O Szczęśliwy mąż

Szczęśliwy mąż

SMUTNA JEST MOJA DUSZA AŻ DO ŚMIERCI; ZOSTAŃCIE TU I CZUWAJCIE


+ – słowa Chrystusa
E. – słowa Ewangelisty
I. – słowa innych osób pojedynczych
T. – słowa kilku osób lub tłumu

Ewangelia wg św. Marka 14, 1 – 15, 47

Spisek przeciw Jezusowi

E. Dwa dni przed Paschą i Świętem Przaśników arcykapłani i uczeni w Piśmie szukali sposobu, jak by Jezusa podstępem ująć i zabić. Lecz mówili: T. Tylko nie w święto, żeby nie było wzburzenia między ludem.

E. A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, i siedział za stołem, przyszła kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego. Rozbiła flakonik i wylała Mu olejek na głowę. A niektórzy oburzyli się, mówiąc między sobą: T. Po co to marnowanie olejku? Wszak można było olejek ten sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać je ubogim. E. I przeciw niej szemrali. Lecz Jezus rzekł: + Zostawcie ją; czemu sprawiacie jej przykrość? Spełniła dobry uczynek względem Mnie. Bo ubogich zawsze macie u siebie i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić; Mnie zaś nie zawsze macie. Ona uczyniła, co mogła; już naprzód namaściła moje ciało na pogrzeb. Zaprawdę, powiadam wam: Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również na jej pamiątkę opowiadać o tym, co uczyniła.

Zdrada Judasza

E. Wtedy Judasz Iskariota, jeden z Dwunastu, poszedł do arcykapłanów, aby im Go wydać. Gdy to usłyszeli, ucieszyli się i przyrzekli dać mu pieniądze. Odtąd szukał dogodnej sposobności, jak by Go wydać.

Przygotowanie Paschy

W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: T. Gdzie chcesz, żebyśmy przygotowali Ci spożywanie Paschy? E. I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: + Idźcie do miasta, a spotka was człowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim i tam, gdzie wejdzie, powiedzcie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: Gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas. E. Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, a tam znaleźli wszystko, tak jak im powiedział, i przygotowali
Paschę.

Zapowiedź zdrady

Z nastaniem wieczoru przyszedł tam razem z Dwunastoma. A gdy zajęli miejsca i jedli, Jezus rzekł: + Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie wyda, ten, który je ze Mną. E. Zaczęli się smucić i pytać jeden po drugim: I. Czyżbym ja? E. On im rzekł: + Jeden z Dwunastu, ten, który ze Mną rękę zanurza w misie. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził.

Ustanowienie Eucharystii

E. A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im, mówiąc: + Bierzcie, to jest Ciało moje. E. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: + To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić będę go nowy w królestwie Bożym.

Przepowiednia zaparcia się Piotra

E. Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej. A Jezus im rzekł: + Wszyscy zwątpicie we Mnie. Jest bowiem napisane: Uderzę Pasterza, a rozproszą się owce. Lecz gdy powstanę, udam się przed wami do Galilei. E. Na to rzekł Mu Piotr: I. Choćby wszyscy zwątpili, to na pewno nie ja. E. Odpowiedział mu Jezus: + Zaprawdę, powiadam ci: dzisiaj, tej nocy, zanim kogut dwa razy zapieje, ty trzy razy się Mnie wyprzesz. E. Lecz on tym bardziej zapewniał: I. Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie. E. Wszyscy zresztą tak samo mówili.

Modlitwa i trwoga konania

A kiedy przyszli do posiadłości zwanej Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów: + Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem się pomodlę. E. Wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć oraz odczuwać trwogę. I rzekł do nich: + Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie. E. I odszedłszy nieco do przodu, padł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: + Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie. Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty niech się stanie.

E. Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: + Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. E. Odszedł znowu i modlił się, wypowiadając te same słowa. Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były zmorzone snem, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć.

Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: + Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Nadeszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto blisko jest mój zdrajca.

Pojmanie Jezusa

E. I zaraz, gdy On jeszcze mówił, zjawił się Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim zgraja z mieczami i kijami wysłana przez arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych. A zdrajca dał im taki znak: I. Ten, którego pocałuję, to właśnie On; chwyćcie Go i wyprowadźcie ostrożnie. E. Skoro tylko przyszedł, przystąpił do Jezusa i rzekł: I. Rabbi!, E. i pocałował Go. Tamci zaś rzucili się na Niego i pochwycili Go. A jeden z tych, którzy tam stali, dobył miecza, uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu ucho.

A Jezus zwrócił się i rzekł do nich: + Wyszliście z mieczami i kijami, jak na zbójcę, żeby Mnie pojmać. Codziennie nauczałem u was w świątyni, a nie pochwyciliście Mnie. Muszą się jednak wypełnić Pisma.

E. Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli. A pewien młodzieniec szedł za Nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele. Chcieli go chwycić, lecz on zostawił prześcieradło i uciekł od nich nago.

Jezus przed Sanhedrynem

A Jezusa zaprowadzili do najwyższego kapłana, u którego zebrali się wszyscy arcykapłani, starsi i uczeni w Piśmie. Piotr zaś szedł za Nim w oddali aż na dziedziniec pałacu najwyższego kapłana. Tam siedział między służbą i grzał się przy ogniu.

Tymczasem arcykapłani i cały Sanhedryn szukali świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić, lecz nie znaleźli. Wielu wprawdzie zeznawało fałszywie przeciwko Niemu, ale świadectwa te nie były zgodne. A niektórzy wystąpili i zeznali fałszywie przeciw Niemu: T. My słyszeliśmy, jak On mówił: Ja zburzę ten przybytek uczyniony ludzką ręką i w ciągu trzech dni zbuduję inny, nie ręką ludzką uczyniony. E. Lecz i tu ich świadectwo nie było zgodne.

Wtedy najwyższy kapłan wystąpił na środek i zapytał Jezusa: I. Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciw Tobie? E. Lecz On milczał i nic nie odpowiedział. Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie: I. Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego? E. Jezus odpowiedział: + Ja jestem. A ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi. E. Wówczas najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: I. Na cóż nam jeszcze trzeba świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Jak wam się zdaje? E. Oni zaś wszyscy wydali wyrok, że winien jest śmierci. I niektórzy zaczęli pluć na Niego; zakrywali Mu twarz, policzkowali Go i mówili: T. Prorokuj! E. Także słudzy bili Go pięściami po twarzy.

Zaparcie się Piotra

Kiedy Piotr był na dole, na dziedzińcu, przyszła jedna ze służących najwyższego kapłana. Zobaczywszy Piotra grzejącego się przy ogniu, przypatrzyła mu się i rzekła: I. I ty byłeś z tym Nazarejczykiem Jezusem. E. Lecz on zaprzeczył, mówiąc: I. Nie wiem i nie rozumiem, co mówisz. E. I wyszedł na zewnątrz do przedsionka, a kogut zapiał. Służąca, ujrzawszy go, znowu zaczęła mówić do tych, którzy tam stali: I. To jest jeden z nich. E. A on ponownie zaprzeczył. Po chwili ci, którzy tam stali, mówili znowu do Piotra: T. Na pewno jesteś jednym z nich, jesteś także Galilejczykiem. E. Lecz on począł się zaklinać i przysięgać: I. Nie znam tego człowieka, o którym mówicie. E. I zaraz powtórnie zapiał kogut. Wspomniał Piotr na słowa, które mu powiedział Jezus: Pierwej, nim kogut dwa razy zapieje, trzy razy Mnie się wyprzesz. I wybuchnął płaczem.

Jezus przed Piłatem

Zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cały Sanhedryn powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. Piłat zapytał Go: I. Czy Ty jesteś Królem żydowskim? E. Odpowiedział mu: + Tak, Ja nim jestem. E. Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał: I. Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają. E. Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.

Jezus odrzucony przez swój naród

Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy popełnili zabójstwo w czasie rozruchów. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze dla nich czynił. Piłat im odpowiedział: I. Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla żydowskiego? E. Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść. Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał: I. Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem żydowskim? E. Odpowiedzieli mu krzykiem: T. Ukrzyżuj Go! E. Piłat odparł: I. A cóż złego uczynił? E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: T. Ukrzyżuj Go! E. Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Król wyszydzony

Żołnierze zaprowadzili Go do wnętrza pałacu, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. Ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: T. Witaj, Królu żydowski! E. Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając, oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty.

Droga krzyżowa

Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który idąc z pola, tamtędy przechodził, przymusili, żeby niósł Jego krzyż. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki.

Ukrzyżowanie

Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.

Wyszydzenie na krzyżu

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: T. Ejże, Ty, który burzysz przybytek i w trzy dni go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie! E. Podobnie arcykapłani, drwiąc między sobą wraz z uczonymi w Piśmie, mówili: T. Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy zobaczyli i uwierzyli. E. Lżyli Go także ci, którzy z Nim byli ukrzyżowani.

Zgon Jezusa

A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: + Eloí, Eloí, lemá sabachtháni?, E. to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: T. Patrz, woła Eliasza. E. Ktoś pobiegł i nasyciwszy gąbkę octem, umieścił na trzcinie i dawał Mu pić, mówiąc: I. Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć z krzyża. E. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.

[Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie.]

Po zgonie Jezusa

A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, z góry na dół. Setnik zaś, który stał naprzeciw Niego, widząc, że w ten sposób wyzionął ducha, rzekł: I. Istotnie, ten człowiek był Synem Bożym.

E. Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, oraz Salome. One to, kiedy przebywał w Galilei, towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy.

Złożenie Jezusa do grobu

Już pod wieczór, ponieważ było Przygotowanie, czyli dzień przed szabatem, przyszedł Józef z Arymatei, szanowany członek Rady, który również wyczekiwał królestwa Bożego. Śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Piłat zdziwił się, że już skonał. Kazał przywołać setnika i zapytał go, jak dawno umarł. Upewniony przez setnika, wydał ciało Józefowi. Ten zakupił płótna, zdjął Jezusa z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień. A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono.

„Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie”.
Te słowa pomogły mi w towarzyszeniu Jezusowi. Razem z Nim przeszedłem przez ostatnią wieczerzę, ogrójec i zdradę Judasza, Biczowanie i zaparcie się Piotra, samotność na krzyżu i śmierć. Jezus zaprasza również Ciebie w słowach „smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie”.
Tato dziękuję za Syna który nas zbawił pokonując śmierć.

Życzę Ci byś z Jezusem poniósł swój krzyż i razem z Nim cieszył się Zmartwychwstaniem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ZIARNO … JEŚLI OBUMRZE, PRZYNOSI PLON OBFITY


Ewangelia wg św. Jana 12,20-33
Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy. Oni więc przystąpili do Filipa, pochodzącego z Betsaidy Galilejskiej, i prosili go, mówiąc: «Panie, chcemy ujrzeć Jezusa». Filip poszedł i powiedział Andrzejowi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powiedzieli Jezusowi.

A Jezus dał im taką odpowiedź: «Nadeszła godzina, aby został otoczony chwałą Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Kto zaś chciałby Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.

Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Ależ właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław imię Twoje!»

Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię». Stojący tłum to usłyszał i mówił: «Zagrzmiało!» Inni mówili: «Anioł przemówił do Niego». Na to rzekł Jezus: «Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie».

To mówił, oznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

„Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity”.
Jezus pokazuje w dzisiejszej Ewangelii, że ze śmierci może rodzić się życie, jeśli śmierć jest ofiarowana. Bóg Ojciec chciał, żeby Jezus zbawił świat, poprzez narodziny, śmierć i zmartwychwstanie. Jezus wypełnił to zadanie. W tym kontekście widzę, że ważne jest bym rozpoznał swoją misję, którą zlecił mi Bóg i poświęcił się jej. Na dziś rozpoznaje, że jest to bycie coraz lepszym mężem i ojcem. Każdego dnia staram się lepiej służyć i tracić czas, siły – inaczej mówiąc oddawać swoje życie. Widzę, że to daje mi szczęście. Ponadto rozpoznaję inne zadania do których wzywa mnie Bóg i staram się je realizować. A ty do czego zostałeś wezwany?
Tato dziękuję, że dajesz mi misję życiową i siły do jej realizacji.

Życzę Ci odwagi w podejmowaniu codziennych wyzwań.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ABY KAŻDY … MIAŁ ŻYCIE WIECZNE


Ewangelia wg św. Jana 3, 14-21
Jezus powiedział do Nikodema:
«Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu».

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o swojej misji. Przyszedł na świat, aby każdy człowiek mógł żyć wiecznie. To dobra nowina dla mnie. Jest Bóg Ojciec, który mnie kocha i oddał to co najcenniejsze, swego Syna, bym ja mógł żyć i to żyć w obfitości (por. J10,10) tu na ziemi, a potem w wieczności. Jedyne co muszę zrobić to uwierzyć i zacząć korzystać z tej obfitości, którą dla mnie przygotował. A gdzie ją widać w codzienności? Moje bogactwo i obfitość widzę w talentach, które dostałem i mogę pomnażać, w zdrowiu i wszystkich zmysłach, którymi poznaję świat; w ludziach, których dostałem na swojej drodze: żonie, dzieciach i przyjaciołach; w trudnych sytuacjach, które sprawiają że rosnę w człowieczeństwie. A to wszystko tylko namiastka tego co Bóg przygotował mi na życie wieczne. On zwyciężył śmierć i wszelkie choroby, więc teraz tylko kwestia czasu i mojego chcenia bym mógł się z Nim spotkać i korzystać z darów które mi przygotował.
Tato dziękuję za perspektywę nieba, która nadaje sens mojemu życiu.

Życzę Ci dobrego przygotowania do świętowania Zmartwychwstania Pańskiego.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

POWYPĘDZAŁ WSZYSTKICH ZE ŚWIĄTYNI


Ewangelia wg św. Jana 2, 13-25
Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus przybył do Jerozolimy. W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie».

W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo».

Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?»

On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku.

„powypędzał wszystkich ze świątyni”.
Na pierwszy „rzut oka” wydaje się, że Jezus wprowadza zamęt w świątyni. Burzy porządek panujący do tej pory. Przepędza ludzi, którzy sprzedając zwierzęta, ułatwiali wiernym składanie ofiar. Jednak Jezus wie, że to nie podoba się Bogu. Wśród składanych ofiar i troski o nie, ludzie zagubili to co najistotniejsze – spotkanie z Bogiem. To wydarzenie skłania mnie do postawienia kilku pytań:

Po pierwsze jak wygląda moje spotkanie z Bogiem? Co może się nie podobać Jezusowi w tym spotkaniu. Jakie przeszkody wyrzuciłby z tej przestrzeni, w której spotykam się z Ojcem?

Po drugie św. Paweł mówi, że moje ciało jest świątynią Ducha Świętego, więc ja jestem świątynią. Patrząc z takiej perspektywy widzę, że czasem, gdy wydawało mi się, że w moim życiu jest burzony jakiś porządek, po czasie okazywało się, że to Jezus wprowadzał nowy, lepszy. Odczułem to szczególnie np. gdy się ożeniłem, wtedy mój spokój i porządek życiowy został zburzony i musiałem go poukładać z żoną od początku. Kolejnym takim przełomem były narodziny dziecka, które wprowadziły ogrom zmian i tak się dzieje prawie każdego dnia. Pan Jezus daje siły do wprowadzenia nowego ładu. Burzy nasz święty spokój, ale dzięki temu możemy żyć pełniej i doświadczać większej radość.
Tato dziękuję, że wprowadzasz swoją wolę, choć czasem jest ona trudna do przyjęcia.

Życzę Ci sił we wprowadzaniu porządków razem z Jezusem w Twoim życiu.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

GŁOSIŁ EWANGELIĘ BOŻĄ


Ewangelia wg św. Marka 1,12-15
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli.

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!».

„Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą”.
W dzisiejszych czytaniach dostrzegam przykład Jezusa, który chodził i głosił Ewangelię. W tym kontekście chę odpowiedzieć sobie na pytania: jaka jest dobra nowina, którą usłyszałem, co z niej wynika oraz jak ja głoszę dobrą nowinę?

Dobrą nowinę usłyszałem będąc młodym człowiekiem i ciągle dojrzewam do tego by nią żyć. Dziś wiadomość o tym, że jest Bóg Ojciec, który mnie kocha – czyli chce mojego dobra i oddał za mnie to co miał najcenniejsze, bym ja mógł żyć w pełni tu na ziemi, a potem spotkać się z Nim w niebie – przemienia moje życie. W codzienności wygląda to tak, że mam cel, czyli szcześliwe życie tu na ziemi, a potem spotkanie z Bogiem Ojcem, i staram się by każdy mój wybór mnie do tego celu przybliżał. W słowie Bożym znajduję podpowiedzi i wskazówki, jak wybierać w konkretnych sytuacjach.

Drugie pytanie jest jednocześnie zadaniem. Jak głosić Ewangelię? Dla mnie jest to trud i wyzwanie, by ludzie idąc za mną i patrząc na moje codzienne wybory doszli po moich śladach do Boga i chcieli Go poznawać.
Tato dziękuję za ludzi, którzy mi o Tobie powiedzieli i zaświadczyli.

Życzę Ci odwagi w codziennym kroczeniu do Boga Ojca.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

BACZ, ABYŚ NIKOMU NIC NIE MÓWIŁ


Ewangelia wg św. Marka 1,40-45
Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić ». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony.

Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

„Bacz, abyś nikomu nic nie mówił … ”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus daje mi lekcję dotyczącą mojej mowy. Uzdrawiając trędowatego nakazuje mu, żeby milczał. Ta sytuacja zmusza mnie do przyjrzenia się mojej mowie i jej skutkom. Muszę odpowiedzieć sobie na pytanie co mówić o Jezusie? Jak rozeznać co jest dobre i wskazane bym powiedział przy dawaniu świadectwa o mojej wierze, a co może tylko przeszkodzić Jezusowi wejść w życie człowieka do którego mówię.
Tato dziękuję za zdrowie, wszystkie zmysły i talenty.

Życzę Ci pokory do posłusznego wypełniania słów Jezusa.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WSTAŁ, WYSZEDŁ I UDAŁ SIĘ NA MIEJSCE PUSTYNNE, I TAM SIĘ MODLIŁ


Ewangelia wg św. Marka 1,29-39
Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im.

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.

Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem».

I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

„Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi, że ważne jest, by w codziennej działalności znaleźć chwile na spotkanie z Ojcem. On wstaje rano i wychodzi na pustynię, czyli miejsce odosobnione i tam się modli. W tym kontekście chciałbym się podzielić moim wyjściem na pustynię. W codzienności jest to droga do pracy. W tym czasie jestem sam, mogę porozmawiać na modlitwie z Ojcem. Raz w roku mam szczególne wyjście na pustynię podczas męskiej zimowej pielgrzymki do Wąwolnicy. To szczególny czas, by w ciszy spotkać się z Bogiem, z moimi słabościami oraz by podczas drogi ćwiczyć się w braterstwie razem z chłopakami z Ligi Schumana. Jeśli to czytasz w niedzielę to ja właśnie idę do Wąwolnicy.
Tato dziękuję Ci za ludzi których stawiasz na mojej drodze.

Życzę Ci owocnych wyjść na pustynię.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

Ps. Dla zainteresowanych szczegóły pielgrzymki: https://www.facebook.com/events/550318745348603/

ZDUMIEWALI SIĘ JEGO NAUKĄ


Ewangelia wg św. Marka 1,21-28
W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.

Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga».

Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego! » Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.

A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

„Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie”.
Dziś moją uwagę zwróciła postawa tłumu – są zdumieni nauczaniem Jezusa. Tłum widzi różnicę. Jezus naucza inaczej, jakby miał władzę ustanawiać nowe prawa. W jego nauczaniu objawia się moc na przykład gdy wyrzuca złe duchy. W tym kontekście przychodzą mi dwie refleksje:

Po pierwsze jak wygląda moja znajomość nauczania Jezusa? Co robię by je poznać? Jednym z głównych źródeł nauki Jezusa jest dla mnie codzienna lektura Pisma świętego. Czytając Biblię doświadczam, że to słowo jest aktualne i daje mi odpowiedzi na sytuacje życia codziennego – gdy moja teściowa zajmowała się moim dzieckiem, w Ewangelii z dnia Jezus akurat uzdrawiał teściową Piotra; gdy była u mnie moja mama w Ewangelii z dnia do Jezusa przyszła Jego matka i bracia. Dla mnie to nie przypadek, ale znak, że słowo Boże jest żywe i aktualne.

Druga refleksja dotyczy tego jak wygląda moje życie, gdy już znam nauczanie Jezusa? Czy stosuje się do pomysłów i wskazówek jakich udzielił mi w swoim słowie? To jest zadanie na całe życie. W codzienności podczas każdego wyboru – czy wybiorę to co wybrałby Jezus?
Tato dziękuję za przykład życia Twojego Syna.

Życzę Ci odwagi, w proszeniu o siły do codziennego kroczenia za Jezusem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CZAS SIĘ WYPEŁNIŁ …


Ewangelia wg św. Marka 1,14-20
Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»

Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim.

Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.

„Czas się wypełnił … ”.
W dzisiejszej Ewangelii dwa fragmenty zwracają moją uwagę na rzeczywistość czasu. Pierwszy to słowa Jezusa: „czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże”, a drugie to działanie uczniów „natychmiast, porzuciwszy sieci poszli za Nim”. W tym kontekście mam kilka myśli.

Po pierwsze czas jest cenny, nie wiem ile mi go zostało, więc nie mogę go marnować. Powinienem wybierać najlepsze rzeczy, zadania, cele i je realizować. Tu z pomocą przychodzi mi przykład uczniów. Rozpoznali co jest największym dobrem i natychmiast je wybrali. Dla mnie to wezwanie bym nie pozostawał na pięknym i mądrym rozważaniu, ale gdy rozpoznam największe dobro, to zaczął je realizować. Kilka takich dobrych rzeczy udało mi się zrealizować. Jedną z nich jest moje małżeństwo. Rozpoznałem, że wśród wszystkich kobiet największym dobrem dla mnie, będzie moja obecna żona. Potem realizowałem plan, by nią została, wspólne spotkania, oświadczyny, narzeczeństwo i ślub. I to zadanie rozpoznawania największego dobra, wybierania go, a potem realizowania, dotyczy każdej chwili, która mi została dana. Na tym polega miłość – realizowanie największego dobra.
Tato dziękuję za każdą chwilę życia i możliwość wybierania.

Życzę Ci odwagi i sił do wybierania i realizowania największego dobra.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CHODŹCIE, A ZOBACZYCIE


Ewangelia wg św. Jana 1,35-42
Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.

Jezus zaś, odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?»

Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.

Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «znaleźliśmy Mesjasza» – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa.

A Jezus, wejrzawszy na niego, powiedział: «Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas» – to znaczy: Piotr.

„Chodźcie, a zobaczycie”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje się, jako Ten który pomaga w poszukiwaniach odpowiedzi. Robi to w swoim stylu. Nie odpowiada wprost, tylko zaprasza uczniów do siebie. Dla mnie to lekcja, że po pierwsze sama wiedza nie wystarczy. Mogę pisać referaty np. o biedzie i głodzie, znać statystyki, ale jak tego doświadczę to wiem jak tacy ludzie się czują i czego im tak na prawdę potrzeba.

Drugą lekcją jest to, że Jezus nie daje prostych odpowiedzi. Zamiast tego pozwala doświadczać pewnych sytuacji, bym w nich poznał odpowiedź na moje wątpliwości. Ta zmiana patrzenia – nawrócenie – pomaga mi zobaczyć w trudnych sytuacjach szansę na to bym urósł. Jeśli na przykład ktoś mnie irytuje, to zamiast się na niego złościć, mogę to przyjąć jako szansę doskonalenia się w cierpliwości.
Tato dzięki, że dałeś Syna który doświadczył tego co my.

Życzę Ci otwartych oczu byś znalazł w Ewangelii lekcję dla siebie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba