Strzeżcie się …


Ewangelia wg św. Marka 12, 38-44
Jezus, nauczając rzesze, mówił:
«Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok».

Potem, usiadłszy naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz.

Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie».

„Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach”.
Dziś Jezus przestrzega mnie przed uczonymi w Piśmie. A dokładnie przed pewnymi ich postawami tj. pychą i zakłamaniem. Pokazuje mi że ludzie, którzy „urzędowo” są blisko Boga, mogą tak naprawdę być od Niego daleko. W tym kontekście przychodzą mi dwie refleksje:

Pierwszą jest to, że Jezus mówi o czynach uczonych w Piśmie. I to jest klucz. Ktoś może pięknie nauczać i tą naukę powinienem przyjąć, ale nie koniecznie muszę naśladować jego zachowanie. Jezus wzywa mnie do ciągłego rozeznawania, co jest dobre i zaprasza bym to dobro realizował.

Drugą myślą, zadaniem jest to co mogę zrobić dla takich ludzi. Dla kapłanów, którzy może po latach przeżywają kryzys lub wypaliła się im młodzieńcza gorliwość i została już tylko rutyna. Jezus mówi, że jak uderzy się w pasterza to owce się rozproszą (por. Mt 26,31) i będą łatwym kąskiem dla wilków. Potrzebuję kapłanów dobrych i świętych. A takimi może ich uczynić tylko Bóg, więc widzę tu zadanie dla siebie. Nie będę się oburzał, to trudne w moim przypadku, ale pomodlę się o potrzebne łaski dla kapłanów. O odwagę dla młodych, by nie bali się podjąć takiego powołania. A czasem zdobędę się samemu na odwagę i podejdę do kapłana np. po mszy świętej i pochwalę dobre działania lub jak trzeba upomnę z miłością.
Tato dziękuję Ci, za kapłanów.

Życzę Ci dobrego pomysłu na spędzenie Niedzieli.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

SŁUCHAJ I KOCHAJ


Ewangelia wg św. Marka 12, 28b-34
Jeden z uczonych w Piśmie podszedł do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?».

Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Nie ma innego przykazania większego od tych».

Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznie powiedziałeś, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego znaczy daleko więcej niż wszystkie całopalenia i ofiary».
Jezus, widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się Go więcej pytać.

„Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: „Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą”. Drugie jest to: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” … ».
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi dwa najważniejsze przykazania: miłości Boga i bliźniego.
Dziś dotarło do mnie jeszcze jedno wezwanie, które połączyłem z przykazaniami: „Słuchaj …”.

Słuchaj i kochaj Boga. Mam kilka sposobów na słuchanie Boga. Jednym z nich jest modlitwa w ciszy – w tym czasie słucham natchnień, które się rodzą i rozeznaję czy są od Boga. Kolejnym sposobem jest czytanie i rozważanie Słowa Bożego. Słucham też nauczania podczas kazań i wskazówek mojego spowiednika. To wszystko pomaga mi bardziej poznać Boga, a przez to znaleźć najlepszy sposób jak mogę Go kochać, czyli wybierać i realizować dobro.

Słuchaj i kochaj bliźniego. Tu słuchanie jest ważną postawą, która umożliwia mi poznanie drugiego człowieka. Doświadczam tego szczególnie w małżeństwie, gdzie czasem wystarczy tylko wysłuchać i problem się rozwiązuje. Słuchając mam szansę bardziej poznać moją żonę. Będę się starał częściej korzystać z tej szansy;)
Ale oprócz słuchania innych słucham też siebie: jakie pragnienia w głębi mego serca złożył Bóg. Bo wiem, że realizując je będę stawał się święty, bardziej szczęśliwy. Więc teraz moim zadaniem jest słuchać i rozpoznawać największe dobro jakie mogę realizować w danej chwili.
Tato dziękuję Ci, że pokazujesz mi w Twoim Synu jak słuchać i jak kochać.

Życzę Ci otwartych uszu i sił do realizowania dobra.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CO CHCESZ ABYM CI UCZYNIŁ?


Ewangelia wg św. Marka 10, 46b-52
Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. A słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!»

Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go». I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się na nogi i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?»
Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał».
Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

„Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! … Co chcesz, abym ci uczynił?”.
Z dzisiejszego spotkania Jezusa z Bartymeuszem wyciągam dla siebie dwie lekcje. Pierwszą z postawy Bartymeusza. Człowiek z marginesu społecznego, niewidomy żebrak, całkowicie zależny od ludzi, woła do Jezusa. Mimo sprzeciwu innych nie przestaje i w końcu Jezus go słyszy. Bartymeusz uczy mnie wiernego i odważnego wołania. Wytrwałej modlitwy, która niekoniecznie musi podobać się innym. Panie Jezu naucz mnie modlić się i nie ustawać mimo trudności.

Drugą lekcję dostaję od Jezusa. W rozmowie z Bartymeuszem pyta On o oczywistą rzecz. Przecież wiadomo, że ślepy chce najbardziej widzieć. Jego celem więc jest nawiązanie rozmowy. To pokazuje mi, że mimo że Jezus zna moją sytuację i moje potrzeby, chce bym z Nim o nich rozmawiał.
Tato dziękuję Ci za lekcje, które otrzymuję od Twojego Syna.

Życzę Ci owocnej nauki w szkole Jezusa.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

KTO BY MIĘDZY WAMI CHCIAŁ SIĘ STAĆ WIELKIM …


Ewangelia wg św. Marka 10, 35-45
Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, podeszli do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy». On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?»
Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».

Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?» Odpowiedzieli Mu: «Możemy».
Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane».

Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich:
«Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu».

„Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym”.
W dzisiejszej Ewangelii zwróciłem uwagę na to, że Jezus nie potępia postawy Jakuba i Jana. Apostołowie pragną być wielkimi, siedzieć przy Jego boku. On nie krytykuje tylko tłumaczy jak w dobry sposób dojść do tej wielkości. Jego propozycją jest służba drugiemu człowiekowi. Jezus nie tylko o tym naucza, ale pokazuje jak się to robi. Dla mnie jest to zaproszenie do odkrywania potrzeb i pragnień ludzi wokół mnie i pomagania im w realizacji tych dobrych.

Druga myśl to wezwanie do refleksji: czego ja pragnę i o czym marzę? Co odpowiedziałbym Jezusowi gdyby mnie dziś zapytał: co chcesz, żebym Ci uczynił?
Tato dziękuję Ci, że złożyłeś pragnienia w moim sercu. Pomóż mi je odkryć i zrealizować.

Życzę Ci zapału w odkrywaniu pragnień ukrytych przez Boga w Twoim sercu i sił do ich realizacji.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

KTO NIE PRZYJMIE KRÓLESTWA BOŻEGO JAK DZIECKO …


Ewangelia wg św. Marka 10, 2-16
Faryzeusze przystąpili do Jezusa, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę.
Odpowiadając, zapytał ich: «Co wam przykazał Mojżesz?»
Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić».
Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela».

W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: «Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo».

Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego.
A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego».
I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

„ … chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go …
Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”.

Z dzisiejszej lektury Ewangelii wyciągnąłem jedną lekcję i zadanie. Jezus uczy mnie jak prowadzić dyskusję. Jest rzeczowy, nie wdaje się w zbędne spory tylko odwołuje się do podstaw. W tym przypadku do Księgi Rodzaju i na jej podstawie wyjaśnia sporną kwestię. Dla mnie to wskazówka, by odpowiedzi na początku szukać w Biblii. Poza tym nie wdawać się w potyczkę słowną, ale być rzeczowym i szukać argumentów. Dzięki Panie Jezu za taką lekcję.

Co zrobić, by przyjąć królestwo Boże jak dziecko – to zadanie wypływające z dzisiejszej Ewangelii. Myślę, że niedziela jest dobrym czasem na poszukiwanie odpowiedzi. A pomoże mi w tym moja dwuletnia córka, z którą mogę spędzić trochę czasu i podpatrzeć jak być dzieckiem.
Tato dziękuję Ci za lekcje, które dajesz mi w Twoim słowie.

Życzę Ci zapału w poznawaniu Boga w Jego słowie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

… KTO UCZYNI CUD W IMIĘ MOJE …


Ewangelia wg św. Marka 9, 38-43. 45. 47-48
Apostoł Jan rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami».
Lecz Jezus odrzekł: «Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.

Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.

A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze.

Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie».

„ … bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie … Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją … ”.
W dzisiejszej Ewangelii widzę dla siebie dwa zadania. Pierwsze to zastanowić się jakie cuda działam w imię Jezusa. Jan opowiada Jezusowi, że są tacy ludzie, którzy działają w Jego imię cuda, mimo że nie chodzą z nimi. Jezus zgadza się na takie działania. W innym miejscu Mistrz powie do uczniów: „zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni …” (J 14,12). Więc mam zachętę do działania i rozeznawania jakie dobre dzieła są potrzebne w miejscu w którym jestem. A Pan Jezus będzie działał, czy to dawał pokój czy uzdrawiał, czy dawał dobrą radę i pomoc w rozeznawaniu. A ja będę jego narzędziem.

Drugim zadaniem jest przyjrzenie się moim upadkom i sytuacjom w których wpadam w grzech. Innymi słowy schodzę z drogi, którą wymyślił dla mnie Bóg, drogi świętości. Muszę się przyjrzeć co jest moją wadą główną i w jakie grzechy najczęściej wpadam. A potem spróbować rozpracować schemat kuszenia. W jaki sposób dochodzi do grzechu. I teraz już – to najtrudniejsze – zostaje mi tylko przeciwdziałać strategii złego. Jeśli się da, to: wyeliminuję sytuacje, które sprzyjają grzeszeniu. Zatroszczę się by wzmocnić dobre działania np. zadbam o czas by realizować swoje talenty. Zacznę robić te rzeczy, które czuję że są dobre np. za chwilę zabieram się do lektury dobrej książki na którą już od dawna nie miałem czasu … Mam takie doświadczenie, że najcenniejszą walutą jaką mam jest czas. Mam jedną obecną chwilę i ode mnie zależy na co ją przeznaczę.
Tato dziękuję za przykłady wielkich ludzi, którzy doszli do Świętości.

Życzę Ci codziennych dobrych wyborów.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

… NIE MYŚLISZ PO BOŻEMU, LECZ PO LUDZKU


Ewangelia wg św. Marka 8, 27-35
Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?» Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków».

On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?». Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz». Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili.

I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.

Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».

Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je».

„Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku»”.
W dzisiejszej Ewangelii najbardziej dotyka mnie scena w której Jezus z Piotrem nawzajem się upominają. Wyciągam z niej dla siebie dwie kwestie do zastanowienia. Pierwszą, ze słów Jezusa „nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku”. Zastanawiam się wokół czego na co dzień krążą moje myśli? I widzę, że bardzo dużo czasu poświęcam na myślenie o „sprawach ludzkich”. Tyle tylko, że Jezus dalej mówi, by móc za nim iść trzeba się zaprzeć siebie i brać swój krzyż. Dla mnie braniem krzyża na bary, jest codzienne wypełnianie obowiązków: męża, ojca itd. … I tak sądzę, że wtedy te sprawy ludzkie, o których tak dużo myślę, są zgodne z moim powołaniem, więc stają się Boże.

Drugą kwestię, a raczej zadanie, znajduję w postawie Piotra, który chcąc napomnieć swojego nauczyciela bierze go na bok. W ten sposób okazuje miłość Jezusowi nie chcąc przy uczniach niszczyć Jego autorytetu. To oznaka męstwa, nie rezygnować z napomnienia, w sytuacji gdy trzeba zwrócić uwagę komuś, kto ma większy autorytet ode mnie lub wyższe stanowisko. Postawa Piotra zachęca mnie do tego, ale też pokazuje istotny aspekt, by robić to z miłością. W ten sposób może moje słowa, choć trudne do przyjęcia, będą budowały.
Tato dziękuję za świadków Twojej nauki.

Życzę Ci odwagi w życiu prawdą Ewangelii.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

… I MÓGŁ PRAWIDŁOWO MÓWIĆ


Ewangelia wg św. Marka 7, 31-37
Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu.

Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić.

Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę».

„Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić”.
Dzisiejsza Ewangelia skłania mnie do dwóch rzeczy. Pierwszą jest postawa wdzięczności, za wszystkie zmysły, którymi mogę postrzegać i doświadczać świat. Za wzrok, dzięki któremu mogę widzieć kolorowy świat pełny piękna; Za słuch dzięki któremu mogę słyszeć śpiew ptaków, pięknie skomponowane melodie czy słowa ludzi; Za mowę dzięki, której mogę się komunikować z drugim człowiekiem. Dziękuję Ci Panie Jezu, że mnie tak obdarowałeś.

Drugą rzeczą jest zadanie, które z tego daru wynika. A dokładnie, zastanawiam się nad tym jak używam mojego daru mowy. Czy jest to mowa, która pociesza i buduje, czy niszczy i zasmuca.
Panie Jezu pomóż mi, używać mojego języka, bym głosił prawdę o Tobie i o drugim człowieku, niósł dobrą nowinę o życiu i radość z niej wynikającą. Daj dobre słowo na trudne sytuacje życiowe, bym umiał być w trudach z moimi braćmi i ich wtedy pocieszyć.
Tato dziękuję Ci że mnie tak obdarowałeś.

Życzę Ci, byś odkrył ile dostałeś i jak dobry jest Bóg.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

LUD CZCI MNIE WARGAMI, LECZ SERCEM SWYM DALEKO JEST ODE MNIE


Ewangelia wg św. Marka 7, 1-8a. 14-15. 21-23
U Jezusa zebrali się faryzeusze i kilku uczonych w Piśmie, którzy przybyli z Jerozolimy. I zauważyli, że niektórzy z Jego uczniów brali posiłek nieczystymi, to znaczy nieobmytymi rękami. Faryzeusze bowiem, i w ogóle Żydzi, trzymając się tradycji starszych, nie jedzą, jeśli sobie rąk nie obmyją, rozluźniając pięść. I gdy wrócą z rynku, nie jedzą, dopóki się nie obmyją. Jest jeszcze wiele innych zwyczajów, które przejęli i których przestrzegają, jak obmywanie kubków, dzbanków, naczyń miedzianych.

Zapytali Go więc faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Dlaczego Twoi uczniowie nie postępują według tradycji starszych, lecz jedzą nieczystymi rękami?»

Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi”. Uchyliliście przykazanie Boże, a trzymacie się ludzkiej tradycji».

Potem przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: «Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym».

„ … lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie”.
Słowa Jezusa do faryzeuszów dały mi impuls do zastanowienia się nad motywami moich działań. Podstawowe pytanie jakie sobie zadałem to dlaczego coś robię? np. Dlaczego tak naprawdę się modlę? Co mi to daje? Czy spotykam się na modlitwie z Bogiem, by z nim pobyć? Czy przychodzę by coś sobie załatwić, „wymodlić”? Widzę, że nie mogę pozostać na pierwszej odpowiedzi tylko muszę „kopać” głębiej, by odkryć prawdziwe motywy mojego postępowania. I to tyczy się każdego mojego działania. Po takich wykopaliskach pomocna jest mi odpowiedź na pytanie: co w takiej sytuacji zrobiłby Jezus. To pokazuje mi właściwy kierunek ewentualnych zmian w działaniu.

Druga refleksja dotyczy mojego serca, bo wg Jezusa wszelka nieczystość z niego pochodzi. Zastanawiałem się co z tym faktem zrobić. Odpowiedzią jest słowo Boże. Jezus w innym miejscu powie do swoich uczniów: „wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was” (J 15,3). Więc mam konkretne zadanie: poznawanie słów Jezusa ukrytych na kartach Pisma Świętego i wdrażania ich w codziennym życiu. Ono będzie oczyszczać moje serce, przez to moje działanie również będzie czyste i dobre.
Tato dziękuję Ci za Twoje słowo i wszystkich, którzy je głoszą.

Życzę Ci, ciekawości do odkrywania słów Jezusa i odwagi, by na nie odpowiadać.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ZRÓBCIE WSZYSTKO, COKOLWIEK WAM POWIE


Ewangelia wg św. Jana 2, 1-11
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów.

A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli.

A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”.

Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.
Dzisiaj zwróciłem szczególnie uwagę na Maryję i jej słowa: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Mówi to do sług, którzy zmagają się z brakiem wina na weselu. Oni wypełniają jej polecenie. Obdarzając Jezusa wielkim zaufaniem napełniają stągwie wodą, a jeden z nich niesie tą wodę do spróbowania staroście weselnemu. W tym czasie Jezus dokonuje cudu w którym owi słudzy mają udział. W tym kontekście mam kilka refleksji.

Pierwsza: Kogo słucham? Czy jest to ktoś, kto prowadzi mnie do Jezusa i Jego słów?

Druga: Słudzy wykonali ciężką pracę. Napełnili sześć stągwi wodą z której każda miała od 80 do ok. 120 litrów. Przy tym wykazali się wielkim zaufaniem, szczególnie ten który tą wodę zaniósł staroście weselnemu. W świetle tego zastanawiam się jak ja znam słowa Jezusa? Czy wierzę mu oraz jak przyjmuję trud wprowadzania tego słowa w czyn?
Tato dziękuję Ci za Twego Syna, który dokonuje cudów w moim życiu.

Życzę Ci, byś poznał Jego słowa, zaufał i wykonał to co Jezus poleca, a może zechce On uczynić kolejny cud, tym razem z Twoim udziałem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba