ABY KAŻDY … MIAŁ ŻYCIE WIECZNE


Ewangelia wg św. Jana 3, 14-21
Jezus powiedział do Nikodema:
«Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu».

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o swojej misji. Przyszedł na świat, aby każdy człowiek mógł żyć wiecznie. To dobra nowina dla mnie. Jest Bóg Ojciec, który mnie kocha i oddał to co najcenniejsze, swego Syna, bym ja mógł żyć i to żyć w obfitości (por. J10,10) tu na ziemi, a potem w wieczności. Jedyne co muszę zrobić to uwierzyć i zacząć korzystać z tej obfitości, którą dla mnie przygotował. A gdzie ją widać w codzienności? Moje bogactwo i obfitość widzę w talentach, które dostałem i mogę pomnażać, w zdrowiu i wszystkich zmysłach, którymi poznaję świat; w ludziach, których dostałem na swojej drodze: żonie, dzieciach i przyjaciołach; w trudnych sytuacjach, które sprawiają że rosnę w człowieczeństwie. A to wszystko tylko namiastka tego co Bóg przygotował mi na życie wieczne. On zwyciężył śmierć i wszelkie choroby, więc teraz tylko kwestia czasu i mojego chcenia bym mógł się z Nim spotkać i korzystać z darów które mi przygotował.
Tato dziękuję za perspektywę nieba, która nadaje sens mojemu życiu.

Życzę Ci dobrego przygotowania do świętowania Zmartwychwstania Pańskiego.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

POWYPĘDZAŁ WSZYSTKICH ZE ŚWIĄTYNI


Ewangelia wg św. Jana 2, 13-25
Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus przybył do Jerozolimy. W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie».

W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo».

Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?»

On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku.

„powypędzał wszystkich ze świątyni”.
Na pierwszy „rzut oka” wydaje się, że Jezus wprowadza zamęt w świątyni. Burzy porządek panujący do tej pory. Przepędza ludzi, którzy sprzedając zwierzęta, ułatwiali wiernym składanie ofiar. Jednak Jezus wie, że to nie podoba się Bogu. Wśród składanych ofiar i troski o nie, ludzie zagubili to co najistotniejsze – spotkanie z Bogiem. To wydarzenie skłania mnie do postawienia kilku pytań:

Po pierwsze jak wygląda moje spotkanie z Bogiem? Co może się nie podobać Jezusowi w tym spotkaniu. Jakie przeszkody wyrzuciłby z tej przestrzeni, w której spotykam się z Ojcem?

Po drugie św. Paweł mówi, że moje ciało jest świątynią Ducha Świętego, więc ja jestem świątynią. Patrząc z takiej perspektywy widzę, że czasem, gdy wydawało mi się, że w moim życiu jest burzony jakiś porządek, po czasie okazywało się, że to Jezus wprowadzał nowy, lepszy. Odczułem to szczególnie np. gdy się ożeniłem, wtedy mój spokój i porządek życiowy został zburzony i musiałem go poukładać z żoną od początku. Kolejnym takim przełomem były narodziny dziecka, które wprowadziły ogrom zmian i tak się dzieje prawie każdego dnia. Pan Jezus daje siły do wprowadzenia nowego ładu. Burzy nasz święty spokój, ale dzięki temu możemy żyć pełniej i doświadczać większej radość.
Tato dziękuję, że wprowadzasz swoją wolę, choć czasem jest ona trudna do przyjęcia.

Życzę Ci sił we wprowadzaniu porządków razem z Jezusem w Twoim życiu.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

GŁOSIŁ EWANGELIĘ BOŻĄ


Ewangelia wg św. Marka 1,12-15
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli.

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!».

„Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą”.
W dzisiejszych czytaniach dostrzegam przykład Jezusa, który chodził i głosił Ewangelię. W tym kontekście chę odpowiedzieć sobie na pytania: jaka jest dobra nowina, którą usłyszałem, co z niej wynika oraz jak ja głoszę dobrą nowinę?

Dobrą nowinę usłyszałem będąc młodym człowiekiem i ciągle dojrzewam do tego by nią żyć. Dziś wiadomość o tym, że jest Bóg Ojciec, który mnie kocha – czyli chce mojego dobra i oddał za mnie to co miał najcenniejsze, bym ja mógł żyć w pełni tu na ziemi, a potem spotkać się z Nim w niebie – przemienia moje życie. W codzienności wygląda to tak, że mam cel, czyli szcześliwe życie tu na ziemi, a potem spotkanie z Bogiem Ojcem, i staram się by każdy mój wybór mnie do tego celu przybliżał. W słowie Bożym znajduję podpowiedzi i wskazówki, jak wybierać w konkretnych sytuacjach.

Drugie pytanie jest jednocześnie zadaniem. Jak głosić Ewangelię? Dla mnie jest to trud i wyzwanie, by ludzie idąc za mną i patrząc na moje codzienne wybory doszli po moich śladach do Boga i chcieli Go poznawać.
Tato dziękuję za ludzi, którzy mi o Tobie powiedzieli i zaświadczyli.

Życzę Ci odwagi w codziennym kroczeniu do Boga Ojca.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

BACZ, ABYŚ NIKOMU NIC NIE MÓWIŁ


Ewangelia wg św. Marka 1,40-45
Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić ». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony.

Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

„Bacz, abyś nikomu nic nie mówił … ”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus daje mi lekcję dotyczącą mojej mowy. Uzdrawiając trędowatego nakazuje mu, żeby milczał. Ta sytuacja zmusza mnie do przyjrzenia się mojej mowie i jej skutkom. Muszę odpowiedzieć sobie na pytanie co mówić o Jezusie? Jak rozeznać co jest dobre i wskazane bym powiedział przy dawaniu świadectwa o mojej wierze, a co może tylko przeszkodzić Jezusowi wejść w życie człowieka do którego mówię.
Tato dziękuję za zdrowie, wszystkie zmysły i talenty.

Życzę Ci pokory do posłusznego wypełniania słów Jezusa.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WSTAŁ, WYSZEDŁ I UDAŁ SIĘ NA MIEJSCE PUSTYNNE, I TAM SIĘ MODLIŁ


Ewangelia wg św. Marka 1,29-39
Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im.

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.

Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem».

I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

„Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi, że ważne jest, by w codziennej działalności znaleźć chwile na spotkanie z Ojcem. On wstaje rano i wychodzi na pustynię, czyli miejsce odosobnione i tam się modli. W tym kontekście chciałbym się podzielić moim wyjściem na pustynię. W codzienności jest to droga do pracy. W tym czasie jestem sam, mogę porozmawiać na modlitwie z Ojcem. Raz w roku mam szczególne wyjście na pustynię podczas męskiej zimowej pielgrzymki do Wąwolnicy. To szczególny czas, by w ciszy spotkać się z Bogiem, z moimi słabościami oraz by podczas drogi ćwiczyć się w braterstwie razem z chłopakami z Ligi Schumana. Jeśli to czytasz w niedzielę to ja właśnie idę do Wąwolnicy.
Tato dziękuję Ci za ludzi których stawiasz na mojej drodze.

Życzę Ci owocnych wyjść na pustynię.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

Ps. Dla zainteresowanych szczegóły pielgrzymki: https://www.facebook.com/events/550318745348603/

ZDUMIEWALI SIĘ JEGO NAUKĄ


Ewangelia wg św. Marka 1,21-28
W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.

Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga».

Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego! » Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.

A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

„Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie”.
Dziś moją uwagę zwróciła postawa tłumu – są zdumieni nauczaniem Jezusa. Tłum widzi różnicę. Jezus naucza inaczej, jakby miał władzę ustanawiać nowe prawa. W jego nauczaniu objawia się moc na przykład gdy wyrzuca złe duchy. W tym kontekście przychodzą mi dwie refleksje:

Po pierwsze jak wygląda moja znajomość nauczania Jezusa? Co robię by je poznać? Jednym z głównych źródeł nauki Jezusa jest dla mnie codzienna lektura Pisma świętego. Czytając Biblię doświadczam, że to słowo jest aktualne i daje mi odpowiedzi na sytuacje życia codziennego – gdy moja teściowa zajmowała się moim dzieckiem, w Ewangelii z dnia Jezus akurat uzdrawiał teściową Piotra; gdy była u mnie moja mama w Ewangelii z dnia do Jezusa przyszła Jego matka i bracia. Dla mnie to nie przypadek, ale znak, że słowo Boże jest żywe i aktualne.

Druga refleksja dotyczy tego jak wygląda moje życie, gdy już znam nauczanie Jezusa? Czy stosuje się do pomysłów i wskazówek jakich udzielił mi w swoim słowie? To jest zadanie na całe życie. W codzienności podczas każdego wyboru – czy wybiorę to co wybrałby Jezus?
Tato dziękuję za przykład życia Twojego Syna.

Życzę Ci odwagi, w proszeniu o siły do codziennego kroczenia za Jezusem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CZAS SIĘ WYPEŁNIŁ …


Ewangelia wg św. Marka 1,14-20
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»

Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim.

Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.

„Czas się wypełnił … ”.
W dzisiejszej Ewangelii dwa fragmenty zwracają moją uwagę na rzeczywistość czasu. Pierwszy to słowa Jezusa: „czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże”, a drugie to działanie uczniów „natychmiast, porzuciwszy sieci poszli za Nim”. W tym kontekście mam kilka myśli.

Po pierwsze czas jest cenny, nie wiem ile mi go zostało, więc nie mogę go marnować. Powinienem wybierać najlepsze rzeczy, zadania, cele i je realizować. Tu z pomocą przychodzi mi przykład uczniów. Rozpoznali co jest największym dobrem i natychmiast je wybrali. Dla mnie to wezwanie bym nie pozostawał na pięknym i mądrym rozważaniu, ale gdy rozpoznam największe dobro, to zaczął je realizować. Kilka takich dobrych rzeczy udało mi się zrealizować. Jedną z nich jest moje małżeństwo. Rozpoznałem, że wśród wszystkich kobiet największym dobrem dla mnie, będzie moja obecna żona. Potem realizowałem plan, by nią została, wspólne spotkania, oświadczyny, narzeczeństwo i ślub. I to zadanie rozpoznawania największego dobra, wybierania go, a potem realizowania, dotyczy każdej chwili, która mi została dana. Na tym polega miłość – realizowanie największego dobra.
Tato dziękuję za każdą chwilę życia i możliwość wybierania.

Życzę Ci odwagi i sił do wybierania i realizowania największego dobra.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CHODŹCIE, A ZOBACZYCIE


Ewangelia wg św. Jana 1,35-42
Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.

Jezus zaś, odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?»

Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.

Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «znaleźliśmy Mesjasza» – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa.

A Jezus, wejrzawszy na niego, powiedział: «Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas» – to znaczy: Piotr.

„Chodźcie, a zobaczycie”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje się, jako Ten który pomaga w poszukiwaniach odpowiedzi. Robi to w swoim stylu. Nie odpowiada wprost, tylko zaprasza uczniów do siebie. Dla mnie to lekcja, że po pierwsze sama wiedza nie wystarczy. Mogę pisać referaty np. o biedzie i głodzie, znać statystyki, ale jak tego doświadczę to wiem jak tacy ludzie się czują i czego im tak na prawdę potrzeba.

Drugą lekcją jest to, że Jezus nie daje prostych odpowiedzi. Zamiast tego pozwala doświadczać pewnych sytuacji, bym w nich poznał odpowiedź na moje wątpliwości. Ta zmiana patrzenia – nawrócenie – pomaga mi zobaczyć w trudnych sytuacjach szansę na to bym urósł. Jeśli na przykład ktoś mnie irytuje, to zamiast się na niego złościć, mogę to przyjąć jako szansę doskonalenia się w cierpliwości.
Tato dzięki, że dałeś Syna który doświadczył tego co my.

Życzę Ci otwartych oczu byś znalazł w Ewangelii lekcję dla siebie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TY JESTEŚ MOIM SYNEM UMIŁOWANYM


Ewangelia wg św. Marka 1,7-11
Jan Chrzciciel tak głosił: «idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, on zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym».

W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie».

„Ty jesteś moim Synem umiłowanym”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus przyjmuje chrzest. To wszystko dzieje się przed rozpoczęciem publicznej działalności. Bóg Ojciec potwierdza tożsamość Jezusa. To pomaga mu w realizacji Jego życiowej misji: Jezus – tzn. Bóg zbawia.

Dla mnie to wezwanie do poznania siebie. Odpowiedzenia sobie na pytanie: kim jestem? Za tym idzie kolejna rzecz. Od tego kim jestem, zależy moja misja życiowe, czyli to co mam do zrobienia na tym świecie.

Staram się ciągle poznawać siebie. Każde nowe wydarzenie w życiu mi w tym pomaga. Jestem chrześcijaninem, więc kochanym i chcianym przez Boga Ojca, który zaprasza mnie do wielkich rzeczy. Kilka z nich już rozpoznałem: małżeństwo – tu staram się być najlepszym mężem jakim mogę być; rodzicielstwo – co dzień staram się być dobrym ojcem i poświęcać mój czas córce, na dalszym planie jest praca – tam w trudzie kształtuję siebie i zdobywam środki, by zapewnić rozwój całej rodzinie. Moje talenty mi w tym pomagają. Mam też chwilę na realizację moich pasji, którymi mogę dzielić się z innymi zarażając ich pięknem Boga i świata, który stworzył, szczególnie polskich gór. To rozpoznanie misji i realizowanie jej w codzienności daje mi pokój serca i szczęście.
Tato dzięki, że w Jezusie pokazałeś mi, że jesteś także moim Ojcem.

Życzę Ci odwagi w poszukiwaniu swojej tożsamości i sił do realizacji odkrytej misji życiowej.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

PANIE NAUCZ NAS SIĘ MODLIĆ
moja modlitwa i kilka wskazówek, które mi w niej pomogły

Jak się modlić? Odpowiedzi na to pytanie szukali pierwsi uczniowie Jezusa (por. Łk 11, 1). Ja również jej szukam.

Dzisiaj modlitwa jest dla mnie spotkaniem z Bogiem, rozmową i spędzaniem z Nim czasu. Kiedyś jednak wyglądała różnie, z czasem się zmieniała. W tych przemianach istotną rolę odegrały wskazówki dane przez Pana Jezusa, które odnalazłem w Ewangelii i zastosowałem. Podzielę się nimi i owocami jakie już widzę.

„Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.

Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!

Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” (Mt 6, 5-15).

„wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi … ”.
Pierwsza wskazówka to wezwanie, by zadbać w ciągu dnia o odpowiednią przestrzeń do modlitwy, najlepszy czas, który mogę poświęcić na spotkanie z Bogiem i odpowiednie miejsce. Długo walczyłem ze sobą, by wcześniej wstać, by choć chwilę poświęcić na modlitwę, na rozważenie Ewangelii z dnia. Nadal codziennie staję przed wyborem: pięciominutowa drzemka czy pięć minut dłuższe rozważanie. Powoli staje się to dobrym nawykiem i jest mi coraz łatwiej wstać. Codzienna porcja słowa Bożego pomaga mi w ciągu dnia. Często słowo, które rozważam, wyjaśnia mi się w trakcie dnia lub jest odpowiedzią, pocieszeniem na jakąś codzienną sytuację.

„ … módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu”.
Drugą podpowiedzią jest kierunek modlitwy. Jezus wskazuje mi żebym modlił się do Ojca . Jednak by łatwiej stanąć w obecności Boga często proszę o pomoc np. krótkim wezwaniem do Ducha Świętego. On pomaga mi uświadomić sobie przed Kim stoję.

„Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi”.
Trzecią wskazówką jest postawa słuchania. W modlitwie często chcę opowiadać, mówić o swoich potrzebach. Jezus pokazuje mi, że gdy robię tylko tak, to zachowuję się jak poganie. Ojciec wie czego potrzebuję. Modlitwa to spotkanie, w którym mogę się dowiedzieć czego On chce dla mnie. I coraz częściej tego doświadczam, że Bóg Ojciec chce mi to powiedzieć na różne sposoby, tylko ja nie chce słuchać. Dlatego ćwiczę się w tym. Później umiejętność słuchania przydaje mi się np. w życiu małżeńskim.

„Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz …”.
Pan Jezus podpowiada formę modlitwy, uczy mnie jak się modlić we wspólnocie. Pokazuje również kierunek i to co najistotniejsze. Najpierw zwracam się do Ojca i rozmyślam o Nim, a dopiero potem są prośby dotyczące życia codziennego. W tym kontekście wyciągnąłem dla siebie dwie wskazówki: po pierwsze bym sprawdził formy modlitwy proponowane w Kościele zanim zacznę wymyślać jakieś własne.

Drugą wskazówką jest to, że form modlitwy osobistej jest wiele i nie każda jest dla mnie. Mi najbardziej odpowiada spotkanie z Bogiem w słowie Bożym, w drodze modlę się na różańcu. W chwilach, gdy mam więcej czasu śpiewam psalmy. Taka forma modlitwy pomaga mi przechodzić przez różne sytuacje życiowe. Gdy jest dobrze śpiewam radośnie, gdy spotyka mnie coś trudnego wyśpiewuję mój smutek, żal albo gniew. Wśród 150 psalmów zawsze znajdę ten który pasuje do danej chwili.

Tato dziękuję Ci za Twojego Syna, który uczy mnie modlitwy.

Życzę Ci wytrwałości w szukaniu własnego sposobu spotkania z Bogiem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba