CÓŻ MAMY CZYNIĆ ABYŚMY WYKONYWALI DZIEŁA BOŻE?

Ewangelia wg św. Jana 6,24-35.
Kiedy ludzie z tłumu zauważyli, na brzegu jeziora nie ma Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam Go szukali. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?» Odpowiedział im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec».

Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?» Jezus odpowiadając rzekł do nich: «Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał». Rzekli do Niego: «Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”». Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze tego chleba». Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie».

„«Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?». Jezus odpowiadając rzekł do nich: «Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał»”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje jaki plan Bóg Ojciec przygotował dla każdego człowieka. Pierwszą rzeczą jaką mam zrobić to uwierzyć w Jezusa Chrystusa. W to wszystko co o Nim podają Ewangelie – np. że jest Synem Bożym, który wcielił się by mnie zbawić. Gdy już uda mi się to zrobić to mogę pogłębiać wiarę w Jezusa przychodząc do Niego i szukając Go w codzienności. On obiecuje, że gdy do Niego przyjdę nie będę już łakną – On zaspokoi wszystkie moje „głody” – a także, że gdy w Niego uwierzę nie będę już pragnął – On zaspokoi moje pragnienia. W moim życiu te słowa się sprawdzają.
Życzę Ci odwagi byś uwierzył w słowa Jezusa i zaczął nimi żyć.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

A MÓWIŁ TO WYSTAWIAJĄC GO NA PRÓBĘ

Ewangelia wg św. Jana 6,1-15.
Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił na tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: «Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?» A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać». Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?» Jezus zatem rzekł: «Każcie ludziom usiąść». A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał.

A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat». Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.

„A mówił to wystawiając go na próbę”.
Dziś Ewangelia ukazuje mi Jezusa, który wystawia swojego ucznia na próbę. Zastanawiam się po co Bóg próbuje swoich uczniów. Dochodzę do wniosku, że Jezus chce zobaczyć czy Filip mu ufa. Przygotował wielki cud, wie co ma robić, tylko chce zobaczyć czy uczniowie mu zaufają.

Dla mnie to wezwanie do zaufania Panu Jezusowi, jeszcze bardziej wtedy gdy wydaje się że jestem w sytuacji bez wyjścia. On już wie co ma robić, tylko może sprawdza czy mu ufam.
Życzę Ci odwagi do przyjęcia wielkich rzeczy, które przygotował Ci Bóg.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

PÓJDŹCIE WY SAMI OSOBNO […] I WYPOCZNIJCIE NIECO

Ewangelia wg św. Marka 6,30-34.
Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali.
A On rzekł do nich: «Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco». Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.
Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza.

„Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco”.
Dziś Jezus pokazuje uczniom, że odpoczynek jest ważną częścią ciężkiej pracy. Dla mnie to lekcja jak mam podchodzić do głoszenia Ewangelii. Tak jak dla uczniów Jezusa ma się to stać dla mnie ważniejsze niż jedzenie.
Drugą rzeczą której się nauczyłem, to że po ciężkiej pracy trzeba odpocząć.
Jezu bądź moją mocą i siłą podczas pracy i głoszenia Dobrej Nowiny.

Życzę Ci odwagi, byś odpowiedział na wezwanie Boga. A Tata zatroszczy się o wszystko, także byś odpoczął.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ZACZĄŁ ROZSYŁAĆ ICH PO DWÓCH

Ewangelia wg św. Marka 6,7-13.
Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». I mówił do nich: «Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich!» Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

„Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus posyła swoich uczniów. Daje im władzę nad duchami nieczystymi i wskazuje misję do wypełnienia. Mają wyrzucać złe duchy, uzdrawiać i głosić Królestwo Boże. Dla mnie to wezwania do zastanowienia nad dwiema rzeczami:
po pierwsze do czego wzywa mnie Jezus. Jakie władze, talenty i zdolności mi dał bym głosił Jego Królestwo?
Po drugie to pytanie z czego muszę zrezygnować by móc lepiej wypełniać swoją misję?
Proszę Cię Jezu pomóż mi znaleźć odpowiedź na te pytania.

Życzę Ci owocnego spotkania z naszym Nauczycielem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

NIE BÓJ SIĘ… IDŹ W POKOJU…

Ewangelia wg św. Marka 5,21-43.
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali.

A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: «Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto się dotknął mojego płaszcza?» Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął». On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości».

Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: «Nie bój się, wierz tylko». I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: «Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań”. Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

„Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości. […] Nie bój się, wierz tylko”.
Dzisiejsze słowa Jezusa w Ewangelii pokazują mi, że dla Niego nie ma sytuacji bez wyjścia. Mimo, że wielu ówczesnych specjalistów nie zaradziło chorobie On uzdrawia kobietę i odsyła ją w pokoju. Jairowi zabiera strach, a jego córce przywraca życie.
Sprawdziłem to w moim życiu, że dla Niego nie ma nic niemożliwego. W sytuacjach beznadziejnych, w których nikt nie dał rady pomóc, On był ze mną i pomógł przez nie przejść, dając pokój, a po dłuższym czasie także radość. Dzięki Ci Jezu;)
Życzę szczerych rozmów z Mistrzem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CZEMU TAK BOJAŹLIWI JESTEŚCIE?

Ewangelia wg św. Marka 4,35-41.
Gdy zapadł wieczór owego dnia, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się». Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?» Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: «Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?».

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje mi przestraszonych uczniów i Jezusa który uciszając burzę, jednocześnie ucisza lęki uczniów. Jezus tym zachowaniem zwrócił moją uwagę na lęki, które mi towarzyszą. Zadaję sobie pytanie: czego się boję?
Drugą istotną kwestią jest to: dlaczego się boję? Jezus ukazuje jedną z przyczyn, brak wiary. A jakie są przyczyny moich lęków? Może za mało zaufałem Ojcu, który się o mnie troszczy? Mam o czym rozmawiać z moim Bogiem.
Życzę Ci odkrywczych debat z Ojcem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

KTO PEŁNI WOLĘ BOŻĄ TEN JEST MI BRATEM

Ewangelia wg św. Marka 3,20-35.
Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów». Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy». Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego». Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego». Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie». Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką».

„Któż jest moją matką i którzy są braćmi? […] kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.
Dziś widzę co dzieje się, gdy Jezus zaczyna pełnić wolę Bożą. Wśród bliskich zaczynają Go uważać za wariata. Uczeni w Piśmie, czyli przywódcy duchowi i polityczni widzą w nim opętanego człowieka. A On mimo takich trudnych osądów nadal pełni wolę Ojca.
Pakazuje mi, że pełniąc wolę Bożą mogę stać się Jego bratem i może to być trudne. Mogę być uznany za wariata albo opętanego.
Drugą rzeczą jaką zauważyłem to słowa: „i jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać”. Dla mnie to wezwanie, bym pierwszym miejscem mojej działalności uczynił dom. To w nim muszę wybaczać, bo inaczej rozpadnie się, koniec z nim.
Życzę Ci odwagi i pokory w przebaczaniu bliskim.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WEŹMIJCIE DUCHA ŚWIĘTEGO

Ewangelia wg św. Jana 20,19-23.
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!». A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego.
Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

„Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego […]”.

Dziś zobaczyłem w Ewangelii dwie rzeczy. Pierwsza to, że Jezus w miejsce obaw, które mieli uczniowie przyniósł pokój. W tym kontekście widzę jak u mnie w życiu pomaga mi przechodzić przez sytuacje nowe i pełne obaw.

Drugą rzeczą jest postawa uczniów w wieczerniku. Jezus obiecał Ducha Świętego, ale nie powiedział kiedy dokładnie przyjdzie. Uczniowie mieli czekać. Bojąc się Żydów zebrani byli w wieczerniku. W tym czasie trwali na modlitwie nadal niepewni czasu nadejścia Ducha Świętego. Ale nie zrezygnowali tylko trwali mimo trudności i niepewności.
Życzę Ci byś mimo trudów i wątpliwości, czy braku zrozumienia woli Bożej wytrwał przy Bogu i Jego Kościele.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

IDŹCIE NA CAŁY ŚWIAT I GŁOŚCIE EWANGELIĘ

Ewangelia wg św. Marka 16,15-20.
Jezus ukazawszy się Jedenastu powiedział do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie». Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! […] Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; […] Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”.

Dziś Jezus posyła mnie: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”. Pierwsze pytanie jakie mi się nasunęło, w związku z tym wezwaniem, to: czy ja głoszę Dobrą Nowinę? Przyjrzałem się temu co mówię o Jezusie i widzę, że coraz częściej nie moralizuję, ale pokazuje Boga jako tego, który Mnie kocha i chce bym żył pełnią życia. Bym był radosnym spełnionym człowiekiem.

Druga myśl, to pytanie o moją wiarę. Jezus pokazuje, że gdy będzie głoszona jego nauka z wiarą, to będą towarzyszyły jej znaki. Muszę w to uwierzyć i z wiarą zacząć głosić Dobrą Nowinę.
Życzę Ci byś uwierzył w słowa Jezusa i z odwagą szedł do świata głosić Ewangelię.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WYTRWAJCIE W MIŁOŚCI MOJEJ

Ewangelia wg św. Jana 15,9-17.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.

„Wytrwajcie w miłości mojej. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej […] To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”.
Dziś Jezus zaprasza Mnie bym wytrwał kochając Go. Mówi konkretnie na czym ma to polegać, wystarczy bym przestrzegał przykazań – a to jest trudne. Gdy podejmuję ten trud moje życie się zmienia. Zaczynam odczuwać radość i to pełną. Jest to możliwe tylko z Jezusem. Staję się Jego przyjacielem, moje działania zaczynają być owocne i Jezus obiecuje, że będą trwałe. Działając z Jezusem mogę prosić Ojca o wszystko. Jedyne co muszę zrobić to uwierzyć w tą dobrą nowinę i wprowadzić słowa w czyn, by nie stać się tylko słuchaczem oszukującym samego siebie (por. Jk 1,22).
Życzę Ci odwagi i wytrwałości w miłowaniu! Kochaj!

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba