O Szczęśliwy mąż

Szczęśliwy mąż

ZMARTWYCHWSTAŁ JAK POWIEDZIAŁ

Ewangelia wg św. Mateusza 28,1-10.
Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena
i druga Maria obejrzeć grób. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli. Anioł zaś przemówił do niewiast: «Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem». Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie». One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą».

„Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział.”
Ciągle powtarzanym wezwaniem w Kościele jest: Idźcie i głoście Ewangelię! Dziś słyszę tą dobrą nowinę, Jezus Chrystus Zmartwychwstał. Jezus pokonał śmierć i ona już nie ma władzy.

Co to oznacza dla mnie? Miałem wypisywać cytaty z Pisma, które to ładnie opisują, bo tak łatwiej. Trudno opisać to, co dzieje się w środku. To czym dla mnie jest prawda, że Jezus Chrystus Zmartwychwstał. Której części mego serca ona dotyka? Jak przemienia moje życie? To zadanie dla mnie na czas tych Świąt, by poszukać odpowiedzi. A czym dla Ciebie jest Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa?

Chrystus Zmartwychwstał !!!
Prawdziwie Zmartwychwstał !!! Alleluja !!!

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

NA KRZYŻ Z NIM!

Ewangelia wg św. Mateusza 27, 11–54
Jezusa stawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie: Czy Ty jesteś królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Tak, Ja nim jestem. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat: Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie? On jednak nie odpowiadał mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił.
A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat: Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem? Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił? Odpowiedzieli: Barabasza. Rzekł do nich Piłat: Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem? Zawołali wszyscy: Na krzyż z Nim! Namiestnik odpowiedział: Cóż właściwie złego uczynił? Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: Na krzyż z Nim! Piłat, widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz. A cały lud zawołał: Krew Jego na nas i na dzieci nasze. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.
Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: Witaj, królu żydowski! Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.
Wychodząc, spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jezusa. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejsce Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie.
Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!. Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.
Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eli, Eli, lema sabachthani? To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: On Eliasza woła. Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili: Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.
A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta Świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: Prawdziwie, Ten był Synem Bożym.

„Na krzyż z Nim!”
Jaką postawę mam wobec Jezusa? „Na krzyż z Nim!” – to krzyk tłumu, który żąda śmierci Jezusa. To krzyk tłumu, który żąda śmierci Jezusa. Czy jestem jak ludzie z tłumu, którzy żądają śmierci. Czy jak Piłat, który umywa ręce, choć mógł ocalić życie? Czy może jak żołnierze, którzy wykonują tylko swoją pracę, a przy okazji szydzą z Jezusa i dobrze się przy tym bawią? A może tak jak Szymon z Cyreny, pomagam, ale jestem do tego przymuszony? Czy może jak Setnik i jego ludzie w lęku uznaję że Jezus jest prawdziwie Synem Bożym? Warto się nad tym zastanowić, może się okaże, że nie odnajdę siebie w żadnej z tych postaw.
Kim jest dla mnie Jezus?
Ale to nie wszystko, Jezus dziś już nie chodzi po świecie. Daje nam siebie w innej postaci. Ale powiedział: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Więc pytanie dziś brzmi: jaką postawę zachowuję wobec tych których spotykam?
Życzę otwartych oczu, by dostrzegać w drugim człowieku Jezusa.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

WIERZYSZ W TO?

(weź swoje Pismo Święte, przeczytaj poniższy fragment i odpowiedz na pytanie)
Ewangelia wg św. Jana 11,1-45.
Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat Łazarz chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus usłyszawszy to rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».
A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Mimo jednak że słyszał o jego chorobie, zatrzymał się przez dwa dni w miejscu pobytu. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła».
To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć».
Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już do czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów i wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu.
Marta rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Rzekła Marta do Niego: «Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».
Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała po kryjomu swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel jest i woła cię». Skoro zaś Maria to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzieście go położyli?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz». Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: «Oto jak go miłował!» Niektórzy z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»
A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: «Usuńcie kamień». Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»
Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał». To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

„Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki.”
Jezus pyta dziś Ciebie i Mnie: WIERZYSZ W TO?

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

A TY CO O NIM MYŚLISZ

Ewangelia wg św. Jana 9,1.6–9.13–17.34–38
Jezus przechodząc ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego,
i rzekł do niego: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloe”, co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: „Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?”. Jedni twierdzili: „Tak, to jest ten”, a inni przeczyli: „Nie, jest tylko do tamtego podobny”. On zaś mówił: „To ja jestem”. Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A dnia tego, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: „Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę”. Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: „Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu”. Inni powiedzieli: „Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?”. I powstało wśród nich rozdwojenie. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: „A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy?” Odpowiedział: „To jest prorok”. Na to dali mu taką odpowiedź: „Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać?”. I precz go wyrzucili. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: „Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?”. On odpowiedział: „A któż to jest. Panie, abym w Niego uwierzył?”. Rzekł do niego Jezus: „Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie”. On zaś odpowiedział: „Wierzę, Panie!” i oddał Mu pokłon.

„A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy? […]
Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?”

Oba pytania są skierowane do niewidomego, który przejrzał. Nie ma On imienia więc pytania dotyczą każdego człowieka, dotyczą Mnie. Co myślę o moim Bogu? To pytanie zadają faryzeusze. W życiu to pytanie pada w moim środowisku, na uczelni, w miejscu pracy. Jak w tych sytuacjach mówię o moim Bogu? Kim dla Mnie jest?
Drugie pytanie zadaje sam Jezus: „czy wierzysz w Syna Człowieczego?” czy wierzysz we Mnie? Widzę, że ciekawym jest dla mnie zestawienie odpowiedzi na te dwa pytania. Czy myślę i mówię o Bogu tak samo będąc wśród ludzi i będąc z Nim?
Życzę otwartości na Bożą Łaskę. Nas też może dotknąć, uzdrowić i napełnić Swym Duchem.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

DAJ MI SIĘ NAPIĆ

Ewangelia wg św. Jana 4,5-42.
Jezus przybył do miasteczka, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła tam kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić». Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem nie utrzymują stosunków z Samarytanami. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić” – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać». A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj». A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: «Czego od niej chcesz?» lub «Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie». Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?» Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli». Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata» .

„O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić” – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej”.
Znam Jezusa. Czy prosiłem Go o wodę żywą? Czy czerpałem z tego źródła?
Życzę wytrwałości w przebywaniu z Panem.

Szczęśliwy Mąż
Grzegorz Kociuba

JEGO SŁUCHAJCIE…

Ewangelia wg św. Mateusza 17,1-9.
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło.
A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie». Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się». Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».

„To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!”
Dziś takimi słowami Bóg Ojciec wskazuje na Swojego Syna. Upodobał sobie w nim, jest z Niego dumny. Kocha Go i o tym mówi uczniom. Dobra nowina dla nas jest taka, że w Jezusie Chrystusie mamy udział w tej relacji synowskiej. W Nim jesteśmy ukochanymi dziećmi Boga. Bóg jest z nas dumny. Niezależnie od tego jaka jest nasza historia i tego co zrobiliśmy, jest Ktoś, kto nas kocha i chce naszego dobra. To podstawowa prawda, dla mnie i dla Ciebie. Jestem kochany i chciany, a Ojciec jest ze mnie dumny, podobam mu się.
Kolejną „dobrą nowiną” jest wskazanie jakie daje Ojciec Niebieski: SŁUCHAJCIE MOJEGO SYNA. A Jezus mówi: „wstańcie, nie lękajcie się”. Dla mnie to wezwanie do tego, by po każdym upadku wstać. Nie bać się Boga, który przecież mnie kocha i chce mego dobra. Więc: „WSTAŃCIE, NIE LĘKAJCIE SIĘ”.
Życzę odwagi i sił do ciągłego powstawania i powrotów do Ojca.

Szczęśliwy Mąż
Grzegorz Kociuba

JEŚLI JESTEŚ SYNEM BOŻYM…

Ewangelia wg św. Mateusza 4,1-11.
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła.
A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem».
Lecz On mu odparł: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych». Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu:
«Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień».
Odrzekł mu Jezus: «Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego». Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon». Na to odrzekł mu Jezus: «Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz». Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu.

„Jeśli jesteś Synem Bożym…”
W dzisiejszej Ewangeli Jezus demaskuje strategię Złego i pokazuje jak sobie poradzić z pokusą. Zły pierwsze co robi, to uderza w tożsamość: „jeśli jesteś Synem Bożym”. Każdy z nas w Jezusie Chrystusie jest dzieckiem Bożym. Zły chce podważyć tę prawdę i wykrzywić obraz naszego Ojca, oraz obraz naszej wielkości – godności dzieci Bożych. Drugą rzeczą jaką robi to przedstawia nam propozycję zaspokojenia naszych potrzeb – niby dobra rzecz – ale w sposób, który nie podoba się Bogu. Kolejnym sposobem Złego jest zafałszowanie Słowa Bożego. W pierwszym czytaniu widzimy skutki – Ewa z Adamem ulegli pokusie (por. Rdz 3,1-7). Innym sposobem jest wstawienie w miejsce Boga, kogoś lub czegoś innego. To osoba lub rzecz, której „oddajemy pokłon”, poświęcamy czas, ona staje się ważniejsza od Boga.
Ale co na to wszystko Jezus? On pokazuje nam jeden sposób. SŁOWO BOŻE!!! Nie dyskutuje ze Złym, tylko odpowiada Słowem Bożym, które ma moc. Dla mnie jest to wezwanie do codziennego karmienia się nim, by w chwili pokusy mieć broń przeciw złemu. A czy Ty jesteś już uzbrojony – w „miecz obusieczny” (por. Hbr 4,12n) – do kolejnej walki? Co byś odpowiedział Złemu, gdyby dziś przedstawił Ci propozycje takie jak Jezusowi?
Życzę odwagi i wytrwałości do poznawania Jezusa w Słowie Bożym spisanym na kartach Pisma Świętego.

Szczęśliwy Mąż
Grzegorz Kociuba

BEZTROSKIE KSIĄŻĘTA?

Ewangelia wg św. Mateusza 4,1-11.

Ewangelia wg św. Mateusza 6,24-34.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy”.

„Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać”.
Pan Jezus, Bóg który daje życie, mówi że ono nie jest najważniejsze. Że tym co jeszcze ważniejsze, jest „królestwo Boga i Jego sprawiedliwość”. W Jezusie mamy dziedzictwo tego królestwa. Czy ja żyje jak król? Czy mam świadomość, że mój Ojciec, Pan świata da mi wszysko o co proszę, a ja mam tylko starać się o rozwój Jego Królestwa? Kolejną rzeczą, na którą wskazuje Jezus jest sprawiedliwość. W Biblii sprawiedliwość rozumiana jest jako przestrzeganie przykazań. W związku z tymi najważniejszymi rodzą mi się pytania: jak ja kocham Boga? Jak kocham drugiego człowieka.
Dodatkowo Jezus wskazuje na istotną cechę tego królestwa o które mamy się starać. Ma ono być tu i teraz, dlatego mówi: „nie troszczcie się więc zbytnio o jutro”. I tu wszystkie nasze rozmyślania, które odciągają nas od życia tu i teraz, powinniśmy odrzucić. Mi pomaga w tym pytanie: a jeśli jutra nie będzie? W takiej perspektywie zostają tylko te najistotniejsze sprawy o które warto się troszczyć.
Życzę byśmy mogli się niedługo spotkać z naszym Ojcem w Jego królestwie.

Szczęśliwy Mąż
Grzegorz Kociuba

BĄDŹ JAK BÓG…

Ewangelia wg św. Mateusza 5,38-48.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano:
'Oko za oko i ząb za ząb’. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi.
Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące.
Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego,
a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził”.
A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”.

„Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”
W dzisiejszej Ewangelii Bóg pokazuje, jak spełnić pragnienie każdego człowieka – być jak Bóg. Takie pragnienie złożone mamy w sercu. Zły w raju wykorzystał to i podał człowiekowi swój sposób na bycie Bogiem – nieposłuszeństwo. Jezus pokazuje jak wypełnić to pragnienie: Bóg jest doskonały, a podobni będziemy do Niego, gdy będziemy kochać nieprzyjaciół – czyli będziemy chcieć dla nich dobra – i modlić się za tych, którzy nas prześladują. I tu zaczyna się trud, a zarazem piękno chrześcijaństwa. Bo jak tu chcieć dobrze dla kogoś, kto robi mi krzywdę? Jak modlić się za kogoś, kto ciągle mnie obgaduje i niszczy moje dobre imię?
Widzę teraz, że Chrześcijaństwo to naprawdę opcja dla twardzieli. Ale nie tych z twardymi bicepsami, tylko tych którzy dla dobra drugiego są w stanie zapomnieć o sobie.
Życzę Ci byś zrealizował pragnienie Twego serca, ale w taki sposób jak wymyślił to Bóg. Szukaj takiego sposobu. Zaryzykuj, a zobaczysz, że on jest najlepszy.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

JEŚLI WASZA SPRAWIEDLIWOŚĆ NIE BĘDZIE WIĘKSZA… NIE WEJDZIECIE DO KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO

Ewangelia wg św. Mateusza 5,20-22a.27-28.33-34a.37
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych
w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: «Nie zabijaj», a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.
Słyszeliście, że powiedziano: «Nie cudzołóż». A Ja wam powiadam:
Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa.
Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: «Nie będziesz fałszywie przysięgał», «lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi». A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”.

„Jezus powiedział do swoich uczniów: (…) Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. ”
Dziś Jezus wskazuje byśmy stawali się coraz bardziej sprawiedliwi, czyli coraz lepiej wypełniali Jego przykazania. Pomaga nam zrozumieć ich prawdziwy sens.
Podoba mi się to, że Jezus nie każe naśladować uczonych w Piśmie
i faryzeuszów, ale wzywa by być bardziej sprawiedliwym niż oni.
Warto to przypomnieć, gdy wielu patrząc na „współczesnych uczonych w Piśmie”, chce usprawiedliwiać swoje złe postępowanie ich niesprawiedliwością. A Jezus jasno stawia sprawę, bądź bardziej sprawiedliwy niż oni. Czyli lepiej przestrzegaj przykazań – wskazówek jak bardziej kochać Boga i ludzi. A wszystko to, po to, by być w królestwie niebieskim,
o którym św. Paweł pisze: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdoła pojąć jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1Kor 2,9).
Życzę by w tym czasie każdy z Nas zbliżał się do Boga i odważył się pragnąć wielkich rzeczy, które On nam przygotował.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba