O Szczęśliwy mąż

Szczęśliwy mąż

SÓL I ŚWIATŁO

Ewangelia wg św. Mateusza 5,13-16.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Wy jesteście solą dla ziemi.
Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.
Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze.
Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku,
aby świeciło wszystkim, którzy są w domu.
Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki
i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”.

„Wy jesteście solą dla ziemi… Wy jesteście światłem świata…”
Dziś w Ewangelii Jezus daje nam wskazówki jacy mamy być:
JAK SÓL… mamy mieć smak. Rozumiem to w ten sposób,
że mamy być „jacyś”. Musimy mieć swój wyraźny „smak” jako Chrześcijanie. I nie możemy go zatracić.
JAK ŚWIATŁO… mamy świecić wszystkim w domu, wszystkim,
którzy nas spotykają. Światło powoduje że możemy lepiej widzieć.
I tu już Jezus doprecyzowuje, że tym co mają w nas widzieć ludzie to dobre uczynki, za które, co ciekawe, będą wielbili Boga, a nie nas. Więc po takich wskazówkach, nasuwa mi się pytanie: Czy dzięki mnie życie innych ludzi lepiej smakuje? Czy wyróżniam się wśród innych „światowych smaków” i czy jeszcze mój smak nie zwietrzał? A także czy ludzie patrzący na moje czyny mówią: a to dobry gość, to zawodnik Jezusa, to prawdziwy Chrześcijanin. Ten jego Bóg musi być Kimś wyjątkowym, skoro dzięki Niemu, on robi takie rzeczy!
Życzę sobie i Tobie tego, by ludzie nas spotykający mogli tak powiedzieć.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

…WEDŁUG TWOJEGO SŁOWA…

Ewangelia wg św. Łukasza 2,22-40.
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.
A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: «Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela». A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu».
Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

„Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego… [Symeon:] Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów… ”
Dziś w Ewangelii moją uwagę przykuwa postać Symeona. A szczególnie jego zaufanie Bożemu słowu, Bożej obietnicy. Bóg obiecał mu przez Ducha Świętego, że zobaczy Mesjasza, czyli obiecanego pomazańca Bożego, który wybawi Izraela. Ufał, czekał i słuchał natchnień Ducha Świętego. Ale nie tylko. Żył tym co mu Bóg objawił. Rozeznał natchnienie, że trzeba iść do świątyni i poszedł, a Boża obietnica się spełniła.
I tu mogę się zatrzymać i zapytać siebie: jakie obietnice ma dla mnie Bóg? Czy już je znam? A kolejna rzecz, to czy słucham natchnień Ducha i czy się nimi kieruje? Bo może Bóg obiecał mi, tak jak Symeonowi wielkie rzeczy, ale nie idę za Jego natchnieniami.
Życzę Ci ufności w Boże obietnice i odwagi, by pójść za cichym głosem Bożych natchnień. Uważaj bo mogą się dziać cuda w Twoim życiu;];]

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

UJRZAŁ DWÓCH BRACI… JAK ZARZUCALI SIECI W JEZIORO…

Ewangelia wg św. Mateusza 4,12-23.
Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei.
Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: „Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego. Droga morska, Zajordanie, Galilea pogan.
Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło”. Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie». Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami.
I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi».
Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszystkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.

„Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami.”
Dzisiejsza Ewangelii ukazuje mi piękną prawdę: by spotkać Jezusa trzeba robić to co do nas należy, a On sam nas znajdzie. Piotr z bratem łowili ryby, taka była ich praca. Jezus przyszedł i ich powołał. Najlepsze jest to, że uczynił ich rybakami. Robili dalej w swoim fachu, ale teraz łowili już ludzi, a nie ryby. Jaki jest mój fach? Być może Jezus potrzebuje mnie i moich zdolności, i tylko czeka, aż zacznę się starać być najlepszym w tym co robię.
Życzę dużo odwagi, by wybrać i robić w życiu to, co podpowiada nam serducho. A także dużo chęci i cierpliwości, by stawać się w tym fachu najlepszym.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

UJRZAŁEM I DAJE ŚWIADECTWO…

Ewangelia wg św. Jana 1,29-34.
„Jan zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł:
«Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. To jest Ten, o którym powiedziałem: „Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi». Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym»”.

„Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym”
To słowa Jana Chrzciciela. Jezus powiedział o Nim, że jest więcej niż prorokiem. Jest największym zrodzonym z niewiasty na ziemi (por. Mt 11,9-12), to znaczy, że przed nim nie urodził się jeszcze taki „Zawodnik”. A co On takiego robił. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że Jan daje świadectwo o tym, że Jezus jest Synem Bożym. Rozpoznał to, opowiadał o tym, żył tą prawdą. Widać to choćby w jego słowach o Jezusie w dalszej części Ewangelii: „Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3,30). Patrząc na Jana pytam dziś siebie: jakim jestem świadkiem? Czy żyje prawdą że Jezus jest Synem Bożym? Czy nie wstydzę się o tym mówić?
Życzę odwagi byśmy godnie „reprezentowali” Jezusa, Syna Bożego, i świadczyli o Nim.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

TEN JEST MÓJ SYN UMIŁOWANY…

Ewangelia wg św. Mateusza 3,13-17.
Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» Jezus mu odpowiedział: «Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił. A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. A głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».

„Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”
Słowa Boga Ojca, do Syna. Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam, że tak naprawdę, nigdy nie zostaniemy sierotami. W Jezusie Chrystusie te słowa skierowane są do nas. Bóg Ojciec mówi mi dzisiaj: Kocham Cię. To dobra nowina na dziś. Choćby wszyscy się odwrócili to jest Ktoś, kto mnie Kocha – Bóg Ojciec. Ale to nie wszystko, podobam się mojemu Tacie i jest ze mnie dumny. To nie jest wymysł, to się dzieje naprawdę.
Jestem kochany i jest Ktoś komu się podobam. Teraz tylko ode mnie zależy czy w to uwierzę i zacznę tą prawda żyć?

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

…DAŁO MOC, ABY SIĘ STALI DZIEĆMI BOŻYMI…

Ewangelia wg św. Jana 1,1-18.
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało,
co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

„Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi…”
Słowo przyszło na świat – to treść świąt Bożego Narodzenia. Bóg przychodzi do człowieka, przyjmuje ciało. Daje się dotknąć, zobaczyć, ale mimo to, są tacy, którzy Go nie przyjmują.
A dziś jak to wygląda? Zadaję sobie pytanie jak Ja przyjmuję Słowo Wcielone? Czy Go słucham? Bo dalej Ewangelista pokazuje mi, że Słowo Wcielone – Jezus Chrystus – daje moc, by stać się dzieckiem Boga. Ale co to znaczy być dzieckiem i to jeszcze Bożym?
Dla mnie to życie ze świadomością, że jest Ojciec, który nade mną czuwa i mnie kocha. Zawsze jest Ktoś na Kogo mogę liczyć. Kolejną dobrą nowiną jest to, że w tym słowie, jest życie. I to nie byle jakie życie, tylko życie w pełni, w obfitości. W Jezusie mogę się realizować i być bardziej człowiekiem… Tylko teraz wszystko zależy ode mnie. On przyszedł, ale czy ja Go przyjmę?
Życzę otwartości na Słowo Wcielone, na Bożą Dziecinę i odwagi, by pozwolić mu działać cuda w naszym życiu.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

ŚNIŁ I CHODZIŁ

Ewangelia wg św. Mateusza 2,13-15.19-23.
Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł:
«Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić». On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”. A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie, i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia». On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela. Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaus w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w strony Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: „Nazwany będzie Nazarejczykiem”.

„Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie, i rzekł:
«Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela… On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela”

Józef śnił, słuchał anioła, który mu się objawił i chodził tam, gdzie On mu wskaże. I to jest przepis na świętość: słuchać głosu Boga i od świtu wypełniać Jego wolę. Więc proszę odejdźmy od komputera, wsłuchajmy się w słowo Boże, a potem wyjdźmy na spacer, by poznając świat zbliżyć się do Jego Stwórcy.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

ZBUDZIWSZY SIĘ… UCZYNIŁ TAK, JAK MU POLECIŁ ANIOŁ PAŃSKI…

Ewangelia wg św. Mateusza 1,18-24.
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi,
z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: „Bóg z nami”». Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie,

„Mąż Jej [Maryi], Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym… Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański”
Dziś Bóg w Ewangelii ukazuje nam postać Józefa. Człowieka, który był narzeczonym Maryi, mężczyzną jej życia. A potem jej mężem i ojcem na ziemi dla Jezusa – obrzezał Go, dał mu imię, zabierał Go do świątyni, uczył Prawa, wychowywał i uczył pracować. Dla mnie jest to facet, którego stawiam sobie za wzór w działaniu, w wypełnianiu woli Bożej. „Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański”. Nic nie powiedział, nic nie obiecywał. Wstał i zrobił to co Bóg mu polecił. A jak wygląda moje działanie – podczas codziennych obowiązków w domu, w pracy, na uczelni? Jak wygląda moje pełnienie woli Bożej?
Życzę Tobie drogi czytelniku takiej postawy w działaniu jaką miał Józef – byś mógł usłyszeć słowo Boże i od razu je wypełnić. A na te Święta życzę byś rozpoznał miejsce i czas Narodzenia Mesjasza w swoim życiu.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

CZY TY JESTEŚ TYM, KTÓRY MA PRZYJŚĆ…?

Ewangelia wg św. Mateusza 11,2-11.
Gdy Jan, skoro usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów
z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Jezus im odpowiedział:
«Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi».
Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie:
«Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego?
Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą.
Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano:
Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on».

„Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”
To słowa Jana Chrzciciela, największego z proroków.
On zapowiadał Jezusa i przygotowywał mu drogę. Podczas chrztu w Jordanie
rozpoznał w Jezusie, Baranka Bożego – oczekiwanego od dawna Mesjasza.
Dziś od Niego uczę się, że wątpliwości w wierze to nic złego – miał je największy z proroków, to ja również mogę je mieć. Poza tym Jan Chrzciciel daje wspaniałą wskazówkę co z nimi robić. Iść do Jezusa i opowiedzieć mu o nich, On pomoże rozwiać wątpliwości. Obiecuje również: „błogosławiony [szczęśliwy] jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”.
Życzę by adwent był czasem szczerej rozmowy z Panem. Niech w radosnym oczekiwaniu pomogą nam słowa proroka Izajasza:
„Odwagi! Nie bójcie się! (…) On sam przychodzi, by was zbawić. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie.
I odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach:
osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie”
(Iz 35,4 6.10).

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

DLA BOGA NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO

Ewangelia wg św. Łukasza 1,26-38.
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł:
«Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa». Wtedy odszedł od Niej anioł.

„A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna
i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną.
Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.”

To ostatnia wiadomość jaką usłyszała Maryja. BÓG MOŻE WSZYSTKO. I zgodziła się na Boży plan, choć wydawał się szalony – urodzić Syna nie mając męża. Po ludzku to nie możliwe, tak samo jak urodzenie dziecka przez „posuniętą w latach” kobietę.
A Elżbieta urodziła. BÓG MOŻE WSZYSTKO. Tylko od nas zależy czy mu uwierzymy
i pójdziemy za Jego głosem. A jak usłyszeć Jego głos?
Trzeba słuchać… słuchać… i jeszcze raz słuchać, a na pewno przemówi.
Do mnie przemawia na różny sposób: podczas modlitwy, w pragnieniach serca, podczas lektury Pisma świętego, czasem w głosie bliskich ludzi, a nawet poprzez wrogów. Zacznij słuchać… a z czasem zaczniesz słyszeć Jego głos.
Na ten czas adwentu życzę wiary w to, że BÓG MOŻE WSZYSTKO.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba