wytłumaczył czym jest miłość, tj. oddawanie życia dla kochanej osoby. Nie tylko nauczał teoretycznie, ale też pokazał mi jak się kocha. Zgodził się na śmierć na krzyżu, wybierając największe dobro jakim jest odkupienie moje i wszystkich ludzi. Dla mnie to wezwanie, by kochać tych których mam najbliżej, a których może czasem ciężko kochać. Oddawać dla nich życie tzn. poświęcać mój czas, by być z nimi i poświęcać siły, by pomagać im w obowiązkach. Właśnie przez takie codzienne umieranie będę coraz bardziej stawał się przyjacielem Jezusa. On powiedział mi to, po to, bym miał jego radość i stawał się w pełni szczęśliwy. I tak się dzieje, jeśli robię to co mi podpowiada.
Tato dziękuję za Twojego Syna, który pokazuje mi jak kochać.

Życzę Ci sił w codziennym umieraniu dla innych.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

OJCIEC MÓJ JEST TYM, KTÓRY GO UPRAWIA


Ewangelia wg św. Jana (15,1-8)
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, – jeżeli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.

Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami».

„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. … Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami”.
Jezus w dzisiejszym nauczaniu ukazuje mi moją relację do Niego i do Boga Ojca. Jestem wszczepiony w Chrystusa jak latorośl w winny krzew. Dzięki temu mogę i powinienem przynosić owoc. Z tej nauki wypływa pierwsza refleksja: powinienem zobaczyć czy przynoszę owoc i jaki on jest. Czy moje postępowanie jest dla innych jak słodkie dojrzałe winogrona, czy może jak cierpkie jagody?

Drugą rzeczą, na którą wskazuje mi Jezus jest relacja do Boga Ojca. Będąc wszczepionym w Chrystusa, co stało się na chrzcie świętym, Bóg Ojciec przycina i oczyszcza mnie jak latorośl. Jest dobrym ogrodnikiem, który dba o latorośl. Obcina zbędne pędy, by krzew nie tracił na nie życiodajnych soków. Przerzedza również te, które owocują, po to by było mniej owoców, ale bardziej dorodnych. Patrząc przez pryzmat tego słowa na moje życie, widzę, że niektóre trudne wydarzenia były takim obcięciem owocujących gałązek, po to bym urósł i wydał jeszcze większy owoc – mógł na przykład wspomóc kogoś, kto przechodzi przez podobne trudności jak ja. Dostrzegam również, że w życiu mam ograniczony czas, który mogę wykorzystać. Warto więc bym z pomocą Dobrego Ogrodnika przejrzał moje codzienne aktywności i wyrzucił te, które nie przynoszą dobrych owoców.
Tato dziękuję Ci za Jezusa w którym mogę owocować.

Życzę Ci odwagi do odcinania bezowocnych aktywności.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ZNAM OWCE MOJE, A MOJE MNIE ZNAJĄ


Ewangelia wg św. Jana 10, 11-18
Jezus powiedział: «Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca».

„Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. […] Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz”.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii opisuje siebie jako dobrego pasterza. W tamtej kulturze pasterz szedł z przodu, a owce podążały za nim. Gdy byli np. przy wodopoju, gdzie były inne stada, owce rozpoznawały pasterza po głosie, po specyficznym nawoływaniu lub melodii którą nucił. By iść za Jezusem muszę poznać jego sposób nawoływania, rozpoznać Jego głos. Pomocą w tym jest dla mnie słowo Boże, liturgia Kościoła oraz przykłady świętych, którzy Go naśladowali.
Misją dobrego Pasterza jest zgromadzić wszystkie owce w jednej owczarni. Mogę mu w tym pomóc. Jeśli będę żył pełnią życia realizując swoją misję wyznaczoną mi przez Ojca, mogę zainspirować innych do pójścia za Jezusem. Idąc za nim czeka mnie pełnia szczęścia i spełnienie w moim człowieczeństwie. Jak zwykle zależy to tylko ode mnie czy w codziennych decyzjach będę wybierał to co podpowiada mi mój Pasterz.
Tato dziękuję, że dałeś mi dobrego Przewodnika na życie.

Życzę Ci zapału w poznawaniu dobrego Pasterza.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WY JESTEŚCIE ŚWIADKAMI TEGO


Ewangelia wg św. Łukasza 24, 35-48
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba.

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»

Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.

Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich.

Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.

I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego».

„Wy jesteście świadkami tego”.
W dzisiejszej Ewangelii odczytuje dla siebie dwa wezwania:
Pierwsze pojawia się w sytuacji, gdy Jezus pokazuje swoje rany jako znak rozpoznawczy. On poprzez trud krzyża i rany, które odniósł wypełnił swoją misję – zbawił świat. W tym kontekście widzę, że muszę zmienić swoje nastawienie do trudnych sytuacji, bo to one najbardziej kształtują moje człowieczeństwo. Często nie mam wpływu na to czy i kiedy się pojawiają, ale mogę zdecydować co z nimi zrobię. Mogę wybierać, tak by zawsze stawać się lepszym i „większym” człowiekiem. Do tego zaprasza mnie Bóg w dzisiejszej Ewangelii. Ciebie również …

Drugim wezwaniem jest dawanie świadectwa o Zmartwychwstaniu Jezusa. On wzywa mnie do tego słowami: „Wy jesteście świadkami tego”. W tym kontekście zastanawiam się co i kogo pokazuję swoim życiem. Jakiego Boga może zobaczyć człowiek, który mnie spotyka w domu, w pracy, na ulicy. Jezus w innym miejscu mówi: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Czy kocham ludzi, chcę ich dobra? To jest prawdziwe dawanie świadectwa o Jezusie. Jest to do zrobienia, ponieważ to On uzdalnia do miłości, szczególnie tej trudnej, gdy ktoś rani i sprawia przykrość. Mówi wtedy jak do Pawła: „wystarczy Ci mojej łaski, moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9).
Tato dziękuję, że poprzez życie Jezusa pokazujesz mi jak kochać innych.

Życzę Ci byś wybierał wielkie rzeczy, bo do takich zaprasza nas Bóg Ojciec.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba