RODZICE PRZYNIEŚLI JEZUSA DO JEROZOLIMY, ABY PRZEDSTAWIĆ GO PANU


Ewangelia wg św. Łukasza 2, 22-40.
Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu». Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni.

A gdy Rodzice wnosili dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: «Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela».

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą – a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu».

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową.

Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

„ … Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu”.
W dzisiejszej Ewangelii Józef z Maryją przynoszą Jezusa do świątyni, by „przedstawić Go Panu”. W tym kontekście patrzę na moją relację z Bogiem i zastanawiam się z czym ja przychodzę do Niego? Czy przynoszę Mu wszystko co mnie spotyka w życiu, radości i smutki, moje dobre uczynki, ale też moje upadki? Czy są jakieś dziedziny życia, o których z Nim nie rozmawiam i Go tam nie zapraszam? On jest w stanie uzdrowić uschłą rękę, uzdrowić paralityka a nawet wskrzesić trupa który już cuchnie. Nie ma dla Niego sytuacji w której nie byłby w stanie mi pomóc. Wystarczy tylko bym mu o tej sytuacji powiedział i Go do niej zaprosił. Nie raz już tego doświadczyłem.
Tato dziękuję Ci za Twojego Syna, który pomaga mi przechodzić przez życiowe burze.

Życzę Ci odwagi, by zaprosić Boga Ojca do wszystkich dziedzin swojego życia.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

DLA BOGA BOWIEM NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO


Ewangelia wg św. Łukasza 1, 26-38
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja.

Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.

Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».

Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»

Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».

Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego».

Wtedy odszedł od Niej Anioł.

„Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.
W dzisiejszej Ewangelii Gabriel przekazuje Maryi dwie dobre nowiny. Pierwszą jest ta, że będzie matką Syna Bożego. Drugą jest wieść, o tym że Elżbieta, która jest już starszą panią, w dodatku bezpłodną będzie miała dziecko. „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.

Ta Ewangelia zmusza mnie do sprawdzenia stanu mojej wiary. W jakiego Boga wierzę? Kim On jest dla mnie? Czy wierzę w to, że może wszystko? Czas Świąt Bożego Narodzenia będzie dobrą okazją do tego, by sprawdzić jak to jest z tą moją wiarą w rzeczywistości i co z niej wynika dla ludzi żyjących wokół mnie.

Życzę Ci byś zgodził się na to, by dobry Bóg przemieniał świat wokół Ciebie twoimi rękami.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TAKIE JEST ŚWIADECTWO JANA


Ewangelia wg św. Jana 1, 6-8.19-28.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś? », on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem».

Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie». Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?»

Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. i zaczęli go pytać, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała».

Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

„Takie jest świadectwo Jana”.
W dzisiejszej Ewangelii Jan Chrzciciel świadczy o Chrystusie. Zapowiada większego od siebie. W dalszej części Ewangelii pokazuje Jezusa jako Syna Bożego. „Takie jest świadectwo Jana” a jakie jest moje?

W tym kontekście ważne bym odpowiedział sobie na pytanie o Kim świadczę? Jakie światło zapowiadam? Zastanawiam się, czy ludzie patrząc na moje życie, idąc po moich śladach dojdą do Boga, czy wprowadzę ich w zaułki beznadziei. Codziennie muszę weryfikować i aktualizować mój duchowy GPS. W którą stronę mam iść i jakie zadania w dzisiejszym dniu podejmować, by najbardziej zbliżyć się do Boga i jego planu na moje życie. Sprawdziłem to już nie raz, że Jego pomysł, który odczytuję – czy to w moich pragnieniach, czy natchnieniach, czy słowie Bożym – a potem realizuję, sprawia, że staję się bardziej spełnionym i szczęśliwym człowiekiem.
Tato dziękuję Ci za świadków, dzięki którym poznałem Twojego Syna.

Życzę Ci odwagi do pokazania dobra, które jest w Tobie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ON ZAŚ CHRZCIĆ WAS BĘDZIE DUCHEM ŚWIĘTYM


Ewangelia wg św. Marka 1, 1-8
Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego.

Jak jest napisane u proroka Izajasza: «oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki», wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając swoje grzechy.

Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: «idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym».

„Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym»”.
W dzisiejszej Ewangelii Jan Chrzciciel zapowiada przyjście Jezusa i nowy Chrzest. Jezus będzie chrzcił Duchem Świętym. Dla mnie to zachęta do przypomnienia sobie o co chodzi w sakramencie Chrztu Świętego. Byłem ochrzczony dawno temu, nie pamiętam tego i nie mogłem się do tego przygotować. Ale nic straconego, adwent może być początkiem świadomego przygotowania i życia tajemnicami Chrztu Świętego.

Dla mnie pomocą są wskazówki ks. Franciszka Blachnickiego, który w książce Sympatycy czy Chrześcijanie pokazuje zadania katechumenatu czyli przygotowania do chrztu. Mówi o sześciu liniach formowania człowieka na Chrześcijanina i są to: pierwsza linia – wdrażanie do życia na co dzień słowem Bożym; druga linia – wdrażanie człowieka do życia modlitwą, ciągłego kontaktu i dialogu z Bogiem; trzecia linia – to wdrażanie do życia sakramentalnego, świadomego przeżywania i uczestnictwa w liturgii Kościoła; czwarta linia – to metanoia, czyli przemiana, jest to postawa ciągłego nawracania się i stawania nowym człowiekiem; piąta linia – to wdrażanie do postawy świadectwa o Chrystusie, o swojej wierze; szósta linia – to wdrażanie do diakoni czyli postawy służby (patrz … Kraków 2003, s. 23-30). Każdy kto chciał stać się Chrześcijaninem przechodził przez taką szkołę. Myślę że adwent może być początkiem takiej szkoły, by świadomie przeżywać swoje Chrześcijaństwo i na co dzień żyć Chrztem Świętym. Ja zaczynam „naukę”…
Tato dziękuję, że w Jezusie i Jego Chrzcie stałem się Twoim dzieckiem.

Życzę Ci dużo chęci do poznania i sił do świadomego wejścia w życie Chrześcijańskie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

… KAŻDEMU WYZNACZYŁ ZAJĘCIE …


Ewangelia wg św. Marka 13, 33-37
Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swym sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał.

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, do wszystkich mówię: Czuwajcie!».

„Zostawił swój dom, powierzył swym sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus w przypowieści pokazuje mi, że dostałem konkretne „zajęcie”, jakąś misję do wypełnienia. Dla mnie z tej przypowieści wypływa zadanie bym rozpoznał co to za zajęcie. Odkrył co jest moją życiową misją i wszystko dopasował do tego, by ją wypełnić. Na tą chwilę rozeznaję, że jest to stawanie się najlepszym mężem i ojcem. Inne rzeczywistości podporządkowuje temu zadaniu, by pomagały mi – czy to praca, czy to moje przyjaźnie, znajomości, czy pasje – wypełnić tą misję.
Tato dziękuję, że pomagasz mi wypełniać moje zadanie życiowe.

Życzę Ci otwartych oczu i serca w poszukiwaniu twojej misji oraz sił i odwagi do jej wypełniania każdego dnia.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WSZYSTKO, CO UCZYNILIŚCIE JEDNEMU Z TYCH BRACI MOICH NAJMNIEJSZYCH, MNIE UCZYNILIŚCIE


Ewangelia wg św. Mateusza 25, 31-46.
„Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.

Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata!

Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.

Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”

A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”.

Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!

Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie”.

Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?”

Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i Mnie nie uczyniliście”.
I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego»”.

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje się jako król. Będzie sądził wszystkich z miłości jaką okazali podczas swojego życia. Dla mnie to lekcja, że miłość do Boga nie jest teologicznym hasłem, ale konkretem. Św. Jan mówi, że ten kocha Boga, kto przestrzega przykazań (por. 1 J 5,2‑3), a w dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje, że Boga można kochać wyświadczając dobro ludziom. I tu wezwanie dla mnie, bym nie tylko modlił się i kontemplował, ale by z takiej formy kontaktu z Bogiem ostatecznie wynikała pomoc innym ludziom. Wtedy moja pobożność nie będzie pusta.
Tato dziękuję za Twojego Syna naszego Pana i Zbawiciela.

Życzę Ci odwagi do wprowadzania miłości w czyn każdego dnia.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

POSZEDŁ, PUŚCIŁ JE W OBIEG I ZYSKAŁ DRUGIE PIĘĆ


Ewangelia wg św. Mateusza 25, 14-30.

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:
«Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.
Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”
Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”
Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”».

„’Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem’. Rzekł mu pan: 'Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!’”.
W dzisiejszym nauczaniu Jezusa zwracają moją uwagę dwie rzeczy:

Pierwsza to świadomość, że jestem obdarowany. Pan rozdał talenty, czyli wielkie sumy pieniędzy według zdolności sług, czyli według tego co każdy z nich mógł „unieść”. W tym kontekście uświadamiam sobie, że dużo otrzymałem od Boga i często tego nie dostrzegam. Dopiero jak coś stracę widzę ile mam np. w chorobie widzę, że dostałem zdrowie. Tak mam z wieloma darami. Więc warto bym sobie co jakiś czas przypomniał co dostałem i to wypowiedział. Wtedy naturalnie wzbudza się we mnie postawa wdzięczności.

Druga refleksja dotyczy tego co jest moim talentem i co mam z nim zrobić. Słudzy dostali talenty tj. około 34 kg złota lub srebra albo wartość 6000 drachm, czyli zapłata za 6000 dni pracy. To duża suma pieniędzy. W tym kontekście warto bym rozpoznał co ja dostałem, jaki dar. A gdy już go rozpoznam muszę się zastanowić jak to pomnażać i to maksymalnie by uzyskać 100% więcej.
Tato dziękuję Ci za istnienie i życie, za wszystkie zmysły, zdrowie, kochaną rodzinę i ludzi których spotykam, za moje zdolności sytuacje w których mogę je wykorzystać.

Życzę Ci otwartych oczu byś zobaczył jak obficie jesteś obdarowany.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TE, KTÓRE BYŁY GOTOWE, WESZŁY Z NIM NA UCZTĘ WESELNĄ


Ewangelia wg św. Mateusza 25, 1-13.

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:

«Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły.

Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”.

Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”.

Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».

„Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną”.
Dzisiejsza przypowieść wzbudza we mnie kilka pytań, którymi chce się podzielić:

Królestwo Boże jest jak dziesięć Panien, które oczekują Pana młodego. W tym kontekście nasuwa mi się pytanie na co lub na kogo ja czekam? A także co robię, by zbliżyć się do tego kogoś lub czegoś?

Pięć Panien było gotowych na przyjście Pana młodego. Patrząc na te Panny zastanawiam się nad moją gotowością na spotkanie z Chrystusem. Gdybym miał się z nim spotkać za godzinę, to co takiego musiałbym jeszcze zrobić? Taka perspektywa pomaga mi rozeznać co jest naprawdę ważne i czemu warto poświęcić czas.
Tato dziękuję Ci za Jezusa, który uczy mnie w przypowieściach.

Życzę Ci mądrości w codziennych wyborach największego dobra.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

NAJWIĘKSZY Z WAS NIECH BĘDZIE WASZYM SŁUGĄ


Ewangelia wg św. Mateusza 23, 1-12.

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.

Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.

A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.

Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony».

„Największy z was niech będzie waszym sługą”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi jak zrealizować pragnienie bycia największym. Nie krytykuje tego pragnienia, (zobacz także scenę z Jakubem i Janem Mt 20,20-28) ale ukierunkowuje. Prawdziwa wielkość ma się przejawiać w służbie. Jezus sam jest tego dobrym przykładem. Uniżył się jako Bóg stając się człowiekiem. Jako człowiek służył ludziom, głosząc im dobrą nowinę, uzdrawiając ich i wyrzucając złe duchy, a ostatecznie oddał życie, by zbawić każdego z nas.

Dla mnie to wezwanie, bym w codzienności służył ludziom, których spotykam. Oddawał im swój czas i siły, na przykład wypełniając codzienne obowiązki domowe. W tej perspektywie zwykłe zmywanie naczyń, czy przewijanie dziecka sprawia, że staje się większy. Trzeba tylko otwartych oczu i codziennego nawracania się, bym widział taką perspektywę.
Tato dziękuję Ci, że dajesz mi przykład życia w Twoim Synu.

Życzę Ci sił do codziennego wzrastania.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

BĘDZIESZ MIŁOWAŁ


Ewangelia wg św. Mateusza 22, 34-40.

„Gdy faryzeusze posłyszeli, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?»

On mu odpowiedział: «„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy»”.

„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. […] Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje główną zasadę Chrześcijaństwa – miłość, która zawiera się w dwóch przykazaniach. Mam kochać Boga i bliźniego. Dla mnie to wezwanie bym zastanowił się jak to robić. W tym kontekście mam kilka refleksji:

Jak kochać Boga? Z pomocą przychodzi mi św. Jan Ewangelista ze swoimi wskazówkami: „Dzieci nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą” oraz „ … albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie”. Miłość do Boga ma być konkretna, to nie tylko uduchowione modlitwy, ale także twarde stąpanie po ziemi i wprowadzanie miłości w codziennym życiu.

Jak kochać bliźniego? Jezus pokazuje mi, że żeby pokochać innych muszę najpierw pokochać siebie. Ale co to znaczy kochać? Dla mnie to wybór dobra i działanie by je wprowadzić w życie. Więc warto bym wiedział co jest dla mnie dobre i to urzeczywistniał w codzienności, a wtedy będzie mi łatwiej kochać innych.
Tato dziękuję, że w Twoim Synu dałeś mi wspaniałego nauczyciela.

Życzę Ci mądrości do odkrywania co jest dobre i odwagi, by wprowadzać to w czyn.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba