O Szczęśliwy mąż

Szczęśliwy mąż

SYN CZŁOWIECZY PRZYSZEDŁ SZUKAĆ I ZBAWIĆ TO, CO ZGINĘŁO


Ewangelia wg św. Łukasza 19,1-10.
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.

Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu». Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło».

„Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.
Dziś Jezus pokazuje mi swoją postawę względem grzeszników. Szuka ich i zauważa. Mimo nieprzychylnych komentarzy daje się ugościć w ich domu. Ta postawa odmienia. Zacheusz zauważony przez Jezusa, chce wynagrodzić wszystkie krzywdy jakie wyrządził. Staje się hojny i pomaga biednym. Dla mnie to lekcja, że czasem wystarczy zauważyć człowieka i spróbować poznać motywy jego działania, a nie opierać się na opinii innych.
Tato dziękuję Ci za to, że pozwalasz mi widzieć więcej.

Życzę Ci dobrej Niedzieli spędzonej w gronie najbliższych.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

DWÓCH LUDZI PRZYSZŁO DO ŚWIĄTYNI, ŻEBY SIĘ MODLIĆ…


Ewangelia wg św. Łukasza 18,9-14.
Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

„Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik”.
Dziś Jezus pokazuje mi, że Bóg inaczej widzi niż człowiek. Faryzeusz jest obrazem człowieka religijnego, który zna Pismo święte i nim żyje, zachowując wszystkie wskazania. Celnik jest postrzegany jako ten, który współpracuje z okupantem narodu Izraelskiego. Ale Bóg widzi serce. Wie jakie motywy ma każdy człowiek. Dla mnie to lekcja bym nie oceniał nikogo, bo nie znam jego serca, jego historii życia i nie wiem jak sam bym się zachował w takiej sytuacji.
Tato pomóż mi nie oceniać innych.

Życzę Ci dobrej Niedzieli spędzonej w gronie dobrych ludzi.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

…DNIEM I NOCĄ WOŁAJĄ DO NIEGO


Ewangelia wg św. Łukasza 18,1-8.
Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem”. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”». I Pan dodał: «Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?».

„A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie?”.
Dziś Jezus w Ewangelii uczy mnie wytrwałej modlitwy. Pokazuje, że wytrwałość zmienia nastawienie nawet niesprawiedliwego sędziego, a co dopiero dobrego Boga. Więc lekcja na dziś to być wytrwałym w rozmowie z Bogiem. I tu mam dwie myśli:

Pierwsza to moje podejście do rozmowy z Bogiem. Ile czasu mu poświęcam w ciągu dnia oraz o czym z Nim rozmawiam? Czy opowiadam mu o całym życiu? Czy są sprawy, do których Go nie zapraszam?

Drugą myślą jest odpowiedź Boga podczas takich rozmów. Szczególnie chodzi mi o prośby. Najlepiej pokazuje mi to obraz Ojca, który słucha próśb małego dziecka. Jako dobry ojciec daje swojemu dziecku, tylko dobre rzeczy. Nawet jeśli dziecko długo prosi, nie dostanie tego co mu zaszkodzi. Myślę, że tak jest z Bogiem i może dlatego nie wysłuchuje wszystkich moich próśb. Doświadczam tego, że spełnia dobre pragnienia, które sprawiają że jestem szczęśliwy. Na przykład podarował mi dobrą żonę i dzieci, dobrych ludzi na drodze i wiele innych „prezentów”.
Tato dziękuję Ci, że zawsze słuchasz.

Życzę Ci szczerych rozmów z Tatą.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

…DZIĘKOWAŁ MU

Ewangelia wg św. Łukasza 17,11-19.
Zmierzając do Jerozolimy Jezus przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami». Na ich widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom». A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec». Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła».

„Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu”.
Dziś w Ewangelii Jezus pokazuje mi dwie rzeczy.
Pierwszą jest postawa wdzięczności. Człowiek uzdrowiony wielbi Pana i dziękuje Jezusowi. W tym miejscu chcę podziękować Bogu za: wspaniałą żonę i dzieci, dobrych ludzi w miejscach, w których jestem, oraz za to, że pomaga mi realizować moje pasje i marzenia. DZIĘKI TATO!

Drugą rzeczą jest to, że Jezus docenia kreatywność i odwagę człowieka. Jeden z dziesięciu, który został uzdrowiony wraca, wielbi Boga i dziękuje. Jezus docenia jego postawę, mimo że jest wbrew jego wcześniejszym słowom. Dla mnie to lekcja, w której Jezus każe mi twórczo myśleć odpowiadając na zaistniałe sytuacje. Poucza mnie bym kierował się rozumem także przy rozeznawaniu Jego słów.
Tato dziękuję Ci za dzisiejsze „lekcje”.

Życzę Ci skutecznego odkrywania darów od Taty i postawy wdzięczności względem Niego.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

PRZYMNÓŻ NAM WIARY

Ewangelia wg św. Łukasza 17,5-10.
Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary.» Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna».

Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź i siądź do stołu?” Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił?” Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”».

„Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary.»”.

Dzisiejsza Ewangelia skłania mnie do zastanowienia się nad dwiema kwestiami.
Pierwszą jest to o co proszę Pana Jezusa?
Czasem wydaje mi się, że robię z Boga skąpca i nie wierzę, że może mi dać wiele. Jednak przyglądając się mojemu życiu naprawdę dostałem wiele. Żeby nie być gołosłownym, oto kilka rzeczy które dostałem i wierzę, że to również Jego zasługa: życie i zdrowie, piękną i dobrą żonę, dzieci, dobrych ludzi wokół, dobrą pracę i możliwości realizowania moich pasji…

Drugą kwestią jest to jak proszę?
W Ewangelii Jezus zwraca uwagę uczniom, by mieli wiarę, bo ona pomaga wyrywać drzewa z korzeniami. I tu ważna dla mnie wskazówka, że gdy proszę i nie wierzę, że Bóg mi to da, to tego nie dostanę. Jeśli wierzę i jest to dla mnie dobre, to Bóg mi to podaruje. Z własnego doświadczenia wiem, że najczęściej dostaję to o co proszę, tylko nie w taki sposób jak sobie to wymyśliłem.

Tato dziękuję, że tak hojnie mnie obdarowałeś.

Życzę Ci byś nie bał się prosić Boga o dobre rzeczy dla Ciebie i ludzi wokół.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

MAM BOWIEM PIĘCIU BRACI

Ewangelia wg św. Łukasza 16,19-31.
Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”.

Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają”. Tamten odrzekł: „Nie, ojcze Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”».

„Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”.
Dziś Jezus pokazuje mi „narzędzie”, które pomoże mi trafić do Nieba – jest to słuchanie Mojżesza i Proroków, czyli Słowa Bożego. W historii bogacza Jezus pokazuje skutki nie słuchania Słowa Bożego. Bogacz trafił do miejsca męki, nie przez to, że był bogaty, ale przez to że nie słuchał wskazówek danych przez Mojżesza i Proroków. W świetle tej nauki warto, bym odpowiedział sobie na kilka pytań:

Jak traktuję czytanie i słuchanie Słowa Bożego? Czy jest to dla mnie spotkanie z Bogiem?
Jak słuchanie Słowa Bożego zamieniam w działanie?

Jak dbam o moich braci i bliskich? Czy oni znają już to „narzędzie”? Czy pomagam im słuchać Słowa Bożego? Jest Niedziela, dobry czas na takie rozważania i czyny. Idę pogadać z moją żoną, o tym „narzędziu otwierającym niebo”.
Tato dzięki, że przez życie Jezusa pokazujesz mi jak mam do Ciebie trafić.

Życzę Ci skutecznego odkrywania „narzędzi otwierających Niebo”.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

POZYSKUJCIE SOBIE PRZYJACIÓŁ

Ewangelia wg św. Łukasza 16,1-13.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: „Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą”. Na to rządca rzekł sam do siebie: „Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu”. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: „Ile jesteś winien mojemu panu?” Ten odpowiedział: „Sto beczek oliwy”. On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt”. Następnie pytał drugiego: „A ty ile jesteś winien?” Ten odrzekł: „Sto korcy pszenicy”. Mówi mu: „Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt”. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości».

Ja też wam powiadam: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?

Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie» .

„Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków”.
Dziś Jezus szokuje mnie w swoim nauczaniu. Wskazuje mi nieuczciwego rządcę i każe się od niego uczyć. Po głębszym zastanowieniu dostałem światło, że nie chodzi o to by być nieuczciwym, ale by zrobić wiele żeby zyskać serca ludzi.
Jest niedziela warto bym zadbał o relacje z moimi przyjaciółmi.
Tato dzięki, że stawiasz dobrych ludzi na mojej drodze.

Życzę Ci byś spotkał prawdziwych przyjaciół.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

MOJE DZIECKO…

Ewangelia wg św. Łukasza 15,1-32.
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca».

Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników.

Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić.

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”».

„Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy”.
Czy umiem cieszyć się szczęściem innych? Jak reaguję na błogosławieństwo, którym Bóg obdarza ludzi wokół mnie? Którym z braci jestem? Czy umiem zachować się jak miłosierny ojciec – kochać mimo wyrządzanych mi przykrości?
Takimi pytaniami chciałbym się dziś z Tobą podzielić. Niedziela to dobry czas na rozmowę z Bogiem Ojcem. On pomaga mi znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Spróbuj, może Tobie również pomoże;)
Tato dziękuję, że mogę się spotkać z Tobą i Twoim Synem.

Życzę Ci ciekawych rozmów z Ojcem i odwagi zadawania Mu trudnych pytań.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

…TEN NIE MOŻE BYĆ MOIM UCZNIEM

Ewangelia wg św. Łukasza 14,25-33.
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem».

„Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”.
Jak stać się uczniem Jezusa? Na to pytanie odpowiada mi dzisiaj Jezus. Pokazuje, że samo chodzenie za Nim nie wystarcza. Do mnie przemawia szczególnie jeden warunek – noszenie krzyża. Poprzez krzyż rozumiem wszystkie moje obowiązki, a więc nie będę uczniem Jezusa jeśli najpierw nie będę dobrym mężem, dobrym ojcem, dobrym przyjacielem, pracownikiem… [tu możesz wpisać swoje życiowe zadania].
Ten warunek pozwala mi uporządkować hierarchię wartości, kto i co w moim życiu powinno być najważniejsze.
Tato dziękuję, że dajesz mi siłę do wypełniania moich codziennych misji życiowych.

Życzę Ci byś wytrwale wypełniał to do czego powołał Cię w tym momencie Bóg.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

A BĘDZIESZ SZCZĘŚLIWY…

Ewangelia wg św. Łukasza 14,1.7-14.
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: «Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca!”; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej!”; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony». Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych».

„A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”.
Jezus dziś daje mi przepis na szczęście. By obietnica zrealizowała się w moim życiu wystarczy bym zaczął pomagać ludziom zwłaszcza tym, którzy nie są w stanie mi wynagrodzić mojej pomocy…
Tato dziękuję za ludzi, których spotykam w moim życiu.

Życzę Ci sił i odwagi, by pomagać ludziom z najbliższego otoczenia.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba