ZA KOGO MNIE UWAŻACIE?

Ewangelia wg św. Mateusza 16,13-19.
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów:
«Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?» A oni odpowiedzieli:
«Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków».
Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego».
Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony.
Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr – Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».

„A wy za kogo Mnie uważacie?”
Pan Jezus dał mi niezłe zadanie na Niedzielę. Odpowiedzieć na pytanie: kim dla mnie jest Bóg? Jaki jest Bóg w którego wierzę?
Pyta mnie: Grzegorzu kim dla Ciebie Jestem?
To pytanie kieruje również do Ciebie: … [Twoje imię] kim dla Ciebie Jestem?

Życzę Ci znalezienia szczerej odpowiedzi i odwagi do rozmowy o niej z Jezusem.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

NIE BÓJCIE SIĘ!

Ewangelia wg św. Mateusza 10,26-33.
Jezus powiedział do swoich apostołów: «Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».

„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą.”
Dziś w Ewangelii Jezus, powtarza trzy razy: NIE BÓJCIE SIĘ! To właśnie strach zwrócił moją uwagę. Strach jest ogromna siłą niszczącą, człowieka i jego plany.
Ale dobra nowina na dziś jest taka, że Bóg nie da nas skrzywdzić, skoro dba o wróble,
a my jesteśmy „cenniejsi niż wiele wróbli”. „DLATEGO NIE BÓJCIE SIĘ!!!”
Drugą rzeczą, o której warto powiedzieć to to, że tam gdzie pojawia się strach najprawdopodobniej kryje się jakiś talent, albo szansa na szczęśliwe życie.
Moim lękiem było publiczne czytanie słowa Bożego. Był czas, gdy z tego zrezygnowałem. Ale miałem wielkie pragnienie mówienia o Bogu i o Jego obietnicach. Gdybym się nie zmierzył z tym lękiem, nie żyłbym pełnią, przez to nie byłbym szczęśliwy, a kilka osób nie usłyszałoby świadectwa o Bogu.

Więc NIE BÓJ SIĘ, przebadaj źródło strachu, bo może właśnie tam jest twoja największa szansa na szczęśliwe życie.

Życzę pokoju i odwagi w poszukiwaniu drogi ku życiu w pełni. A otuchy niech dodają słowa św. Pawła: „wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra […]” (Rz 8, 28).

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

JAK ON MNIE KOCHA!

Ewangelia wg św. Jana 3,16-18.
Jezus powiedział do Nikodema:
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał,
aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił,
ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.
Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego”.

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał,
aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.”

Dzisiejsza Ewangelia uświadamia mi tę prawdę:
jestem kochany przez Boga, mojego Stwórcę. Dzięki Jezusowi jestem Jego Synem chcianym i kochanym. To jedna prawda.

Drugą pokazuje mi dzisiejsza Uroczystość Trójcy Świętej. Jak to jest, że Bóg jest Jeden, a w trzech Osobach? To tajemnica. Nie da się jej do końca ogarnąć. Ja czasem przypominam sobie o tym, gdy klękam przed tabernakulum. To chyba najwłaściwsza postawa w stosunku do tej prawdy.
Ta tajemnica Trójcy Świętej utwierdza mnie w przekonaniu, że w Niebie na pewno nie będę się nudził. Będę ją zgłębiał przez całą wieczność.
Życzę ze świętym Pawłem: […] Bracia, radujcie się, dążcie do doskonałości i pokrzepiajcie się na duchu (2 Kor 13,11).

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

POKÓJ WAM!

Ewangelia wg św. Jana 20,19-23.
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich:
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im:
«Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone,
a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

„Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”
Dziś świętujemy Zesłanie Ducha Świętego. Jezus przychodzi,
daje pokój i tchnie Ducha. Moją uwagę zwróciło to, że Jezus w tak krótkiej wypowiedzi mówi dwa razy o pokoju. Musi być to bardzo ważne.
TYLKO ON PRZYNOSI prawdziwy POKÓJ.
To potwierdza moje życie, gdy w trudnych sytuacjach zwracałem się do Niego, doświadczałem pokoju. Podczas trudnych decyzji poczucie pokoju potwierdzało mi, że dobrze wybrałem. Tak było na przykład z wyborem drogi do świętości jaką jest małżeństwo.
Życzę odwagi by iść za radą psalmisty:
„Jakim ma być człowiek co miłuje życie, pragnie dni by zażywać szczęścia?
[…] Odstąp od złego czyń dobro, SZUKAJ POKOJU IDŹ ZA NIM”
(Ps 34,13.15).

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

KOCHAĆ BOGA – to takie proste, ale nie łatwe

Ewangelia wg św. Jana 14,15-21.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.
Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze,
Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.
Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was.
Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie.
W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.
Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”.

„Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.”
To takie proste: by kochać Boga, wystarczy przestrzegać jego przykazań. Proste zasady – wiem jak Kochać. Gdy próbuje według nich żyć to zaczyna się trud i zmaganie. A to już nie jest takie łatwe, przynajmniej dla mnie. A skąd mam wziąć na to siły? Jezus dziś odpowiada na to pytanie. Zostawia nam Pocieszyciela, Ducha Świętego, który nam pomaga kochać. A także sam obiecuje, że: „Przyjdę do was”.
Mam taki sposób na trud w podążaniu za dziesięcioma Bożymi wskazówkami – proszę Ducha Świętego o pomoc. A Ty jaki masz sposób na podążanie Bożym szlakiem?
Życzę Ci otwartości na Ducha Świętego. Nie bój się Jego darów i natchnień.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

JEZUS PRZYBLIŻYŁ SIĘ I SZEDŁ Z NIMI

Ewangelia wg św. Łukasza 24,13-35.
W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy.
Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło.
Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi.
Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu:
«Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało». Zapytał ich: «Cóż takiego?»
Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli». Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?»
I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił».
Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

„Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. ”
Jezus w dzisiejszej Ewangelii przychodzi niepostrzeżenie i idzie z uczniami. Sam, bez zaproszenia wychodzi do nich, jest blisko uczniów. Oni Go nie poznają. Mówią mu o swoich oczekiwaniach. A MYŚMY SIĘ SPODZIEWALI […] i często ja mam tak w życiu, że mam wizję Boga i mam dla Niego wspaniały plan na moje życie. Spodziewam się, że On Go tylko wypełni. I właśnie wtedy najczęściej nie poznaje Go choć kroczy w codzienności obok mnie. Jest tak blisko.
Proszę Cię Panie otwórz mi oczy i pozwól mi Cię poznawać.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

RECEPTA NA SZCZĘŚCIE

Ewangelia wg św. Jana 20,19-31.
Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana». Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę».
A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!»
Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli». I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

„Jakim ma być człowiek, co miłuje życie i pragnie dni, by zażywać szczęścia?
[…] Odstąp od złego, czyń dobro; szukaj pokoju, idź za nim!”
(Ps 34)
W poszukiwaniu recepty na szczęście znalazłem ją w psalmie 34. Jednym z elementów potrzebnych do szczęścia jest szukanie pokoju i podążanie za nim. W dzisiejszej Ewangelii Jezus przychodzi do uczniów i mówi:
„POKÓJ WAM”.
On przynosi prawdziwy pokój, taki o którym „świat” może tylko pomarzyć. Więc połączyłem te dwa fakty: szukając Jezusa i podążając za Nim będę szczęśliwy.
Życzę wytrwałych poszukiwań w nadchodzącym czasie.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

ZMARTWYCHWSTAŁ JAK POWIEDZIAŁ

Ewangelia wg św. Mateusza 28,1-10.
Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena
i druga Maria obejrzeć grób. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli. Anioł zaś przemówił do niewiast: «Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem». Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie». One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą».

„Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział.”
Ciągle powtarzanym wezwaniem w Kościele jest: Idźcie i głoście Ewangelię! Dziś słyszę tą dobrą nowinę, Jezus Chrystus Zmartwychwstał. Jezus pokonał śmierć i ona już nie ma władzy.

Co to oznacza dla mnie? Miałem wypisywać cytaty z Pisma, które to ładnie opisują, bo tak łatwiej. Trudno opisać to, co dzieje się w środku. To czym dla mnie jest prawda, że Jezus Chrystus Zmartwychwstał. Której części mego serca ona dotyka? Jak przemienia moje życie? To zadanie dla mnie na czas tych Świąt, by poszukać odpowiedzi. A czym dla Ciebie jest Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa?

Chrystus Zmartwychwstał !!!
Prawdziwie Zmartwychwstał !!! Alleluja !!!

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

NA KRZYŻ Z NIM!

Ewangelia wg św. Mateusza 27, 11–54
Jezusa stawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie: Czy Ty jesteś królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Tak, Ja nim jestem. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat: Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie? On jednak nie odpowiadał mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił.
A był zwyczaj, że na każde święto namiestnik uwalniał jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zebrali, spytał ich Piłat: Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem? Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: Którego z tych dwóch chcecie, żebym wam uwolnił? Odpowiedzieli: Barabasza. Rzekł do nich Piłat: Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem? Zawołali wszyscy: Na krzyż z Nim! Namiestnik odpowiedział: Cóż właściwie złego uczynił? Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: Na krzyż z Nim! Piłat, widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej wzrasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz. A cały lud zawołał: Krew Jego na nas i na dzieci nasze. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.
Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: Witaj, królu żydowski! Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.
Wychodząc, spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jezusa. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejsce Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc, tam Go pilnowali. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie.
Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!. Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.
Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eli, Eli, lema sabachthani? To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: On Eliasza woła. Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili: Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha.
A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta Świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy odbywali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: Prawdziwie, Ten był Synem Bożym.

„Na krzyż z Nim!”
Jaką postawę mam wobec Jezusa? „Na krzyż z Nim!” – to krzyk tłumu, który żąda śmierci Jezusa. To krzyk tłumu, który żąda śmierci Jezusa. Czy jestem jak ludzie z tłumu, którzy żądają śmierci. Czy jak Piłat, który umywa ręce, choć mógł ocalić życie? Czy może jak żołnierze, którzy wykonują tylko swoją pracę, a przy okazji szydzą z Jezusa i dobrze się przy tym bawią? A może tak jak Szymon z Cyreny, pomagam, ale jestem do tego przymuszony? Czy może jak Setnik i jego ludzie w lęku uznaję że Jezus jest prawdziwie Synem Bożym? Warto się nad tym zastanowić, może się okaże, że nie odnajdę siebie w żadnej z tych postaw.
Kim jest dla mnie Jezus?
Ale to nie wszystko, Jezus dziś już nie chodzi po świecie. Daje nam siebie w innej postaci. Ale powiedział: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Więc pytanie dziś brzmi: jaką postawę zachowuję wobec tych których spotykam?
Życzę otwartych oczu, by dostrzegać w drugim człowieku Jezusa.

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba

WIERZYSZ W TO?

(weź swoje Pismo Święte, przeczytaj poniższy fragment i odpowiedz na pytanie)
Ewangelia wg św. Jana 11,1-45.
Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat Łazarz chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus usłyszawszy to rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą».
A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Mimo jednak że słyszał o jego chorobie, zatrzymał się przez dwa dni w miejscu pobytu. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła».
To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć».
Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już do czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów i wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu.
Marta rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Rzekła Marta do Niego: «Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».
Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała po kryjomu swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel jest i woła cię». Skoro zaś Maria to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzieście go położyli?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz». Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: «Oto jak go miłował!» Niektórzy z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»
A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: «Usuńcie kamień». Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?»
Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał». To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.

„Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki.”
Jezus pyta dziś Ciebie i Mnie: WIERZYSZ W TO?

Szczęśliwy mąż
Grzegorz Kociuba