BACZ, ABYŚ NIKOMU NIC NIE MÓWIŁ


Ewangelia wg św. Marka 1,40-45
Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić ». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony.

Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

„Bacz, abyś nikomu nic nie mówił … ”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus daje mi lekcję dotyczącą mojej mowy. Uzdrawiając trędowatego nakazuje mu, żeby milczał. Ta sytuacja zmusza mnie do przyjrzenia się mojej mowie i jej skutkom. Muszę odpowiedzieć sobie na pytanie co mówić o Jezusie? Jak rozeznać co jest dobre i wskazane bym powiedział przy dawaniu świadectwa o mojej wierze, a co może tylko przeszkodzić Jezusowi wejść w życie człowieka do którego mówię.
Tato dziękuję za zdrowie, wszystkie zmysły i talenty.

Życzę Ci pokory do posłusznego wypełniania słów Jezusa.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WSTAŁ, WYSZEDŁ I UDAŁ SIĘ NA MIEJSCE PUSTYNNE, I TAM SIĘ MODLIŁ


Ewangelia wg św. Marka 1,29-39
Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im.

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.

Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem».

I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

„Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi, że ważne jest, by w codziennej działalności znaleźć chwile na spotkanie z Ojcem. On wstaje rano i wychodzi na pustynię, czyli miejsce odosobnione i tam się modli. W tym kontekście chciałbym się podzielić moim wyjściem na pustynię. W codzienności jest to droga do pracy. W tym czasie jestem sam, mogę porozmawiać na modlitwie z Ojcem. Raz w roku mam szczególne wyjście na pustynię podczas męskiej zimowej pielgrzymki do Wąwolnicy. To szczególny czas, by w ciszy spotkać się z Bogiem, z moimi słabościami oraz by podczas drogi ćwiczyć się w braterstwie razem z chłopakami z Ligi Schumana. Jeśli to czytasz w niedzielę to ja właśnie idę do Wąwolnicy.
Tato dziękuję Ci za ludzi których stawiasz na mojej drodze.

Życzę Ci owocnych wyjść na pustynię.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

Ps. Dla zainteresowanych szczegóły pielgrzymki: https://www.facebook.com/events/550318745348603/

ZDUMIEWALI SIĘ JEGO NAUKĄ


Ewangelia wg św. Marka 1,21-28
W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.

Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga».

Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego! » Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.

A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

„Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie”.
Dziś moją uwagę zwróciła postawa tłumu – są zdumieni nauczaniem Jezusa. Tłum widzi różnicę. Jezus naucza inaczej, jakby miał władzę ustanawiać nowe prawa. W jego nauczaniu objawia się moc na przykład gdy wyrzuca złe duchy. W tym kontekście przychodzą mi dwie refleksje:

Po pierwsze jak wygląda moja znajomość nauczania Jezusa? Co robię by je poznać? Jednym z głównych źródeł nauki Jezusa jest dla mnie codzienna lektura Pisma świętego. Czytając Biblię doświadczam, że to słowo jest aktualne i daje mi odpowiedzi na sytuacje życia codziennego – gdy moja teściowa zajmowała się moim dzieckiem, w Ewangelii z dnia Jezus akurat uzdrawiał teściową Piotra; gdy była u mnie moja mama w Ewangelii z dnia do Jezusa przyszła Jego matka i bracia. Dla mnie to nie przypadek, ale znak, że słowo Boże jest żywe i aktualne.

Druga refleksja dotyczy tego jak wygląda moje życie, gdy już znam nauczanie Jezusa? Czy stosuje się do pomysłów i wskazówek jakich udzielił mi w swoim słowie? To jest zadanie na całe życie. W codzienności podczas każdego wyboru – czy wybiorę to co wybrałby Jezus?
Tato dziękuję za przykład życia Twojego Syna.

Życzę Ci odwagi, w proszeniu o siły do codziennego kroczenia za Jezusem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CZAS SIĘ WYPEŁNIŁ …


Ewangelia wg św. Marka 1,14-20
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»

Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim.

Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.

„Czas się wypełnił … ”.
W dzisiejszej Ewangelii dwa fragmenty zwracają moją uwagę na rzeczywistość czasu. Pierwszy to słowa Jezusa: „czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże”, a drugie to działanie uczniów „natychmiast, porzuciwszy sieci poszli za Nim”. W tym kontekście mam kilka myśli.

Po pierwsze czas jest cenny, nie wiem ile mi go zostało, więc nie mogę go marnować. Powinienem wybierać najlepsze rzeczy, zadania, cele i je realizować. Tu z pomocą przychodzi mi przykład uczniów. Rozpoznali co jest największym dobrem i natychmiast je wybrali. Dla mnie to wezwanie bym nie pozostawał na pięknym i mądrym rozważaniu, ale gdy rozpoznam największe dobro, to zaczął je realizować. Kilka takich dobrych rzeczy udało mi się zrealizować. Jedną z nich jest moje małżeństwo. Rozpoznałem, że wśród wszystkich kobiet największym dobrem dla mnie, będzie moja obecna żona. Potem realizowałem plan, by nią została, wspólne spotkania, oświadczyny, narzeczeństwo i ślub. I to zadanie rozpoznawania największego dobra, wybierania go, a potem realizowania, dotyczy każdej chwili, która mi została dana. Na tym polega miłość – realizowanie największego dobra.
Tato dziękuję za każdą chwilę życia i możliwość wybierania.

Życzę Ci odwagi i sił do wybierania i realizowania największego dobra.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CHODŹCIE, A ZOBACZYCIE


Ewangelia wg św. Jana 1,35-42
Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.

Jezus zaś, odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?»

Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.

Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «znaleźliśmy Mesjasza» – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa.

A Jezus, wejrzawszy na niego, powiedział: «Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas» – to znaczy: Piotr.

„Chodźcie, a zobaczycie”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje się, jako Ten który pomaga w poszukiwaniach odpowiedzi. Robi to w swoim stylu. Nie odpowiada wprost, tylko zaprasza uczniów do siebie. Dla mnie to lekcja, że po pierwsze sama wiedza nie wystarczy. Mogę pisać referaty np. o biedzie i głodzie, znać statystyki, ale jak tego doświadczę to wiem jak tacy ludzie się czują i czego im tak na prawdę potrzeba.

Drugą lekcją jest to, że Jezus nie daje prostych odpowiedzi. Zamiast tego pozwala doświadczać pewnych sytuacji, bym w nich poznał odpowiedź na moje wątpliwości. Ta zmiana patrzenia – nawrócenie – pomaga mi zobaczyć w trudnych sytuacjach szansę na to bym urósł. Jeśli na przykład ktoś mnie irytuje, to zamiast się na niego złościć, mogę to przyjąć jako szansę doskonalenia się w cierpliwości.
Tato dzięki, że dałeś Syna który doświadczył tego co my.

Życzę Ci otwartych oczu byś znalazł w Ewangelii lekcję dla siebie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TY JESTEŚ MOIM SYNEM UMIŁOWANYM


Ewangelia wg św. Marka 1,7-11
Jan Chrzciciel tak głosił: «idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, on zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym».

W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie».

„Ty jesteś moim Synem umiłowanym”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus przyjmuje chrzest. To wszystko dzieje się przed rozpoczęciem publicznej działalności. Bóg Ojciec potwierdza tożsamość Jezusa. To pomaga mu w realizacji Jego życiowej misji: Jezus – tzn. Bóg zbawia.

Dla mnie to wezwanie do poznania siebie. Odpowiedzenia sobie na pytanie: kim jestem? Za tym idzie kolejna rzecz. Od tego kim jestem, zależy moja misja życiowe, czyli to co mam do zrobienia na tym świecie.

Staram się ciągle poznawać siebie. Każde nowe wydarzenie w życiu mi w tym pomaga. Jestem chrześcijaninem, więc kochanym i chcianym przez Boga Ojca, który zaprasza mnie do wielkich rzeczy. Kilka z nich już rozpoznałem: małżeństwo – tu staram się być najlepszym mężem jakim mogę być; rodzicielstwo – co dzień staram się być dobrym ojcem i poświęcać mój czas córce, na dalszym planie jest praca – tam w trudzie kształtuję siebie i zdobywam środki, by zapewnić rozwój całej rodzinie. Moje talenty mi w tym pomagają. Mam też chwilę na realizację moich pasji, którymi mogę dzielić się z innymi zarażając ich pięknem Boga i świata, który stworzył, szczególnie polskich gór. To rozpoznanie misji i realizowanie jej w codzienności daje mi pokój serca i szczęście.
Tato dzięki, że w Jezusie pokazałeś mi, że jesteś także moim Ojcem.

Życzę Ci odwagi w poszukiwaniu swojej tożsamości i sił do realizacji odkrytej misji życiowej.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

PANIE NAUCZ NAS SIĘ MODLIĆ
moja modlitwa i kilka wskazówek, które mi w niej pomogły

Jak się modlić? Odpowiedzi na to pytanie szukali pierwsi uczniowie Jezusa (por. Łk 11, 1). Ja również jej szukam.

Dzisiaj modlitwa jest dla mnie spotkaniem z Bogiem, rozmową i spędzaniem z Nim czasu. Kiedyś jednak wyglądała różnie, z czasem się zmieniała. W tych przemianach istotną rolę odegrały wskazówki dane przez Pana Jezusa, które odnalazłem w Ewangelii i zastosowałem. Podzielę się nimi i owocami jakie już widzę.

„Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie.

Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!

Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” (Mt 6, 5-15).

„wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi … ”.
Pierwsza wskazówka to wezwanie, by zadbać w ciągu dnia o odpowiednią przestrzeń do modlitwy, najlepszy czas, który mogę poświęcić na spotkanie z Bogiem i odpowiednie miejsce. Długo walczyłem ze sobą, by wcześniej wstać, by choć chwilę poświęcić na modlitwę, na rozważenie Ewangelii z dnia. Nadal codziennie staję przed wyborem: pięciominutowa drzemka czy pięć minut dłuższe rozważanie. Powoli staje się to dobrym nawykiem i jest mi coraz łatwiej wstać. Codzienna porcja słowa Bożego pomaga mi w ciągu dnia. Często słowo, które rozważam, wyjaśnia mi się w trakcie dnia lub jest odpowiedzią, pocieszeniem na jakąś codzienną sytuację.

„ … módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu”.
Drugą podpowiedzią jest kierunek modlitwy. Jezus wskazuje mi żebym modlił się do Ojca . Jednak by łatwiej stanąć w obecności Boga często proszę o pomoc np. krótkim wezwaniem do Ducha Świętego. On pomaga mi uświadomić sobie przed Kim stoję.

„Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi”.
Trzecią wskazówką jest postawa słuchania. W modlitwie często chcę opowiadać, mówić o swoich potrzebach. Jezus pokazuje mi, że gdy robię tylko tak, to zachowuję się jak poganie. Ojciec wie czego potrzebuję. Modlitwa to spotkanie, w którym mogę się dowiedzieć czego On chce dla mnie. I coraz częściej tego doświadczam, że Bóg Ojciec chce mi to powiedzieć na różne sposoby, tylko ja nie chce słuchać. Dlatego ćwiczę się w tym. Później umiejętność słuchania przydaje mi się np. w życiu małżeńskim.

„Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz …”.
Pan Jezus podpowiada formę modlitwy, uczy mnie jak się modlić we wspólnocie. Pokazuje również kierunek i to co najistotniejsze. Najpierw zwracam się do Ojca i rozmyślam o Nim, a dopiero potem są prośby dotyczące życia codziennego. W tym kontekście wyciągnąłem dla siebie dwie wskazówki: po pierwsze bym sprawdził formy modlitwy proponowane w Kościele zanim zacznę wymyślać jakieś własne.

Drugą wskazówką jest to, że form modlitwy osobistej jest wiele i nie każda jest dla mnie. Mi najbardziej odpowiada spotkanie z Bogiem w słowie Bożym, w drodze modlę się na różańcu. W chwilach, gdy mam więcej czasu śpiewam psalmy. Taka forma modlitwy pomaga mi przechodzić przez różne sytuacje życiowe. Gdy jest dobrze śpiewam radośnie, gdy spotyka mnie coś trudnego wyśpiewuję mój smutek, żal albo gniew. Wśród 150 psalmów zawsze znajdę ten który pasuje do danej chwili.

Tato dziękuję Ci za Twojego Syna, który uczy mnie modlitwy.

Życzę Ci wytrwałości w szukaniu własnego sposobu spotkania z Bogiem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

RODZICE PRZYNIEŚLI JEZUSA DO JEROZOLIMY, ABY PRZEDSTAWIĆ GO PANU


Ewangelia wg św. Łukasza 2, 22-40.
Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu». Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni.

A gdy Rodzice wnosili dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: «Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela».

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą – a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu».

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową.

Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

„ … Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu”.
W dzisiejszej Ewangelii Józef z Maryją przynoszą Jezusa do świątyni, by „przedstawić Go Panu”. W tym kontekście patrzę na moją relację z Bogiem i zastanawiam się z czym ja przychodzę do Niego? Czy przynoszę Mu wszystko co mnie spotyka w życiu, radości i smutki, moje dobre uczynki, ale też moje upadki? Czy są jakieś dziedziny życia, o których z Nim nie rozmawiam i Go tam nie zapraszam? On jest w stanie uzdrowić uschłą rękę, uzdrowić paralityka a nawet wskrzesić trupa który już cuchnie. Nie ma dla Niego sytuacji w której nie byłby w stanie mi pomóc. Wystarczy tylko bym mu o tej sytuacji powiedział i Go do niej zaprosił. Nie raz już tego doświadczyłem.
Tato dziękuję Ci za Twojego Syna, który pomaga mi przechodzić przez życiowe burze.

Życzę Ci odwagi, by zaprosić Boga Ojca do wszystkich dziedzin swojego życia.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

DLA BOGA BOWIEM NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO


Ewangelia wg św. Łukasza 1, 26-38
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja.

Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.

Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».

Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»

Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».

Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego».

Wtedy odszedł od Niej Anioł.

„Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.
W dzisiejszej Ewangelii Gabriel przekazuje Maryi dwie dobre nowiny. Pierwszą jest ta, że będzie matką Syna Bożego. Drugą jest wieść, o tym że Elżbieta, która jest już starszą panią, w dodatku bezpłodną będzie miała dziecko. „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.

Ta Ewangelia zmusza mnie do sprawdzenia stanu mojej wiary. W jakiego Boga wierzę? Kim On jest dla mnie? Czy wierzę w to, że może wszystko? Czas Świąt Bożego Narodzenia będzie dobrą okazją do tego, by sprawdzić jak to jest z tą moją wiarą w rzeczywistości i co z niej wynika dla ludzi żyjących wokół mnie.

Życzę Ci byś zgodził się na to, by dobry Bóg przemieniał świat wokół Ciebie twoimi rękami.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TAKIE JEST ŚWIADECTWO JANA


Ewangelia wg św. Jana 1, 6-8.19-28.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś? », on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem».

Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie». Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?»

Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. i zaczęli go pytać, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała».

Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

„Takie jest świadectwo Jana”.
W dzisiejszej Ewangelii Jan Chrzciciel świadczy o Chrystusie. Zapowiada większego od siebie. W dalszej części Ewangelii pokazuje Jezusa jako Syna Bożego. „Takie jest świadectwo Jana” a jakie jest moje?

W tym kontekście ważne bym odpowiedział sobie na pytanie o Kim świadczę? Jakie światło zapowiadam? Zastanawiam się, czy ludzie patrząc na moje życie, idąc po moich śladach dojdą do Boga, czy wprowadzę ich w zaułki beznadziei. Codziennie muszę weryfikować i aktualizować mój duchowy GPS. W którą stronę mam iść i jakie zadania w dzisiejszym dniu podejmować, by najbardziej zbliżyć się do Boga i jego planu na moje życie. Sprawdziłem to już nie raz, że Jego pomysł, który odczytuję – czy to w moich pragnieniach, czy natchnieniach, czy słowie Bożym – a potem realizuję, sprawia, że staję się bardziej spełnionym i szczęśliwym człowiekiem.
Tato dziękuję Ci za świadków, dzięki którym poznałem Twojego Syna.

Życzę Ci odwagi do pokazania dobra, które jest w Tobie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba