MARTWISZ SIĘ I NIEPOKOISZ O WIELE, A POTRZEBA MAŁO ALBO TYLKO JEDNEGO

MARTWISZ SIĘ I NIEPOKOISZ O WIELE,
A POTRZEBA MAŁO ALBO TYLKO JEDNEGO

Ewangelia wg św. Łukasza 10, 38-42 (Niedziela 21.07.2019 r.)

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa.

Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».

A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

„Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego”.
Dzisiejsze słowo zachęca mnie do wybierania tego co najlepsze. Szukania tej najlepszej cząstki. Jezus zwraca uwagę Marcie, że wśród potrzebnych i dobrych obowiązków, które wykonuje, może zagubić to co najistotniejsze. Dla mnie to wezwanie do stawania w prawdzie w każdej sytuacji i rozeznawania co jest największym dobrem i wybierania Go. I tu przychodzą mi dwie refleksje.
Pierwsza to myśl, że największe dobro może być trudne. Np. może się komuś nie podobać, to co robię, albo to co robię innym wydaje się dziwne i ja wychodzę na dziwaka. W takich sytuacjach potrzeba mi siły i przekonania że naprawdę wybieram największe dobro. Jedno i drugie staram się uzyskać w porozumieniu z Jezusem.

Drugim spostrzeżeniem jest to, że często w rozeznaniu i stanięciu w prawdzie o sobie przeszkadza mi fałszywa pokora, która rodzi się z pychy. Widzę to najwyraźniej w tym jak przyjmuję komplementy. Zamiast przyjąć i podziękować za niego, umniejszam moim zasługom mówiąc na przykład: a to nic takiego; nie ma sprawy itp. Tu także Jezus pomaga mi dojść do prawdy o mnie. Dzięki Ci Jezu!
Tato dziękuję Ci że jesteś ze Mną mimo moich złych wyborów i potknięć.

Życzę Ci otwartych oczu do rozpoznawania rzeczy najważniejszych i odwagi do ich realizowania.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

IDŹ I TY CZYŃ PODOBNIE!


Ewangelia wg św. Łukasza 10, 25-37 (Niedziela 14.07.2019 r.)
Powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?»
Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?»

On rzekł: «Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego».
Jezus rzekł do niego: «Dobrze odpowiedziałeś. To czyń, a będziesz żył».

Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?»
Jezus, nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.

Pewien zaś Samarytanin, wędrując, przyszedł również na to miejsce. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”.

Kto z tych trzech okazał się według ciebie bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?»
On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie».
Jezus mu rzekł: «Idź i ty czyń podobnie!».

„Idź i ty czyń podobnie!”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi, że wśród teologicznych rozważań można zagubić istotę Ewangelii. Bogu Ojcu chodzi o życie moje i ludzi wokół mnie. On kocha mnie i oddał swego Syna bym ja mógł żyć i to w pełni. Modlitwy i wszystkie praktyki religijne mają mnie prowadzić do rozpoznania jak mam kochać Boga i bliźnich. Ale nie mogę na tym pozostać. Rozważania muszę zmienić w działanie. Jezus zaprasza mnie: „idź i ty czyń podobnie!”. Mam wstać – cytując Papieża – z kanapy, jeśli trzeba wyjść z mojej strefy komfortu i pomóc osobom potrzebującym.

Po takim wezwaniu od razu chce mi się iść działać. Mam takie doświadczenie, że nie trzeba wiele szukać. Osoby potrzebujące, poobijane w różny sposób, przez złe słowa, przez samotność itd. są wokół mnie. Muszę tylko otworzyć oczy i poświęcić odrobinę swojego czasu i talentów, by jak Samarytanin ulżyć im w ich problemach.

I żeby nie było to puste rozważanie, to w codzienności wygląda to tak: zaraz wstanie moja córka, a dziś jeszcze nie byliśmy na placu zabaw. Nie muszę iść do centrum miasta szukać potrzebujących pomocy. Córka chce spędzić trochę czasu z Tatą, a ja muszę jej to umożliwić. Więc czeka nas wizyta na placu zabaw.

Rozejrzyj się, bo może się okazać, że tak jak ja, nie musisz wychodzić z domu, by znaleźć potrzebującego twojej pomocy, czasu i zainteresowania. Niech Słowa Jezusa będą zachętą do działania – „idź i ty czyń podobnie!”.

Tato dziękuję Ci za ludzi, których stawiasz na mej drodze.

Życzę Ci mądrości do rozpoznawania prawdziwego dobra i wybierania go.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

PÓJDŹ ZA MNĄ


Ewangelia wg św. Łukasza 9, 51-62 (Niedziela 30.06.2019 r.)
Gdy dopełniały się dni wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jeruzalem, i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i weszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by przygotować Mu pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jeruzalem.

Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, byśmy powiedzieli: Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich?»
Lecz On, odwróciwszy się, zgromił ich. I udali się do innego miasteczka.

A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz».
Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć».

Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże».

Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».

„Do innego rzekł: «Pójdź za Mną»”.
W Dzisiejszej Ewangelii Jezus zaprasza mnie do przygody, pójścia za Nim. Nie jest to łatwa sprawa. We wcześniejszym fragmencie, powiedział: „ Potem mówił do wszystkich: Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23).

Więc mam trzy wskazówki jak iść za Jezusem:
muszę zaprzeć się siebie – rozumiem to w ten sposób, że mam wybierać największe dobro. Czyli mam kochać Boga, siebie i bliźniego nawet kosztem moich planów na życie. Tata wie co jest najlepsze dla mnie, choć mi może się przedstawiać to jako coś trudnego.

Kolejnym krokiem jest branie się za bary z tym co rozeznałem, że jest do zrobienia. Mam to tak zrobić jak zrobiłby to Jezus. Ta perspektywa pomaga mi w trudnych wyborach – To wskazówki z poprzedniej Niedzieli.

Dziś Jezus pokazuje mi jasno, że chce całkowitego zaufania. To On pokazuje co jest najważniejsze. Widać to w słowach, kiedy każe głosić królestwo Boże, a nie grzebać zmarłych. Ważniejsze jest, by wielu ludzi usłyszało o kochającym Ojcu w Niebie i tym co dla Nas zrobił, niż dobra tradycja grzebania zmarłych. Nie neguje jej tylko ustala priorytety.
Panie daj światło, bym rozpoznał co jest największym dobrem na tą chwilę i siły do zrealizowania tego dobra. Pomóż też rezygnować z rzeczy dobrych na rzecz jeszcze lepszych, na rzecz większej miłości. W codziennych wyborach to wygląda tak. Wczoraj nie dałem rady napisać tej rozkminy, bo wstała moja trzyletnia córka. Większym dobrem było poświęcenie jej czasu niż napisanie tego tekstu. Ale udało mi się to zrobić dzisiaj i za to Chwała Panu!

Tato dziękuję Ci, za cudowne poranki.

Życzę Ci otwartych oczu na wolę Bożą i sił do jej realizacji.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

I NIECH MNIE NAŚLADUJE


Ewangelia wg św. Łukasza 9, 18-24 (Niedziela 23.06.2019 r.)
Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?»
Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał».

Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego».
Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa».

„Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje”.
Dziś Jezus sprawdza kim jest dla uczniów. Czy już Go poznali? Zaprasza ich też do życia w pełni. Pokazał im jak to robić, brać krzyż dnia codziennego i go nieść. Dla mnie to wezwanie do rozpoznania jego woli na tą chwilę i wypełnienie jej. Dziś np. rozeznałem, że najlepiej będzie spędzić czas z rodziną, więc kończę to pisać i idziemy na Mszę i Niedzielny spacer.
Tato dziękuję Ci, że przez Jezusa pokazujesz mi jak żyć w pełni.

Życzę Ci otwartych oczu na wolę Bożą i sił do jej realizacji.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

OZNAJMI WAM RZECZY PRZYSZŁE


Ewangelia wg św. Jana 16, 12-15 (Niedziela 16.06.2019 r.)
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi.

Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi»..

„Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. … i oznajmi wam rzeczy przyszłe”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi wspaniałego doradcę. Jest nim Duch Święty. On zna całą prawdę i może mi objawić rzeczy, które będą mogły się zadziać. To cenna wskazówka do kogo się zwrócić o radę. Teraz muszę tylko znaleźć sposób żeby skomunikować się z tym przedziwnym doradcą. Wiem że jest to trudne. On się nie narzuca, delikatnie przemawia do mnie. Daje dobre pomysły i natchnienia. Czasem zwraca szczególnie uwagę na jakieś czytane słowo. Dziś na przykład podczas dzielenia się słowem Bożym przypomniał mi znaczenie miłosierdzia, że prawdziwe miłosierdzie pokazuje człowiekowi Jego godność. Czasem mówi do mnie w drugim człowieku, szczególnie poprzez moją żonę i córkę. Czasem w niepokoju i wyrzutach sumienia, szczególnie gdy nie idę w dobrym kierunku. Ciągle uczę się Go słuchać i odczytywać Jego sposoby mówienia. Ostatnio dostrzegam jego działanie we łzach, które pojawiają się w ważnych momentach i podczas różnych zasłyszanych słów.
Tato dziękuję Ci że Dajesz mi Przedziwnego Doradcę.

Życzę Ci otwartości na działanie i słowa Ducha Prawdy. Przyjdź Duchu Święty.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

JEŚLI MNIE KTO MIŁUJE, BĘDZIE ZACHOWYWAŁ MOJĄ NAUKĘ


Ewangelia wg św. Jana 14, 15-16. 23b-26 (Niedziela 09.06.2019 r.)
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze.

Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.

To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem».

„Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy”.
Dziś w Ewangelii Jezus daje mi narzędzie do tego bym sprawdził czy Go kocham. „Jeśli mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania” – to słowo pomaga mi zmierzyć się z prawdą w chwilach euforii. Gdy mi się układa z Panem Jezusem i myślę, że Go kocham; gdy nie widzę trudności w wierze i w kwestii relacji z Bogiem Ojcem pojawiają się we mnie przyjemne uczucia. Słowo przypomina mi o moim działaniu, że to w nim powinno być widać jak kocham Chrystusa, niezależnie od tego co czuję.

Przestrzeganie nauki Jezusa jest trudne, ale On nie zostawia mnie z tym samego. Posyła mi z Ojcem Ducha Świętego, Pocieszyciela, on przypomina mi Jego naukę, dodaje sił do jej wypełnienia. Pomaga powstać po upadkach, wrócić do kochającego Ojca i głosić tą dobrą nowinę innym, którzy czekają na pocieszenie.

Bracie bierz Ducha, którego Ojciec obficie dziś wylewa i zanoś wszystkim do których możesz dotrzeć. Może tylko Ty jesteś w stanie to zrobić.

Tato dziękuję za przykład Syna i za moc Ducha, której mi udzielasz. Proszę wylewaj swoją łaskę obficie i pomóż ją przyjąć …

Życzę Ci otwartości na prezenty jakie dziś przygotował dla nas Dobry Ojciec.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

JEŚLI MNIE KTO MIŁUJE


Ewangelia wg św. Jana 14, 23-29 (Niedziela 26.05.2019 r.)
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.

To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.

Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie.

A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie».

„Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę,”.
Dziś Jezus uczy mnie jak Kochać Boga. Jest to prosta wskazówka – zachowaj moją naukę. Trud polega na wcieleniu jej w życie. Stosowanie zasad Ewangelii w codziennych wyborach jest wbrew światowym zasadom, gdzie wszystko musi się opłacać i przynosić sukces. W nauczaniu Jezusa sukcesem jest kochać Boga i bliźniego, a to polega na umieraniu dla innych. W świecie poświęcenie dla innych jest głupstwem, chyba że to się opłaca, wiąże się z korzyścią np. zyskaniem stanowiska, władzy, pieniędzy itp.

Jezus nie zostawia mnie samego w tym trudzie życia zgodnym z Jego nauką. Daje mi Ducha Świętego, Parakleta czyli wspomożyciela i pocieszyciela. On przypomina mi naukę i uzdalnia mnie do wybierania rozpoznanego dobra. Jego działanie mogę rozpoznać po tym, że mam wewnętrzny pokój. Mimo różnych zawirowań życiowych, jeśli żyję zgodnie z nauką Jezusa, On obdarza mnie pokojem, którego nikt nie jest w stanie mi odebrać. Jezu dziękuję Ci za Twój pokój.
Tato dziękuję Ci, za przykład Jezusa i dar jakim jest Duch Wspomożyciel.

Życzę Ci odwagi we współdziałaniu z Duchem Świętym. Nie bój się podejmować wyzwań wbrew „światowemu myśleniu”.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

MOJE OWCE SŁUCHAJĄ MEGO GŁOSU


Ewangelia wg św. Jana 10, 27-30 (Niedziela 12.05.2019 r.)
Jezus powiedział:
«Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy».

„Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je”.
Jezus dziś pokazuje mi że żeby być Jego, trzeba słuchać Jego głosu. By być Chrystusowym chłopakiem muszę wiedzieć co ten Chrystus mówi. Kim jest i o co mu chodzi? Na szczęście postawił na mojej drodze ludzi, którzy mi Go pokazali i zaszczepili iskierkę ciekawości, by Go poznawać. Resztą On już się zajął. I tak już od długiego czasu, staram się Go poznawać, a On ciągle mnie zaskakuje.
Jezu dziękuję, że jesteś taki niepojęty i że ciągle mnie inspirujesz.

Drugą myślą jaką chce się podzielić jest to, że jeśli nie wiem kim jestem i co mam w życiu robić?, a już poznałem Jezusa, to dobrze jest Go o to zapytać. On mnie zna. On był przy moim stworzeniu. On nawet jeszcze wcześniej mnie znał, wiedział, że będę i kibicuje mi bym stał się tym kim wymarzył sobie mnie Bóg Ojciec.
Tato dzięki za życie, proszę Cię pomóż mi zrealizować Twoje marzenie względem mnie.

Życzę Ci odwagi w odkrywaniu misji od Taty i sił do jej realizacji.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ZARZUĆCIE SIEĆ


Ewangelia wg św. Jana 21,1-14 (Niedziela 05.05.2019 r.)
Jezus znowu ukazał się nad Jeziorem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie ułowili.

A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus. A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do jedzenia?» Odpowiedzieli Mu: «Nie».
On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć.

Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się wpław do jeziora. Pozostali uczniowie przypłynęli łódką, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci.

A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nim ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście». Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się. Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę.

To już trzeci raz Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.

„Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”.
W dzisiejszej Ewangelii uczę się od apostołów zaufania słowom Jezusa. Uczniowie doświadczają trudnej nocy. Nic nie złapali po ciężkiej pracy. W tej sytuacji Jezus przychodzi i mówi by ponownie zarzucili sieci. Mimo swojego doświadczenia robią to co im nakazuje. Otrzymują obfity połów. Dodatkowo ich sieci to wszystko wytrzymują. Te wydarzenia pokazują mi, żeby w trudnych, beznadziejnych sytuacjach przychodzić do Jezusa. Widzę, również, że to On przychodzi do mnie i pokazuje mi najlepsze rozwiązanie. Muszę tylko rozpoznać i usłyszeć Jego wskazania, a potem za nimi pójść. Jezu dziękuję Ci, że jesteś.

Piotr miał Jana, który rozpoznał Jezusa. Kto z mojego otoczenia zna Jezusa i pomaga mi usłyszeć Jego głos?
Tato dziękuję Ci za ludzi, którzy pokazują mi Jezusa i jego dzieła.

Życzę Ci odwagi, by zaufać wskazaniom Jezusa i jego apostołów.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

GORĄCO PRAGNĄŁEM

Dzisiaj komentarz umieszczam przed Ewangelią. Zachęcam Cię do przeczytania całej Męki Pańskiej. Najlepiej wyciągnij Pismo Święte, znajdź ciche miejsce i tam zacznij drogę z Jezusem.
Przejdź z Nim całą drogę od ustanowienia Eucharystii po złożenie w grobie. To będzie dobre przygotowanie do oczekiwanych świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

Mi się udało i mam kilka owoców tej drogi. Pierwszym jest docenienie Eucharystii. Jezus mówi: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał”. Mimo że tyle czasu już minęło te słowa są nadal aktualne. Dla mnie to zaproszenie na Eucharystię. Choć często oprawa i wszystkie rzeczy dookoła, ludzie, sam budynek kościoła, śpiew itp. mogą pozostawiać wiele do życzenia, to jedno się nie zmienia. Jezus gorąco pragnie się ze mną spotkać. Jezu dziękuję za przypomnienie tego co najważniejsze.

Drugim owocem jest przypomnienie oręża jakim mam się posługiwać podczas pokus. „Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie”.

Życzę owocnego towarzyszenia Jezusowi.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

Dla udogodnienia wykonującym Mękę Pańską w tekście umieszczono następujące znaki:
+ – słowa Chrystusa
E. – słowa Ewangelisty
I. – słowa innych osób pojedynczych
T. – słowa kilku osób lub tłumu


Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa
Według Świętego Łukasza 22, 14 – 23, 56 (Niedziela 14.04.2019 r.)

„Ostatnia Pascha

E. Gdy nadeszła pora, Jezus zajął miejsce u stołu i apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: + Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Nie będę już jej spożywać, aż się spełni w królestwie Bożym.

E. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, rzekł: + Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże.

Ustanowienie Eucharystii

E. Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał im, mówiąc: + To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę! E. Tak samo i kielich wziął po wieczerzy, mówiąc: + Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.

Zapowiedź zdrady

Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest obok Mnie na stole. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi według tego, jak było postanowione, lecz biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany. E. A oni zaczęli wypytywać jeden drugiego, kto by spośród nich mógł to uczynić.

Spór o pierwszeństwo

Powstał również spór między nimi o to, który z nich zdaje się być największy. Lecz On rzekł do nich: + Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przybierają miano dobroczyńców. Wy zaś nie tak macie postępować. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa. Któż bowiem jest większy? Ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jako ten, kto służy.

Wy wytrwaliście przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz zasiadali na tronach, sądząc dwanaście szczepów Izraela.

Obietnica dana Piotrowi i zapowiedź jego upadku

Szymonie, Szymonie, oto Szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci. E. On zaś rzekł: I. Panie, z Tobą gotów jestem iść nawet do więzienia i na śmierć. E. Lecz Jezus odrzekł: + Powiadam ci, Piotrze, nim zapieje dziś kogut, ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz.

Czas walki

E. I rzekł do nich: + Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów? E. Oni odpowiedzieli: T. Niczego. + Lecz teraz – E. mówił dalej – + kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i niechaj kupi miecz! Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie: Zaliczony został do złoczyńców. To bowiem, co się do Mnie odnosi, dobiega kresu. E. Oni rzekli: T. Panie, tu są dwa miecze. E. Odpowiedział im: + Wystarczy.

Modlitwa i trwoga konania

E. Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną; towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: + Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. E. A sam oddalił się od nich na odległość około rzutu kamieniem, padł na kolana i modlił się tymi słowami: + Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Wszakże nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! E. Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i pokrzepiał Go. Pogrążony w udręce, jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: + Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie.

Pojmanie Jezusa

E. Gdy On jeszcze mówił, oto zjawił się tłum. A jeden z Dwunastu, imieniem Judasz, szedł na ich czele i podszedł do Jezusa, aby Go ucałować. Jezus mu rzekł: + Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego? E. Towarzysze Jezusa, widząc, na co się zanosi, zapytali: T. Panie, czy mamy uderzyć mieczem? E. I któryś z nich uderzył sługę najwyższego kapłana, i odciął mu prawe ucho. Lecz Jezus odpowiedział: + Przestańcie, dosyć! E. I dotknąwszy ucha, uzdrowił go. Do arcykapłanów zaś, dowódcy straży świątynnej i starszych, którzy wyszli przeciw Niemu, Jezus rzekł: + Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę? Gdy codziennie bywałem z wami w świątyni, nie podnieśliście rąk na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności.

Zaparcie się Piotra

E. Schwycili Go więc, poprowadzili i zawiedli do domu najwyższego kapłana. A Piotr szedł z daleka. Gdy rozniecili ogień na środku dziedzińca i zasiedli wkoło, Piotr usiadł także między nimi. A jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła: I. I ten był razem z Nim. E. Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: I. Nie znam Go, kobieto. E. Po chwili zobaczył go ktoś inny i rzekł: I. I ty jesteś jednym z nich. E. Piotr odrzekł: I. Człowieku, nie jestem. E. Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić: I. Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem. E. Piotr zaś rzekł: I. Człowieku, nie wiem, co mówisz. E. I natychmiast, gdy on jeszcze mówił, zapiał kogut. A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: Dziś, nim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. I wyszedłszy na zewnątrz, gorzko zapłakał.

Jezus wyszydzony

Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go. Zasłaniali Mu oczy i pytali: T. Prorokuj, kto Cię uderzył. E. Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu.

Przed Sanhedrynem

Skoro dzień nastał, zebrała się starszyzna ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie i kazali przyprowadzić Go przed ich Sanhedryn. Rzekli: T. Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam! E. On im odrzekł: + Jeśli wam powiem, nie uwierzycie Mi, a jeśli was zapytam, nie dacie Mi odpowiedzi. Lecz odtąd Syn Człowieczy siedzieć będzie po prawej stronie Wszechmocy Bożej. E. Zawołali wszyscy: T. Więc Ty jesteś Synem Bożym? E. Odpowiedział im: + Tak. Ja Nim jestem. E. A oni zawołali: T. Na co nam jeszcze potrzeba świadectwa? Sami przecież słyszeliśmy z ust Jego.

Jezus przed Piłatem

E. I całe ich zgromadzenie powstało; i poprowadzili Go przed Piłata. Tam zaczęli oskarżać Go: T. Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza-Króla. E. Piłat zapytał Go: I. Czy Ty jesteś Królem żydowskim? E. Jezus odpowiedział mu: + Tak. E. Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: I. Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. E. Lecz oni nastawali i mówili: T. Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd. E. Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie.

Jezus przed Herodem

Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jakiś znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał Go ubrać w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem byli z sobą w nieprzyjaźni.

Jezus ponownie przed Piłatem

Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Sanhedrynu oraz lud i rzekł do nich: I. Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; przecież nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię.

Jezus odrzucony przez swój naród

E. A był obowiązany uwalniać im jednego na święta. Zawołali więc wszyscy razem: T. Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza! E. Był on wtrącony do więzienia za jakieś rozruchy powstałe w mieście i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: T. Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go! E. Zapytał ich po raz trzeci: I. Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię. E. Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za bunt i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.

Droga krzyżowa

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola. Włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.

A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: + Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas! i do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?

E. Prowadzono też innych dwóch – złoczyńców, aby ich z Nim stracić.

Ukrzyżowanie

Gdy przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Jezus zaś mówił: + Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. E. A oni rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy.

Wyszydzenie na krzyżu

Lud zaś stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: T. Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem. E. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: T. Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie.

E. Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król żydowski.

Nawrócony złoczyńca

Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: I. Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. E. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: I. Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. E. I dodał: I. Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. E. Jezus mu odpowiedział: + Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju.

Śmierć Jezusa

E. Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: + Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego. E. Po tych słowach wyzionął ducha.

Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie.

Po zgonie Jezusa

Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu, mówiąc: I. Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy. E. Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, powracały, bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu.

Złożenie Jezusa do grobu

A był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Rady. Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Pochodził z miasta żydowskiego, Arymatei, i oczekiwał królestwa Bożego. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. Był to dzień Przygotowania i szabat zaczynał jaśnieć.

Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek w szabat”.