O Szczęśliwy mąż

Szczęśliwy mąż

UCZCIE JE ZACHOWYWAĆ WSZYSTKO, CO WAM PRZYKAZAŁEM


Ewangelia wg św. Mateusza 28, 16-20
Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami:

«Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».

„Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”.
Podczas rozważania dzisiejszej Ewangelii, gdy czytałem słowa „uczcie je zachowywać wszystko” podeszła do mnie córeczka, która dopiero wstała. No i zamieniłem rozważanie na temat głoszenia, na praktykę głoszenia Ewangelii dziecku, które jeszcze nie mówi. Przeczytaliśmy kilka stron z Biblii dla dzieci – a raczej opowiedziałem co jest na obrazkach, a potem poszliśmy na spacer. Ta sytuacja pokazuje mi, że dziś chyba tak trzeba. Nauczać poprzez świadectwo i oddawanie czasu. W taki sposób mogę w praktyce pokazać jak ma wyglądać chrześcijaństwo. Jezus tak robił. Mówiąc o oddawaniu życia za przyjaciół, sam zgodził się na Golgotę; gdy mówił o modlitwie, przedtem sam wiele wieczorów i nocy spędzał na niej; gdy nauczał o miłosierdziu, sam okazywał je spotkanym, ludziom często poranionym przez grzech. Więc w drogę! Stawajmy się świadkami Chrystusa i mówmy o Nim innym.
Tato dziękuję Ci za Twego Syna, który zaświadczył o Tobie i przyniósł nam Ducha Świętego.

Życzę Ci odwagi w świadczeniu o spotkaniach z Jezusem w Twoim codziennym życiu.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

„PARAKLET … ON ZAŚWIADCZY O MNIE … DUCH PRAWDY …”.
KIM JEST DLA CIEBIE?

Ewangelia wg św. Jana 15, 26-27; 16, 12-15
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Gdy przyjdzie Paraklet, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On zaświadczy o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.

Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi».

„On zaświadczy o Mnie”.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii zapowiada przyjście Ducha Świętego i pomaga mi choć trochę Go poznać. Duch Święty jest parakletem, czyli pocieszycielem. Świadczy o Chrystusie. Przekazuje prawdę i doprowadza do Niej – jest dobrym przewodnikiem. Słucha Ojca, Syna i przekazuje to co usłyszał, także rzeczy przyszłe. Niewiele o Nim wiem. Jest dla mnie ciężko uchwytny. Ale w dniu pięćdziesiątnicy proszę o to by przyszedł i dał się poznać. A dla Ciebie kim jest Duch Święty?
Tato dziękuję Ci za Twego Ducha.

Życzę Ci otwartości na natchnienia Ducha Świętego. Pozwól mu zadziałać w Twoim życiu.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

IDŹCIE NA CAŁY ŚWIAT I GŁOŚCIE EWANGELIĘ


Ewangelia wg św. Marka 16, 15-20
Jezus, ukazawszy się Jedenastu, powiedział do nich:
«Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie».

Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły.

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! […] Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą … ”.
Jezus, przed wstąpieniem do Ojca w niebie, daje zadanie uczniom – także mi. Najbardziej dociera do mnie jedno Jego słowo: Idźcie. To wezwanie bym zaczął działać. Nie siedział, czy leżał, często blokowany strachem i myślami: co to będzie; co sobie ludzie pomyślą albo co powiedzą? Mam iść i z wiarą głosić dobrą nowinę, o tym, że Jezus pokonał śmierć i wszelkie choroby. Jeśli będzie trzeba, to On potwierdzi to co mówię znakami. Muszę tylko sam być przekonany i wierzyć, że Jezus jest Panem, że ma wszelką władzę także nad śmiercią; że On żyje i nadal działa, szczególnie w swoim Kościele, którego jestem częścią.
Tato dziękuję za ludzi, z którymi mogę budować Kościół.

Życzę Ci zapału w odkrywaniu Boga w codzienności. On w niej jest;)

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WY JESTEŚCIE PRZYJACIÓŁMI MOIMI


Ewangelia wg św. Jana 15, 9-17
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.

To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.

Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.

Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali».

„Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. […] To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii daje mi przepis na to jak zostać Jego przyjacielem. Mam przestrzegać Jego przykazań, głównie jednego: „abyście się wzajemnie miłowali” . On wytłumaczył czym jest miłość, tj. oddawanie życia dla kochanej osoby. Nie tylko nauczał teoretycznie, ale też pokazał mi jak się kocha. Zgodził się na śmierć na krzyżu, wybierając największe dobro jakim jest odkupienie moje i wszystkich ludzi. Dla mnie to wezwanie, by kochać tych których mam najbliżej, a których może czasem ciężko kochać. Oddawać dla nich życie tzn. poświęcać mój czas, by być z nimi i poświęcać siły, by pomagać im w obowiązkach. Właśnie przez takie codzienne umieranie będę coraz bardziej stawał się przyjacielem Jezusa. On powiedział mi to, po to, bym miał jego radość i stawał się w pełni szczęśliwy. I tak się dzieje, jeśli robię to co mi podpowiada.
Tato dziękuję za Twojego Syna, który pokazuje mi jak kochać.

Życzę Ci sił w codziennym umieraniu dla innych.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

OJCIEC MÓJ JEST TYM, KTÓRY GO UPRAWIA


Ewangelia wg św. Jana (15,1-8)
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, – jeżeli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.

Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami».

„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. … Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami”.
Jezus w dzisiejszym nauczaniu ukazuje mi moją relację do Niego i do Boga Ojca. Jestem wszczepiony w Chrystusa jak latorośl w winny krzew. Dzięki temu mogę i powinienem przynosić owoc. Z tej nauki wypływa pierwsza refleksja: powinienem zobaczyć czy przynoszę owoc i jaki on jest. Czy moje postępowanie jest dla innych jak słodkie dojrzałe winogrona, czy może jak cierpkie jagody?

Drugą rzeczą, na którą wskazuje mi Jezus jest relacja do Boga Ojca. Będąc wszczepionym w Chrystusa, co stało się na chrzcie świętym, Bóg Ojciec przycina i oczyszcza mnie jak latorośl. Jest dobrym ogrodnikiem, który dba o latorośl. Obcina zbędne pędy, by krzew nie tracił na nie życiodajnych soków. Przerzedza również te, które owocują, po to by było mniej owoców, ale bardziej dorodnych. Patrząc przez pryzmat tego słowa na moje życie, widzę, że niektóre trudne wydarzenia były takim obcięciem owocujących gałązek, po to bym urósł i wydał jeszcze większy owoc – mógł na przykład wspomóc kogoś, kto przechodzi przez podobne trudności jak ja. Dostrzegam również, że w życiu mam ograniczony czas, który mogę wykorzystać. Warto więc bym z pomocą Dobrego Ogrodnika przejrzał moje codzienne aktywności i wyrzucił te, które nie przynoszą dobrych owoców.
Tato dziękuję Ci za Jezusa w którym mogę owocować.

Życzę Ci odwagi do odcinania bezowocnych aktywności.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ZNAM OWCE MOJE, A MOJE MNIE ZNAJĄ


Ewangelia wg św. Jana 10, 11-18
Jezus powiedział: «Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca».

„Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. […] Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz”.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii opisuje siebie jako dobrego pasterza. W tamtej kulturze pasterz szedł z przodu, a owce podążały za nim. Gdy byli np. przy wodopoju, gdzie były inne stada, owce rozpoznawały pasterza po głosie, po specyficznym nawoływaniu lub melodii którą nucił. By iść za Jezusem muszę poznać jego sposób nawoływania, rozpoznać Jego głos. Pomocą w tym jest dla mnie słowo Boże, liturgia Kościoła oraz przykłady świętych, którzy Go naśladowali.
Misją dobrego Pasterza jest zgromadzić wszystkie owce w jednej owczarni. Mogę mu w tym pomóc. Jeśli będę żył pełnią życia realizując swoją misję wyznaczoną mi przez Ojca, mogę zainspirować innych do pójścia za Jezusem. Idąc za nim czeka mnie pełnia szczęścia i spełnienie w moim człowieczeństwie. Jak zwykle zależy to tylko ode mnie czy w codziennych decyzjach będę wybierał to co podpowiada mi mój Pasterz.
Tato dziękuję, że dałeś mi dobrego Przewodnika na życie.

Życzę Ci zapału w poznawaniu dobrego Pasterza.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WY JESTEŚCIE ŚWIADKAMI TEGO


Ewangelia wg św. Łukasza 24, 35-48
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba.

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!»

Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.

Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich.

Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma.

I rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego».

„Wy jesteście świadkami tego”.
W dzisiejszej Ewangelii odczytuje dla siebie dwa wezwania:
Pierwsze pojawia się w sytuacji, gdy Jezus pokazuje swoje rany jako znak rozpoznawczy. On poprzez trud krzyża i rany, które odniósł wypełnił swoją misję – zbawił świat. W tym kontekście widzę, że muszę zmienić swoje nastawienie do trudnych sytuacji, bo to one najbardziej kształtują moje człowieczeństwo. Często nie mam wpływu na to czy i kiedy się pojawiają, ale mogę zdecydować co z nimi zrobię. Mogę wybierać, tak by zawsze stawać się lepszym i „większym” człowiekiem. Do tego zaprasza mnie Bóg w dzisiejszej Ewangelii. Ciebie również …

Drugim wezwaniem jest dawanie świadectwa o Zmartwychwstaniu Jezusa. On wzywa mnie do tego słowami: „Wy jesteście świadkami tego”. W tym kontekście zastanawiam się co i kogo pokazuję swoim życiem. Jakiego Boga może zobaczyć człowiek, który mnie spotyka w domu, w pracy, na ulicy. Jezus w innym miejscu mówi: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Czy kocham ludzi, chcę ich dobra? To jest prawdziwe dawanie świadectwa o Jezusie. Jest to do zrobienia, ponieważ to On uzdalnia do miłości, szczególnie tej trudnej, gdy ktoś rani i sprawia przykrość. Mówi wtedy jak do Pawła: „wystarczy Ci mojej łaski, moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12,9).
Tato dziękuję, że poprzez życie Jezusa pokazujesz mi jak kochać innych.

Życzę Ci byś wybierał wielkie rzeczy, bo do takich zaprasza nas Bóg Ojciec.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY NIE WIDZIELI, A UWIERZYLI


Ewangelia wg św. Jana 20, 19-31
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!»

Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym».

Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!»

Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imię Jego.

„Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pomaga Tomaszowi pozbyć się wątpliwości. Tomasz dotyka ran i z wiarą wyznaje, że Jezus jest Bogiem. Jezus podsumowując tą scenę, mówi także o mnie: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Nie widziałem, ale wierzę świadectwu apostołów i wszystkich, którzy widzieli Zmartwychwstałego Jezusa i spisali te wydarzenia. Wierzę, że jest Ktoś kto ma władzę nad śmiercią, wszelkimi chorobami i pragnie mojego szczęścia. Taka perspektywa pomaga mi z radością patrzeć nawet na codzienne trudności. Jest także zadaniem dla mnie, by mówić Innym o zmartwychwstałym, aby ta dobra nowina zmieniała również ich życie. A Ty komu już opowiedziałeś o kochającym Bogu, który zwycięża śmierć?
Tato dziękuję, że sprawiasz że jestem błogosławiony, czyli szczęśliwy.

Życzę Ci odkrycia tajemnicy zmartwychwstania i czerpania z tego radości.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

DOTĄD BOWIEM NIE ROZUMIELI JESZCZE PISMA


Ewangelia wg św. Jana 20,1-9
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

„Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma”.
Pusty grób jest symbolem Zmartwychwstania. Dla uczniów to przełomowa chwila, od której zaczynają rozumieć więcej. W Jezusie dostrzegają Mesjasza, który pokonał śmierć. Zrozumieją jeszcze więcej po zesłaniu Ducha Świętego, który im wszystko wyjaśni.
Jestem w lepszej sytuacji niż oni, bo już przyjąłem Ducha Świętego. Dla mnie grób Jezusa to miejsce nadziei. Jezus pokonał śmierć, więc moje życie nie skończy się w grobie. Ale śmierć będzie tylko trudnym przejściem do lepszego życia. To dobra nowina, będę żył na wieki. Dzięki Jezusowi zmartwychwstanę. Ta perspektywa jest dla mnie źródłem prawdziwej radości, której nie zdołają zagłuszyć trudy codzienności.
Tato dziękuję, że tak wymyśliłeś historię Zbawienia – dałeś nam swojego Syna.

Życzę Ci dostrzeżenia w Zmartwychwstaniu Jezusa, źródła prawdziwej radości.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

DAWID – SZCZĘŚLIWY GRZESZNIK
kilka myśli z konferencji o sakramencie pokuty i o mojej spowiedzi

Bożym zawodnikiem, który mi pomógł odkryć dobrą nowinę o sakramencie pokuty jest Dawid.
Człowiek, który po wielu perypetiach i wygranych wojnach, z pasterza stał się królem. Po ludzku był na szczycie, ale w oczach Boga zaczyna się staczać po równi pochyłej. Zaczyna się niewinnie, od zaniedbania – jako król nie idzie na wojnę. Nudzi się, spacerując po tarasie widzi piękną kobietę, którą zaczyna się interesować. Dowiaduje się, że to żona Uriasza, ale nic sobie z tego nie robi, tylko dalej kierowany porządaniem idzie za nim. Poczyna się dziecko. Dawid spiskuje, by to ukryć. Kiedy to się nie udaje, ostatecznie doprowadza do śmierci Uriasza. Realizując własny pomysł na szczęście, odwraca się od swego powołania, które przewidział mu Bóg. Jednak w tym stanie nie zostaje sam. Bóg wysyła mu proroka Natana, który w przypowieści o bogaczu, biedaku i owieczce ukazuje mu sytuację w jakiej tak naprawdę się znalazł. Dawid zaczyna widzieć zło, którego się dopuścił i prosi o przebaczenie. Bóg mu go udziela i ostatecznie Dawid kończy swoje życie jako spełniony ojciec i król, widząc swojego syna Salomona namaszczonego na jego zastępcę.

Dawid to barwna postać, a jego życiorys zawiera wiele pouczających perypetii. Zachęcam Cię do zapoznania się z nią (całą historia 1 Sm 16 – 2 Sm 23). Tradycja przypisuje Dawidowi autorstwo psalmów. W jednym z nich dzieli się doświadczeniem przebaczenia, które pozwala mi spojrzeć w nowy sposób na sakrament pokuty:

Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość,
którego grzech został puszczony w niepamięć.
Szczęśliwy człowiek,
któremu Pan nie poczytuje winy,
w którego duszy nie kryje się podstęp.
Póki milczałem, schnęły kości moje,
wśród codziennych mych jęków.
Bo dniem i nocą ciążyła
nade mną Twa ręka,
język mój ustawał
jak w letnich upałach.
Grzech mój wyznałem Tobie
i nie ukryłem mej winy.
Rzekłem: Wyznaję nieprawość moją wobec Pana,
a Tyś darował winę mego grzechu (Ps 32,1-5).

„Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość,
którego grzech został puszczony w niepamięć”.

Dawid jako szczęśliwy grzesznik doświadcza odpuszczenia nieprawości. Szczęścia nie daje mu możliwość grzeszenia, tylko świadomość, że Bóg odpuścił mu winy i nie chce ich pamiętać. To jest dobra nowina, którą chcę się podzielić. Jest miłosierny Bóg Ojciec, który czeka na mnie bym przejrzał i przyszedł do Niego. A On już zajmie się tym całym bałaganem, który zmajstrowałem. Na każdym etapie mojego odejścia, mogę wrócić, bo nie ma takiego grzechu, z którym Bóg nie mógłby sobie poradzić. Problem tylko tkwi w tym, czy ja zechcę przyjść i skorzystać z Jego miłosierdzia. Wielokrotnie tego doświadczałem, gdy próbowałem sobie sam poradzić z moim grzechem czułem to co opisuje Dawid: „Póki milczałem, schnęły kości moje, wśród codziennych mych jęków. Bo dniem i nocą ciążyła nade mną Twa ręka, język mój ustawał jak w letnich upałach”. Gdy szczerze wyznałem swoje winy odzyskiwałem pokój i radość. Bóg zajął się całym tym ciężarem i pomógł mi naprawić konsekwencje moich złych decyzji i czynów. Doświadczenie miłosierdzia daje mi szczęście i prawdziwy pokój.

To doświadczenie jest dla mnie zaproszeniem i zadaniem bym tak jak Bóg był miłosierny i przebaczał. Przypominam sobie o tym w codziennej modlitwie „Ojcze nasz”: „i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Otrzymując przebaczenie od Boga Ojca, jestem wezwany by nieść je innym. Przebaczać, przebaczać i jeszcze raz przebaczać … Święty Piotr słyszy od Jezusa, że ma przebaczyć siedemdziesiąt siedem razy, czyli zawsze. Dlaczego? Bo inaczej odcinamy się od łaski i zamykamy sobie drogę do Bożego przebaczenia (patrz Mt 18,19-35). To trudne przebaczać tym, którzy skrzywdzili, albo sprawiają przykrość każdego dnia. Jednak to jedyny sposób by być szczęśliwym i zachować pokój w sobie. Bóg Ojciec do tego uzdalnia. Doświadczałem tego już kilka razy. Łatwo mówić czy pisać o przebaczeniu, ale gdy przychodzi czas, by wybaczyć to zaczyna się walka z sobą. Walka o wybranie tego co dobre dla mnie i dla osoby która rani. Tu właśnie chodzi o miłość, czyli wybieranie dobra mimo przykrych emocji. Do takich rzeczy zaprasza mnie Bóg i jednocześnie mnie do nich uzdalnia. Teraz z perspektywy czasu widzę, że ten trud bojowania i zmagania się z sobą, z żalem, gniewem, nienawiścią opłaca się, bo przebaczając mam pokój w sercu i szansę by przeżywać prawdziwe szczęście.
Tato dziękuję Ci za Twojego Syna, który pokazuje mi twoje miłosierdzie.

Życzę Ci sił i otwartości na współpracę z Bogiem Ojcem w codziennym przebaczaniu innym.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

Ps. Zachęcam Cię do wysłuchania konferencji z cyklu Boży Zawodnicy, gdzie inspirujemy siebie i innych słowem Bożym: https://www.youtube.com/watch?v=fwFE3qFuopo&feature=youtu.be