OJCIEC MÓJ JEST TYM, KTÓRY GO UPRAWIA


Ewangelia wg św. Jana (15,1-8)
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, – jeżeli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.

Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami».

„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. … Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami”.
Jezus w dzisiejszym nauczaniu ukazuje mi moją relację do Niego i do Boga Ojca. Jestem wszczepiony w Chrystusa jak latorośl w winny krzew. Dzięki temu mogę i powinienem przynosić owoc. Z tej nauki wypływa pierwsza refleksja: powinienem zobaczyć czy przynoszę owoc i jaki on jest. Czy moje postępowanie jest dla innych jak słodkie dojrzałe winogrona, czy może jak cierpkie jagody?

Drugą rzeczą, na którą wskazuje mi Jezus jest relacja do Boga Ojca. Będąc wszczepionym w Chrystusa, co stało się na chrzcie świętym, Bóg Ojciec przycina i oczyszcza mnie jak latorośl. Jest dobrym ogrodnikiem, który dba o latorośl. Obcina zbędne pędy, by krzew nie tracił na nie życiodajnych soków. Przerzedza również te, które owocują, po to by było mniej owoców, ale bardziej dorodnych. Patrząc przez pryzmat tego słowa na moje życie, widzę, że niektóre trudne wydarzenia były takim obcięciem owocujących gałązek, po to bym urósł i wydał jeszcze większy owoc – mógł na przykład wspomóc kogoś, kto przechodzi przez podobne trudności jak ja. Dostrzegam również, że w życiu mam ograniczony czas, który mogę wykorzystać. Warto więc bym z pomocą Dobrego Ogrodnika przejrzał moje codzienne aktywności i wyrzucił te, które nie przynoszą dobrych owoców.
Tato dziękuję Ci za Jezusa w którym mogę owocować.

Życzę Ci odwagi do odcinania bezowocnych aktywności.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ZNAM OWCE MOJE, A MOJE MNIE ZNAJĄ


Ewangelia wg św. Jana 10, 11-18
Jezus powiedział: «Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca».

„Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. […] Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz”.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii opisuje siebie jako dobrego pasterza. W tamtej kulturze pasterz szedł z przodu, a owce podążały za nim. Gdy byli np. przy wodopoju, gdzie były inne stada, owce rozpoznawały pasterza po głosie, po specyficznym nawoływaniu lub melodii którą nucił. By iść za Jezusem muszę poznać jego sposób nawoływania, rozpoznać Jego głos. Pomocą w tym jest dla mnie słowo Boże, liturgia Kościoła oraz przykłady świętych, którzy Go naśladowali.
Misją dobrego Pasterza jest zgromadzić wszystkie owce w jednej owczarni. Mogę mu w tym pomóc. Jeśli będę żył pełnią życia realizując swoją misję wyznaczoną mi przez Ojca, mogę zainspirować innych do pójścia za Jezusem. Idąc za nim czeka mnie pełnia szczęścia i spełnienie w moim człowieczeństwie. Jak zwykle zależy to tylko ode mnie czy w codziennych decyzjach będę wybierał to co podpowiada mi mój Pasterz.
Tato dziękuję, że dałeś mi dobrego Przewodnika na życie.

Życzę Ci zapału w poznawaniu dobrego Pasterza.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WY JESTEŚCIE ŚWIADKAMI TEGO


Ewangelia wg św. Łukasza 24, 35-48
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba.

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»

Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.

Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich.

Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.

I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego».

„Wy jesteście świadkami tego”.
W dzisiejszej Ewangelii odczytuje dla siebie dwa wezwania:
Pierwsze pojawia się w sytuacji, gdy Jezus pokazuje swoje rany jako znak rozpoznawczy. On poprzez trud krzyża i rany, które odniósł wypełnił swoją misję – zbawił świat. W tym kontekście widzę, że muszę zmienić swoje nastawienie do trudnych sytuacji, bo to one najbardziej kształtują moje człowieczeństwo. Często nie mam wpływu na to czy i kiedy się pojawiają, ale mogę zdecydować co z nimi zrobię. Mogę wybierać, tak by zawsze stawać się lepszym i „większym” człowiekiem. Do tego zaprasza mnie Bóg w dzisiejszej Ewangelii. Ciebie również …

Drugim wezwaniem jest dawanie świadectwa o Zmartwychwstaniu Jezusa. On wzywa mnie do tego słowami: „Wy jesteście świadkami tego”. W tym kontekście zastanawiam się co i kogo pokazuję swoim życiem. Jakiego Boga może zobaczyć człowiek, który mnie spotyka w domu, w pracy, na ulicy. Jezus w innym miejscu mówi: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Czy kocham ludzi, chcę ich dobra? To jest prawdziwe dawanie świadectwa o Jezusie. Jest to do zrobienia, ponieważ to On uzdalnia do miłości, szczególnie tej trudnej, gdy ktoś rani i sprawia przykrość. Mówi wtedy jak do Pawła: „wystarczy Ci mojej łaski, moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9).
Tato dziękuję, że poprzez życie Jezusa pokazujesz mi jak kochać innych.

Życzę Ci byś wybierał wielkie rzeczy, bo do takich zaprasza nas Bóg Ojciec.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY NIE WIDZIELI, A UWIERZYLI


Ewangelia wg św. Jana 20, 19-31
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»

Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».

Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»

Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

„Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pomaga Tomaszowi pozbyć się wątpliwości. Tomasz dotyka ran i z wiarą wyznaje, że Jezus jest Bogiem. Jezus podsumowując tą scenę, mówi także o mnie: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Nie widziałem, ale wierzę świadectwu apostołów i wszystkich, którzy widzieli Zmartwychwstałego Jezusa i spisali te wydarzenia. Wierzę, że jest Ktoś kto ma władzę nad śmiercią, wszelkimi chorobami i pragnie mojego szczęścia. Taka perspektywa pomaga mi z radością patrzeć nawet na codzienne trudności. Jest także zadaniem dla mnie, by mówić Innym o zmartwychwstałym, aby ta dobra nowina zmieniała również ich życie. A Ty komu już opowiedziałeś o kochającym Bogu, który zwycięża śmierć?
Tato dziękuję, że sprawiasz że jestem błogosławiony, czyli szczęśliwy.

Życzę Ci odkrycia tajemnicy zmartwychwstania i czerpania z tego radości.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

DOTĄD BOWIEM NIE ROZUMIELI JESZCZE PISMA


Ewangelia wg św. Jana 20,1-9
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

„Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma”.
Pusty grób jest symbolem Zmartwychwstania. Dla uczniów to przełomowa chwila, od której zaczynają rozumieć więcej. W Jezusie dostrzegają Mesjasza, który pokonał śmierć. Zrozumieją jeszcze więcej po zesłaniu Ducha Świętego, który im wszystko wyjaśni.
Jestem w lepszej sytuacji niż oni, bo już przyjąłem Ducha Świętego. Dla mnie grób Jezusa to miejsce nadziei. Jezus pokonał śmierć, więc moje życie nie skończy się w grobie. Ale śmierć będzie tylko trudnym przejściem do lepszego życia. To dobra nowina, będę żył na wieki. Dzięki Jezusowi zmartwychwstanę. Ta perspektywa jest dla mnie źródłem prawdziwej radości, której nie zdołają zagłuszyć trudy codzienności.
Tato dziękuję, że tak wymyśliłeś historię Zbawienia – dałeś nam swojego Syna.

Życzę Ci dostrzeżenia w Zmartwychwstaniu Jezusa, źródła prawdziwej radości.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

DAWID – SZCZĘŚLIWY GRZESZNIK
kilka myśli z konferencji o sakramencie pokuty i o mojej spowiedzi

Bożym zawodnikiem, który mi pomógł odkryć dobrą nowinę o sakramencie pokuty jest Dawid.
Człowiek, który po wielu perypetiach i wygranych wojnach, z pasterza stał się królem. Po ludzku był na szczycie, ale w oczach Boga zaczyna się staczać po równi pochyłej. Zaczyna się niewinnie, od zaniedbania – jako król nie idzie na wojnę. Nudzi się, spacerując po tarasie widzi piękną kobietę, którą zaczyna się interesować. Dowiaduje się, że to żona Uriasza, ale nic sobie z tego nie robi, tylko dalej kierowany porządaniem idzie za nim. Poczyna się dziecko. Dawid spiskuje, by to ukryć. Kiedy to się nie udaje, ostatecznie doprowadza do śmierci Uriasza. Realizując własny pomysł na szczęście, odwraca się od swego powołania, które przewidział mu Bóg. Jednak w tym stanie nie zostaje sam. Bóg wysyła mu proroka Natana, który w przypowieści o bogaczu, biedaku i owieczce ukazuje mu sytuację w jakiej tak naprawdę się znalazł. Dawid zaczyna widzieć zło, którego się dopuścił i prosi o przebaczenie. Bóg mu go udziela i ostatecznie Dawid kończy swoje życie jako spełniony ojciec i król, widząc swojego syna Salomona namaszczonego na jego zastępcę.

Dawid to barwna postać, a jego życiorys zawiera wiele pouczających perypetii. Zachęcam Cię do zapoznania się z nią (całą historia 1 Sm 16 – 2 Sm 23). Tradycja przypisuje Dawidowi autorstwo psalmów. W jednym z nich dzieli się doświadczeniem przebaczenia, które pozwala mi spojrzeć w nowy sposób na sakrament pokuty:

Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość,
którego grzech został puszczony w niepamięć.
Szczęśliwy człowiek,
któremu Pan nie poczytuje winy,
w którego duszy nie kryje się podstęp.
Póki milczałem, schnęły kości moje,
wśród codziennych mych jęków.
Bo dniem i nocą ciążyła
nade mną Twa ręka,
język mój ustawał
jak w letnich upałach.
Grzech mój wyznałem Tobie
i nie ukryłem mej winy.
Rzekłem: Wyznaję nieprawość moją wobec Pana,
a Tyś darował winę mego grzechu (Ps 32,1-5).

„Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość,
którego grzech został puszczony w niepamięć”.

Dawid jako szczęśliwy grzesznik doświadcza odpuszczenia nieprawości. Szczęścia nie daje mu możliwość grzeszenia, tylko świadomość, że Bóg odpuścił mu winy i nie chce ich pamiętać. To jest dobra nowina, którą chcę się podzielić. Jest miłosierny Bóg Ojciec, który czeka na mnie bym przejrzał i przyszedł do Niego. A On już zajmie się tym całym bałaganem, który zmajstrowałem. Na każdym etapie mojego odejścia, mogę wrócić, bo nie ma takiego grzechu, z którym Bóg nie mógłby sobie poradzić. Problem tylko tkwi w tym, czy ja zechcę przyjść i skorzystać z Jego miłosierdzia. Wielokrotnie tego doświadczałem, gdy próbowałem sobie sam poradzić z moim grzechem czułem to co opisuje Dawid: „Póki milczałem, schnęły kości moje, wśród codziennych mych jęków. Bo dniem i nocą ciążyła nade mną Twa ręka, język mój ustawał jak w letnich upałach”. Gdy szczerze wyznałem swoje winy odzyskiwałem pokój i radość. Bóg zajął się całym tym ciężarem i pomógł mi naprawić konsekwencje moich złych decyzji i czynów. Doświadczenie miłosierdzia daje mi szczęście i prawdziwy pokój.

To doświadczenie jest dla mnie zaproszeniem i zadaniem bym tak jak Bóg był miłosierny i przebaczał. Przypominam sobie o tym w codziennej modlitwie „Ojcze nasz”: „i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Otrzymując przebaczenie od Boga Ojca, jestem wezwany by nieść je innym. Przebaczać, przebaczać i jeszcze raz przebaczać … Święty Piotr słyszy od Jezusa, że ma przebaczyć siedemdziesiąt siedem razy, czyli zawsze. Dlaczego? Bo inaczej odcinamy się od łaski i zamykamy sobie drogę do Bożego przebaczenia (patrz Mt 18,19-35). To trudne przebaczać tym, którzy skrzywdzili, albo sprawiają przykrość każdego dnia. Jednak to jedyny sposób by być szczęśliwym i zachować pokój w sobie. Bóg Ojciec do tego uzdalnia. Doświadczałem tego już kilka razy. Łatwo mówić czy pisać o przebaczeniu, ale gdy przychodzi czas, by wybaczyć to zaczyna się walka z sobą. Walka o wybranie tego co dobre dla mnie i dla osoby która rani. Tu właśnie chodzi o miłość, czyli wybieranie dobra mimo przykrych emocji. Do takich rzeczy zaprasza mnie Bóg i jednocześnie mnie do nich uzdalnia. Teraz z perspektywy czasu widzę, że ten trud bojowania i zmagania się z sobą, z żalem, gniewem, nienawiścią opłaca się, bo przebaczając mam pokój w sercu i szansę by przeżywać prawdziwe szczęście.
Tato dziękuję Ci za Twojego Syna, który pokazuje mi twoje miłosierdzie.

Życzę Ci sił i otwartości na współpracę z Bogiem Ojcem w codziennym przebaczaniu innym.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

Ps. Zachęcam Cię do wysłuchania konferencji z cyklu Boży Zawodnicy, gdzie inspirujemy siebie i innych słowem Bożym: https://www.youtube.com/watch?v=fwFE3qFuopo&feature=youtu.be

SMUTNA JEST MOJA DUSZA AŻ DO ŚMIERCI; ZOSTAŃCIE TU I CZUWAJCIE


+ – słowa Chrystusa
E. – słowa Ewangelisty
I. – słowa innych osób pojedynczych
T. – słowa kilku osób lub tłumu

Ewangelia wg św. Marka 14, 1 – 15, 47

Spisek przeciw Jezusowi

E. Dwa dni przed Paschą i Świętem Przaśników arcykapłani i uczeni w Piśmie szukali sposobu, jak by Jezusa podstępem ująć i zabić. Lecz mówili: T. Tylko nie w święto, żeby nie było wzburzenia między ludem.

E. A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, i siedział za stołem, przyszła kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego. Rozbiła flakonik i wylała Mu olejek na głowę. A niektórzy oburzyli się, mówiąc między sobą: T. Po co to marnowanie olejku? Wszak można było olejek ten sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać je ubogim. E. I przeciw niej szemrali. Lecz Jezus rzekł: + Zostawcie ją; czemu sprawiacie jej przykrość? Spełniła dobry uczynek względem Mnie. Bo ubogich zawsze macie u siebie i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić; Mnie zaś nie zawsze macie. Ona uczyniła, co mogła; już naprzód namaściła moje ciało na pogrzeb. Zaprawdę, powiadam wam: Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również na jej pamiątkę opowiadać o tym, co uczyniła.

Zdrada Judasza

E. Wtedy Judasz Iskariota, jeden z Dwunastu, poszedł do arcykapłanów, aby im Go wydać. Gdy to usłyszeli, ucieszyli się i przyrzekli dać mu pieniądze. Odtąd szukał dogodnej sposobności, jak by Go wydać.

Przygotowanie Paschy

W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: T. Gdzie chcesz, żebyśmy przygotowali Ci spożywanie Paschy? E. I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: + Idźcie do miasta, a spotka was człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim i tam, gdzie wejdzie, powiedzcie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: Gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas. E. Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, a tam znaleźli wszystko, tak jak im powiedział, i przygotowali
Paschę.

Zapowiedź zdrady

Z nastaniem wieczoru przyszedł tam razem z Dwunastoma. A gdy zajęli miejsca i jedli, Jezus rzekł: + Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie wyda, ten, który je ze Mną. E. Zaczęli się smucić i pytać jeden po drugim: I. Czyżbym ja? E. On im rzekł: + Jeden z Dwunastu, ten, który ze Mną rękę zanurza w misie. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził.

Ustanowienie Eucharystii

E. A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im, mówiąc: + Bierzcie, to jest Ciało moje. E. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: + To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić będę go nowy w królestwie Bożym.

Przepowiednia zaparcia się Piotra

E. Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej. A Jezus im rzekł: + Wszyscy zwątpicie we Mnie. Jest bowiem napisane: Uderzę Pasterza, a rozproszą się owce. Lecz gdy powstanę, udam się przed wami do Galilei. E. Na to rzekł Mu Piotr: I. Choćby wszyscy zwątpili, to na pewno nie ja. E. Odpowiedział mu Jezus: + Zaprawdę, powiadam ci: dzisiaj, tej nocy, zanim kogut dwa razy zapieje, ty trzy razy się Mnie wyprzesz. E. Lecz on tym bardziej zapewniał: I. Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie. E. Wszyscy zresztą tak samo mówili.

Modlitwa i trwoga konania

A kiedy przyszli do posiadłości zwanej Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów: + Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem się pomodlę. E. Wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć oraz odczuwać trwogę. I rzekł do nich: + Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie. E. I odszedłszy nieco do przodu, padł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: + Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie. Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie.

E. Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: + Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. E. Odszedł znowu i modlił się, wypowiadając te same słowa. Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były zmorzone snem, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć.

Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: + Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Nadeszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto blisko jest mój zdrajca.

Pojmanie Jezusa

E. I zaraz, gdy On jeszcze mówił, zjawił się Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim zgraja z mieczami i kijami wysłana przez arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych. A zdrajca dał im taki znak: I. Ten, którego pocałuję, to właśnie On; chwyćcie Go i wyprowadźcie ostrożnie. E. Skoro tylko przyszedł, przystąpił do Jezusa i rzekł: I. Rabbi!, E. i pocałował Go. Tamci zaś rzucili się na Niego i pochwycili Go. A jeden z tych, którzy tam stali, dobył miecza, uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu ucho.

A Jezus zwrócił się i rzekł do nich: + Wyszliście z mieczami i kijami, jak na zbójcę, żeby Mnie pojmać. Codziennie nauczałem u was w świątyni, a nie pochwyciliście Mnie. Muszą się jednak wypełnić Pisma.

E. Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli. A pewien młodzieniec szedł za Nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele. Chcieli go chwycić, lecz on zostawił prześcieradło i uciekł od nich nago.

Jezus przed Sanhedrynem

A Jezusa zaprowadzili do najwyższego kapłana, u którego zebrali się wszyscy arcykapłani, starsi i uczeni w Piśmie. Piotr zaś szedł za Nim w oddali aż na dziedziniec pałacu najwyższego kapłana. Tam siedział między służbą i grzał się przy ogniu.

Tymczasem arcykapłani i cały Sanhedryn szukali świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić, lecz nie znaleźli. Wielu wprawdzie zeznawało fałszywie przeciwko Niemu, ale świadectwa te nie były zgodne. A niektórzy wystąpili i zeznali fałszywie przeciw Niemu: T. My słyszeliśmy, jak On mówił: Ja zburzę ten przybytek uczyniony ludzką ręką i w ciągu trzech dni zbuduję inny, nie ręką ludzką uczyniony. E. Lecz i tu ich świadectwo nie było zgodne.

Wtedy najwyższy kapłan wystąpił na środek i zapytał Jezusa: I. Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciw Tobie? E. Lecz On milczał i nic nie odpowiedział. Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie: I. Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego? E. Jezus odpowiedział: + Ja jestem. A ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi. E. Wówczas najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: I. Na cóż nam jeszcze trzeba świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Jak wam się zdaje? E. Oni zaś wszyscy wydali wyrok, że winien jest śmierci. I niektórzy zaczęli pluć na Niego; zakrywali Mu twarz, policzkowali Go i mówili: T. Prorokuj! E. Także słudzy bili Go pięściami po twarzy.

Zaparcie się Piotra

Kiedy Piotr był na dole, na dziedzińcu, przyszła jedna ze służących najwyższego kapłana. Zobaczywszy Piotra grzejącego się przy ogniu, przypatrzyła mu się i rzekła: I. I ty byłeś z tym Nazarejczykiem Jezusem. E. Lecz on zaprzeczył, mówiąc: I. Nie wiem i nie rozumiem, co mówisz. E. I wyszedł na zewnątrz do przedsionka, a kogut zapiał. Służąca, ujrzawszy go, znowu zaczęła mówić do tych, którzy tam stali: I. To jest jeden z nich. E. A on ponownie zaprzeczył. Po chwili ci, którzy tam stali, mówili znowu do Piotra: T. Na pewno jesteś jednym z nich, jesteś także Galilejczykiem. E. Lecz on począł się zaklinać i przysięgać: I. Nie znam tego człowieka, o którym mówicie. E. I zaraz powtórnie zapiał kogut. Wspomniał Piotr na słowa, które mu powiedział Jezus: Pierwej, nim kogut dwa razy zapieje, trzy razy Mnie się wyprzesz. I wybuchnął płaczem.

Jezus przed Piłatem

Zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cały Sanhedryn powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. Piłat zapytał Go: I. Czy Ty jesteś Królem żydowskim? E. Odpowiedział mu: + Tak, Ja nim jestem. E. Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał: I. Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają. E. Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.

Jezus odrzucony przez swój naród

Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy popełnili zabójstwo w czasie rozruchów. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze dla nich czynił. Piłat im odpowiedział: I. Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla żydowskiego? E. Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść. Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał: I. Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem żydowskim? E. Odpowiedzieli mu krzykiem: T. Ukrzyżuj Go! E. Piłat odparł: I. A cóż złego uczynił? E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: T. Ukrzyżuj Go! E. Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Król wyszydzony

Żołnierze zaprowadzili Go do wnętrza pałacu, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: T. Witaj, Królu żydowski! E. Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając, oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty.

Droga krzyżowa

Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który idąc z pola, tamtędy przechodził, przymusili, żeby niósł Jego krzyż. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki.

Ukrzyżowanie

Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.

Wyszydzenie na krzyżu

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: T. Ejże, Ty, który burzysz przybytek i w trzy dni go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie! E. Podobnie arcykapłani, drwiąc między sobą wraz z uczonymi w Piśmie, mówili: T. Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy zobaczyli i uwierzyli. E. Lżyli Go także ci, którzy z Nim byli ukrzyżowani.

Zgon Jezusa

A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: + Eloí, Eloí, lemá sabachtháni?, E. to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: T. Patrz, woła Eliasza. E. Ktoś pobiegł i nasyciwszy gąbkę octem, umieścił na trzcinie i dawał Mu pić, mówiąc: I. Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć z krzyża. E. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.

[Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie.]

Po zgonie Jezusa

A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, z góry na dół. Setnik zaś, który stał naprzeciw Niego, widząc, że w ten sposób wyzionął ducha, rzekł: I. Istotnie, ten człowiek był Synem Bożym.

E. Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, oraz Salome. One to, kiedy przebywał w Galilei, towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy.

Złożenie Jezusa do grobu

Już pod wieczór, ponieważ było Przygotowanie, czyli dzień przed szabatem, przyszedł Józef z Arymatei, szanowany członek Rady, który również wyczekiwał królestwa Bożego. Śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Piłat zdziwił się, że już skonał. Kazał przywołać setnika i zapytał go, jak dawno umarł. Upewniony przez setnika, wydał ciało Józefowi. Ten zakupił płótna, zdjął Jezusa z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień. A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono.

„Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie”.
Te słowa pomogły mi w towarzyszeniu Jezusowi. Razem z Nim przeszedłem przez ostatnią wieczerzę, ogrójec i zdradę Judasza, Biczowanie i zaparcie się Piotra, samotność na krzyżu i śmierć. Jezus zaprasza również Ciebie w słowach „smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie”.
Tato dziękuję za Syna który nas zbawił pokonując śmierć.

Życzę Ci byś z Jezusem poniósł swój krzyż i razem z Nim cieszył się Zmartwychwstaniem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ZIARNO … JEŚLI OBUMRZE, PRZYNOSI PLON OBFITY


Ewangelia wg św. Jana 12,20-33
Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi.

A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.

Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław imię Twoje!»

Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię». Stojący tłum to usłyszał i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie».

To mówił, oznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

„Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity”.
Jezus pokazuje w dzisiejszej Ewangelii, że ze śmierci może rodzić się życie, jeśli śmierć jest ofiarowana. Bóg Ojciec chciał, żeby Jezus zbawił świat, poprzez narodziny, śmierć i zmartwychwstanie. Jezus wypełnił to zadanie. W tym kontekście widzę, że ważne jest bym rozpoznał swoją misję, którą zlecił mi Bóg i poświęcił się jej. Na dziś rozpoznaje, że jest to bycie coraz lepszym mężem i ojcem. Każdego dnia staram się lepiej służyć i tracić czas, siły – inaczej mówiąc oddawać swoje życie. Widzę, że to daje mi szczęście. Ponadto rozpoznaję inne zadania do których wzywa mnie Bóg i staram się je realizować. A ty do czego zostałeś wezwany?
Tato dziękuję, że dajesz mi misję życiową i siły do jej realizacji.

Życzę Ci odwagi w podejmowaniu codziennych wyzwań.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ABY KAŻDY … MIAŁ ŻYCIE WIECZNE


Ewangelia wg św. Jana 3, 14-21
Jezus powiedział do Nikodema:
«Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu».

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o swojej misji. Przyszedł na świat, aby każdy człowiek mógł żyć wiecznie. To dobra nowina dla mnie. Jest Bóg Ojciec, który mnie kocha i oddał to co najcenniejsze, swego Syna, bym ja mógł żyć i to żyć w obfitości (por. J10,10) tu na ziemi, a potem w wieczności. Jedyne co muszę zrobić to uwierzyć i zacząć korzystać z tej obfitości, którą dla mnie przygotował. A gdzie ją widać w codzienności? Moje bogactwo i obfitość widzę w talentach, które dostałem i mogę pomnażać, w zdrowiu i wszystkich zmysłach, którymi poznaję świat; w ludziach, których dostałem na swojej drodze: żonie, dzieciach i przyjaciołach; w trudnych sytuacjach, które sprawiają że rosnę w człowieczeństwie. A to wszystko tylko namiastka tego co Bóg przygotował mi na życie wieczne. On zwyciężył śmierć i wszelkie choroby, więc teraz tylko kwestia czasu i mojego chcenia bym mógł się z Nim spotkać i korzystać z darów które mi przygotował.
Tato dziękuję za perspektywę nieba, która nadaje sens mojemu życiu.

Życzę Ci dobrego przygotowania do świętowania Zmartwychwstania Pańskiego.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

POWYPĘDZAŁ WSZYSTKICH ZE ŚWIĄTYNI


Ewangelia wg św. Jana 2, 13-25
Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus przybył do Jerozolimy. W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie».

W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo».

Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?»

On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku.

„powypędzał wszystkich ze świątyni”.
Na pierwszy „rzut oka” wydaje się, że Jezus wprowadza zamęt w świątyni. Burzy porządek panujący do tej pory. Przepędza ludzi, którzy sprzedając zwierzęta, ułatwiali wiernym składanie ofiar. Jednak Jezus wie, że to nie podoba się Bogu. Wśród składanych ofiar i troski o nie, ludzie zagubili to co najistotniejsze – spotkanie z Bogiem. To wydarzenie skłania mnie do postawienia kilku pytań:

Po pierwsze jak wygląda moje spotkanie z Bogiem? Co może się nie podobać Jezusowi w tym spotkaniu. Jakie przeszkody wyrzuciłby z tej przestrzeni, w której spotykam się z Ojcem?

Po drugie św. Paweł mówi, że moje ciało jest świątynią Ducha Świętego, więc ja jestem świątynią. Patrząc z takiej perspektywy widzę, że czasem, gdy wydawało mi się, że w moim życiu jest burzony jakiś porządek, po czasie okazywało się, że to Jezus wprowadzał nowy, lepszy. Odczułem to szczególnie np. gdy się ożeniłem, wtedy mój spokój i porządek życiowy został zburzony i musiałem go poukładać z żoną od początku. Kolejnym takim przełomem były narodziny dziecka, które wprowadziły ogrom zmian i tak się dzieje prawie każdego dnia. Pan Jezus daje siły do wprowadzenia nowego ładu. Burzy nasz święty spokój, ale dzięki temu możemy żyć pełniej i doświadczać większej radość.
Tato dziękuję, że wprowadzasz swoją wolę, choć czasem jest ona trudna do przyjęcia.

Życzę Ci sił we wprowadzaniu porządków razem z Jezusem w Twoim życiu.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba