POWYPĘDZAŁ WSZYSTKICH ZE ŚWIĄTYNI


Ewangelia wg św. Jana 2, 13-25
Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus przybył do Jerozolimy. W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!» Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: «Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie».

W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: «Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?» Jezus dał im taką odpowiedź: «Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo».

Powiedzieli do Niego Żydzi: «Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?»

On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w Jego imię, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zawierzał im samego siebie, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co jest w człowieku.

„powypędzał wszystkich ze świątyni”.
Na pierwszy „rzut oka” wydaje się, że Jezus wprowadza zamęt w świątyni. Burzy porządek panujący do tej pory. Przepędza ludzi, którzy sprzedając zwierzęta, ułatwiali wiernym składanie ofiar. Jednak Jezus wie, że to nie podoba się Bogu. Wśród składanych ofiar i troski o nie, ludzie zagubili to co najistotniejsze – spotkanie z Bogiem. To wydarzenie skłania mnie do postawienia kilku pytań:

Po pierwsze jak wygląda moje spotkanie z Bogiem? Co może się nie podobać Jezusowi w tym spotkaniu. Jakie przeszkody wyrzuciłby z tej przestrzeni, w której spotykam się z Ojcem?

Po drugie św. Paweł mówi, że moje ciało jest świątynią Ducha Świętego, więc ja jestem świątynią. Patrząc z takiej perspektywy widzę, że czasem, gdy wydawało mi się, że w moim życiu jest burzony jakiś porządek, po czasie okazywało się, że to Jezus wprowadzał nowy, lepszy. Odczułem to szczególnie np. gdy się ożeniłem, wtedy mój spokój i porządek życiowy został zburzony i musiałem go poukładać z żoną od początku. Kolejnym takim przełomem były narodziny dziecka, które wprowadziły ogrom zmian i tak się dzieje prawie każdego dnia. Pan Jezus daje siły do wprowadzenia nowego ładu. Burzy nasz święty spokój, ale dzięki temu możemy żyć pełniej i doświadczać większej radość.
Tato dziękuję, że wprowadzasz swoją wolę, choć czasem jest ona trudna do przyjęcia.

Życzę Ci sił we wprowadzaniu porządków razem z Jezusem w Twoim życiu.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

GŁOSIŁ EWANGELIĘ BOŻĄ


Ewangelia wg św. Marka 1,12-15
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię. A przebywał na pustyni czterdzieści dni, kuszony przez Szatana, i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli.

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!».

„Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą”.
W dzisiejszych czytaniach dostrzegam przykład Jezusa, który chodził i głosił Ewangelię. W tym kontekście chę odpowiedzieć sobie na pytania: jaka jest dobra nowina, którą usłyszałem, co z niej wynika oraz jak ja głoszę dobrą nowinę?

Dobrą nowinę usłyszałem będąc młodym człowiekiem i ciągle dojrzewam do tego by nią żyć. Dziś wiadomość o tym, że jest Bóg Ojciec, który mnie kocha – czyli chce mojego dobra i oddał za mnie to co miał najcenniejsze, bym ja mógł żyć w pełni tu na ziemi, a potem spotkać się z Nim w niebie – przemienia moje życie. W codzienności wygląda to tak, że mam cel, czyli szcześliwe życie tu na ziemi, a potem spotkanie z Bogiem Ojcem, i staram się by każdy mój wybór mnie do tego celu przybliżał. W słowie Bożym znajduję podpowiedzi i wskazówki, jak wybierać w konkretnych sytuacjach.

Drugie pytanie jest jednocześnie zadaniem. Jak głosić Ewangelię? Dla mnie jest to trud i wyzwanie, by ludzie idąc za mną i patrząc na moje codzienne wybory doszli po moich śladach do Boga i chcieli Go poznawać.
Tato dziękuję za ludzi, którzy mi o Tobie powiedzieli i zaświadczyli.

Życzę Ci odwagi w codziennym kroczeniu do Boga Ojca.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

BACZ, ABYŚ NIKOMU NIC NIE MÓWIŁ


Ewangelia wg św. Marka 1,40-45
Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: «Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić ». A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony». Zaraz trąd go opuścił, i został oczyszczony.

Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: «Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich».

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.

„Bacz, abyś nikomu nic nie mówił … ”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus daje mi lekcję dotyczącą mojej mowy. Uzdrawiając trędowatego nakazuje mu, żeby milczał. Ta sytuacja zmusza mnie do przyjrzenia się mojej mowie i jej skutkom. Muszę odpowiedzieć sobie na pytanie co mówić o Jezusie? Jak rozeznać co jest dobre i wskazane bym powiedział przy dawaniu świadectwa o mojej wierze, a co może tylko przeszkodzić Jezusowi wejść w życie człowieka do którego mówię.
Tato dziękuję za zdrowie, wszystkie zmysły i talenty.

Życzę Ci pokory do posłusznego wypełniania słów Jezusa.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WSTAŁ, WYSZEDŁ I UDAŁ SIĘ NA MIEJSCE PUSTYNNE, I TAM SIĘ MODLIŁ


Ewangelia wg św. Marka 1,29-39
Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im.

Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.

Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem».

I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

„Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi, że ważne jest, by w codziennej działalności znaleźć chwile na spotkanie z Ojcem. On wstaje rano i wychodzi na pustynię, czyli miejsce odosobnione i tam się modli. W tym kontekście chciałbym się podzielić moim wyjściem na pustynię. W codzienności jest to droga do pracy. W tym czasie jestem sam, mogę porozmawiać na modlitwie z Ojcem. Raz w roku mam szczególne wyjście na pustynię podczas męskiej zimowej pielgrzymki do Wąwolnicy. To szczególny czas, by w ciszy spotkać się z Bogiem, z moimi słabościami oraz by podczas drogi ćwiczyć się w braterstwie razem z chłopakami z Ligi Schumana. Jeśli to czytasz w niedzielę to ja właśnie idę do Wąwolnicy.
Tato dziękuję Ci za ludzi których stawiasz na mojej drodze.

Życzę Ci owocnych wyjść na pustynię.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

Ps. Dla zainteresowanych szczegóły pielgrzymki: https://www.facebook.com/events/550318745348603/

RODZICE PRZYNIEŚLI JEZUSA DO JEROZOLIMY, ABY PRZEDSTAWIĆ GO PANU


Ewangelia wg św. Łukasza 2, 22-40.
Gdy upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu». Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni.

A gdy Rodzice wnosili dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: «Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela».

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: «Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą – a Twoją duszę miecz przeniknie – aby na jaw wyszły zamysły serc wielu».

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową.

Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem.

A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

„ … Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu”.
W dzisiejszej Ewangelii Józef z Maryją przynoszą Jezusa do świątyni, by „przedstawić Go Panu”. W tym kontekście patrzę na moją relację z Bogiem i zastanawiam się z czym ja przychodzę do Niego? Czy przynoszę Mu wszystko co mnie spotyka w życiu, radości i smutki, moje dobre uczynki, ale też moje upadki? Czy są jakieś dziedziny życia, o których z Nim nie rozmawiam i Go tam nie zapraszam? On jest w stanie uzdrowić uschłą rękę, uzdrowić paralityka a nawet wskrzesić trupa który już cuchnie. Nie ma dla Niego sytuacji w której nie byłby w stanie mi pomóc. Wystarczy tylko bym mu o tej sytuacji powiedział i Go do niej zaprosił. Nie raz już tego doświadczyłem.
Tato dziękuję Ci za Twojego Syna, który pomaga mi przechodzić przez życiowe burze.

Życzę Ci odwagi, by zaprosić Boga Ojca do wszystkich dziedzin swojego życia.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

DLA BOGA BOWIEM NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO


Ewangelia wg św. Łukasza 1, 26-38
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a dziewicy było na imię Maryja.

Wszedłszy do Niej, Anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami ». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie.

Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie on wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».

Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»

Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».

Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego».

Wtedy odszedł od Niej Anioł.

„Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.
W dzisiejszej Ewangelii Gabriel przekazuje Maryi dwie dobre nowiny. Pierwszą jest ta, że będzie matką Syna Bożego. Drugą jest wieść, o tym że Elżbieta, która jest już starszą panią, w dodatku bezpłodną będzie miała dziecko. „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.

Ta Ewangelia zmusza mnie do sprawdzenia stanu mojej wiary. W jakiego Boga wierzę? Kim On jest dla mnie? Czy wierzę w to, że może wszystko? Czas Świąt Bożego Narodzenia będzie dobrą okazją do tego, by sprawdzić jak to jest z tą moją wiarą w rzeczywistości i co z niej wynika dla ludzi żyjących wokół mnie.

Życzę Ci byś zgodził się na to, by dobry Bóg przemieniał świat wokół Ciebie twoimi rękami.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TAKIE JEST ŚWIADECTWO JANA


Ewangelia wg św. Jana 1, 6-8.19-28.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś? », on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem».

Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie». Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?»

Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. i zaczęli go pytać, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała».

Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

„Takie jest świadectwo Jana”.
W dzisiejszej Ewangelii Jan Chrzciciel świadczy o Chrystusie. Zapowiada większego od siebie. W dalszej części Ewangelii pokazuje Jezusa jako Syna Bożego. „Takie jest świadectwo Jana” a jakie jest moje?

W tym kontekście ważne bym odpowiedział sobie na pytanie o Kim świadczę? Jakie światło zapowiadam? Zastanawiam się, czy ludzie patrząc na moje życie, idąc po moich śladach dojdą do Boga, czy wprowadzę ich w zaułki beznadziei. Codziennie muszę weryfikować i aktualizować mój duchowy GPS. W którą stronę mam iść i jakie zadania w dzisiejszym dniu podejmować, by najbardziej zbliżyć się do Boga i jego planu na moje życie. Sprawdziłem to już nie raz, że Jego pomysł, który odczytuję – czy to w moich pragnieniach, czy natchnieniach, czy słowie Bożym – a potem realizuję, sprawia, że staję się bardziej spełnionym i szczęśliwym człowiekiem.
Tato dziękuję Ci za świadków, dzięki którym poznałem Twojego Syna.

Życzę Ci odwagi do pokazania dobra, które jest w Tobie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ON ZAŚ CHRZCIĆ WAS BĘDZIE DUCHEM ŚWIĘTYM


Ewangelia wg św. Marka 1, 1-8
Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego.

Jak jest napisane u proroka Izajasza: «oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki», wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając swoje grzechy.

Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: «idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym».

„Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym»”.
W dzisiejszej Ewangelii Jan Chrzciciel zapowiada przyjście Jezusa i nowy Chrzest. Jezus będzie chrzcił Duchem Świętym. Dla mnie to zachęta do przypomnienia sobie o co chodzi w sakramencie Chrztu Świętego. Byłem ochrzczony dawno temu, nie pamiętam tego i nie mogłem się do tego przygotować. Ale nic straconego, adwent może być początkiem świadomego przygotowania i życia tajemnicami Chrztu Świętego.

Dla mnie pomocą są wskazówki ks. Franciszka Blachnickiego, który w książce Sympatycy czy Chrześcijanie pokazuje zadania katechumenatu czyli przygotowania do chrztu. Mówi o sześciu liniach formowania człowieka na Chrześcijanina i są to: pierwsza linia – wdrażanie do życia na co dzień słowem Bożym; druga linia – wdrażanie człowieka do życia modlitwą, ciągłego kontaktu i dialogu z Bogiem; trzecia linia – to wdrażanie do życia sakramentalnego, świadomego przeżywania i uczestnictwa w liturgii Kościoła; czwarta linia – to metanoia, czyli przemiana, jest to postawa ciągłego nawracania się i stawania nowym człowiekiem; piąta linia – to wdrażanie do postawy świadectwa o Chrystusie, o swojej wierze; szósta linia – to wdrażanie do diakoni czyli postawy służby (patrz … Kraków 2003, s. 23-30). Każdy kto chciał stać się Chrześcijaninem przechodził przez taką szkołę. Myślę że adwent może być początkiem takiej szkoły, by świadomie przeżywać swoje Chrześcijaństwo i na co dzień żyć Chrztem Świętym. Ja zaczynam „naukę”…
Tato dziękuję, że w Jezusie i Jego Chrzcie stałem się Twoim dzieckiem.

Życzę Ci dużo chęci do poznania i sił do świadomego wejścia w życie Chrześcijańskie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

… KAŻDEMU WYZNACZYŁ ZAJĘCIE …


Ewangelia wg św. Marka 13, 33-37
Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swym sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał.

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, do wszystkich mówię: Czuwajcie!».

„Zostawił swój dom, powierzył swym sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus w przypowieści pokazuje mi, że dostałem konkretne „zajęcie”, jakąś misję do wypełnienia. Dla mnie z tej przypowieści wypływa zadanie bym rozpoznał co to za zajęcie. Odkrył co jest moją życiową misją i wszystko dopasował do tego, by ją wypełnić. Na tą chwilę rozeznaję, że jest to stawanie się najlepszym mężem i ojcem. Inne rzeczywistości podporządkowuje temu zadaniu, by pomagały mi – czy to praca, czy to moje przyjaźnie, znajomości, czy pasje – wypełnić tą misję.
Tato dziękuję, że pomagasz mi wypełniać moje zadanie życiowe.

Życzę Ci otwartych oczu i serca w poszukiwaniu twojej misji oraz sił i odwagi do jej wypełniania każdego dnia.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WSZYSTKO, CO UCZYNILIŚCIE JEDNEMU Z TYCH BRACI MOICH NAJMNIEJSZYCH, MNIE UCZYNILIŚCIE


Ewangelia wg św. Mateusza 25, 31-46.
„Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.

Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata!

Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.

Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”

A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”.

Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!

Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie”.

Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?”

Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i Mnie nie uczyniliście”.
I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego»”.

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje się jako król. Będzie sądził wszystkich z miłości jaką okazali podczas swojego życia. Dla mnie to lekcja, że miłość do Boga nie jest teologicznym hasłem, ale konkretem. Św. Jan mówi, że ten kocha Boga, kto przestrzega przykazań (por. 1 J 5,2‑3), a w dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje, że Boga można kochać wyświadczając dobro ludziom. I tu wezwanie dla mnie, bym nie tylko modlił się i kontemplował, ale by z takiej formy kontaktu z Bogiem ostatecznie wynikała pomoc innym ludziom. Wtedy moja pobożność nie będzie pusta.
Tato dziękuję za Twojego Syna naszego Pana i Zbawiciela.

Życzę Ci odwagi do wprowadzania miłości w czyn każdego dnia.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba