O Szczęśliwy mąż

Szczęśliwy mąż

NIE BÓJ SIĘ… IDŹ W POKOJU…

Ewangelia wg św. Marka 5,21-43.
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali.

A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: «Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto się dotknął mojego płaszcza?» Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął». On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości».

Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: «Nie bój się, wierz tylko». I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia, wszedł i rzekł do nich: «Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań”. Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

„Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości. […] Nie bój się, wierz tylko”.
Dzisiejsze słowa Jezusa w Ewangelii pokazują mi, że dla Niego nie ma sytuacji bez wyjścia. Mimo, że wielu ówczesnych specjalistów nie zaradziło chorobie On uzdrawia kobietę i odsyła ją w pokoju. Jairowi zabiera strach, a jego córce przywraca życie.
Sprawdziłem to w moim życiu, że dla Niego nie ma nic niemożliwego. W sytuacjach beznadziejnych, w których nikt nie dał rady pomóc, On był ze mną i pomógł przez nie przejść, dając pokój, a po dłuższym czasie także radość. Dzięki Ci Jezu;)
Życzę szczerych rozmów z Mistrzem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CZEMU TAK BOJAŹLIWI JESTEŚCIE?

Ewangelia wg św. Marka 4,35-41.
Gdy zapadł wieczór owego dnia, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. Naraz zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?» On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się». Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?» Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: «Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?».

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”.
Dzisiejsza Ewangelia pokazuje mi przestraszonych uczniów i Jezusa który uciszając burzę, jednocześnie ucisza lęki uczniów. Jezus tym zachowaniem zwrócił moją uwagę na lęki, które mi towarzyszą. Zadaję sobie pytanie: czego się boję?
Drugą istotną kwestią jest to: dlaczego się boję? Jezus ukazuje jedną z przyczyn, brak wiary. A jakie są przyczyny moich lęków? Może za mało zaufałem Ojcu, który się o mnie troszczy? Mam o czym rozmawiać z moim Bogiem.
Życzę Ci odkrywczych debat z Ojcem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CZY ŚPI CZY CZUWA […] NASIENIE ROŚNIE

Ewangelia wg św. Marka 4,26-34.
Jezus powiedział do tłumów: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo». Mówił jeszcze: «Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane wyrasta i staje się większe od jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki powietrzne gnieżdżą się w jego cieniu». W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

„Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi Królestwo Boże. Czasem może się ono wydawać najmniejsze, jak ziarnko gorczycy – w kraju Jezusa gorczyca ma wielkość ziarenka piasku, drobinki – ale z czasem rozrasta się i staje się czymś widocznym i ważnym, wielkim krzewem. I tak w moim życiu czynności, które wydają się nieważne i niezauważalne, jak np. wieczorna modlitwa, kilkuminutowa adoracja, pewnie są takimi ziarenkami gorczycy które z czasem stają się wielkim drzewem, choć nawet nie zdaję sobie z tego sprawy.
Życzę Ci wytrwałości w wierze mimo iż często nie widać owoców.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

KTO PEŁNI WOLĘ BOŻĄ TEN JEST MI BRATEM

Ewangelia wg św. Marka 3,20-35.
Jezus przyszedł z uczniami swoimi do domu, a tłum znów się zbierał, tak, że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów». Natomiast uczeni w Piśmie, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili: «Ma Belzebuba i przez władcę złych duchów wyrzuca złe duchy». Wtedy przywołał ich do siebie i mówił im w przypowieściach: «Jak może szatan wyrzucać szatana? Jeśli jakieś królestwo wewnętrznie jest skłócone, takie królestwo nie może się ostać. I jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać. Jeśli więc szatan powstał przeciw sobie i wewnętrznie jest skłócony, to nie może się ostać, lecz koniec z nim. Nie nikt nie może wejść do domu mocarza i sprzęt mu zagrabić, jeśli mocarza wpierw nie zwiąże, i wtedy dom jego ograbi. Zaprawdę, powiadam wam: wszystkie grzechy i bluźnierstwa, których by się ludzie dopuścili, będą im odpuszczone. Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego». Mówili bowiem: «Ma ducha nieczystego». Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie». Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są braćmi?» I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką».

„Któż jest moją matką i którzy są braćmi? […] kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.
Dziś widzę co dzieje się, gdy Jezus zaczyna pełnić wolę Bożą. Wśród bliskich zaczynają Go uważać za wariata. Uczeni w Piśmie, czyli przywódcy duchowi i polityczni widzą w nim opętanego człowieka. A On mimo takich trudnych osądów nadal pełni wolę Ojca.
Pakazuje mi, że pełniąc wolę Bożą mogę stać się Jego bratem i może to być trudne. Mogę być uznany za wariata albo opętanego.
Drugą rzeczą jaką zauważyłem to słowa: „i jeśli dom wewnętrznie jest skłócony, to taki dom nie będzie mógł się ostać”. Dla mnie to wezwanie, bym pierwszym miejscem mojej działalności uczynił dom. To w nim muszę wybaczać, bo inaczej rozpadnie się, koniec z nim.
Życzę Ci odwagi i pokory w przebaczaniu bliskim.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WEŹMIJCIE DUCHA ŚWIĘTEGO

Ewangelia wg św. Jana 20,19-23.
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!». A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.
A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego.
Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

„Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego […]”.

Dziś zobaczyłem w Ewangelii dwie rzeczy. Pierwsza to, że Jezus w miejsce obaw, które mieli uczniowie przyniósł pokój. W tym kontekście widzę jak u mnie w życiu pomaga mi przechodzić przez sytuacje nowe i pełne obaw.

Drugą rzeczą jest postawa uczniów w wieczerniku. Jezus obiecał Ducha Świętego, ale nie powiedział kiedy dokładnie przyjdzie. Uczniowie mieli czekać. Bojąc się Żydów zebrani byli w wieczerniku. W tym czasie trwali na modlitwie nadal niepewni czasu nadejścia Ducha Świętego. Ale nie zrezygnowali tylko trwali mimo trudności i niepewności.
Życzę Ci byś mimo trudów i wątpliwości, czy braku zrozumienia woli Bożej wytrwał przy Bogu i Jego Kościele.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

IDŹCIE NA CAŁY ŚWIAT I GŁOŚCIE EWANGELIĘ

Ewangelia wg św. Marka 16,15-20.
Jezus ukazawszy się Jedenastu powiedział do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie». Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.

„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! […] Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; […] Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie”.

Dziś Jezus posyła mnie: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”. Pierwsze pytanie jakie mi się nasunęło, w związku z tym wezwaniem, to: czy ja głoszę Dobrą Nowinę? Przyjrzałem się temu co mówię o Jezusie i widzę, że coraz częściej nie moralizuję, ale pokazuje Boga jako tego, który Mnie kocha i chce bym żył pełnią życia. Bym był radosnym spełnionym człowiekiem.

Druga myśl, to pytanie o moją wiarę. Jezus pokazuje, że gdy będzie głoszona jego nauka z wiarą, to będą towarzyszyły jej znaki. Muszę w to uwierzyć i z wiarą zacząć głosić Dobrą Nowinę.
Życzę Ci byś uwierzył w słowa Jezusa i z odwagą szedł do świata głosić Ewangelię.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WYTRWAJCIE W MIŁOŚCI MOJEJ

Ewangelia wg św. Jana 15,9-17.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.

„Wytrwajcie w miłości mojej. Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej […] To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”.
Dziś Jezus zaprasza Mnie bym wytrwał kochając Go. Mówi konkretnie na czym ma to polegać, wystarczy bym przestrzegał przykazań – a to jest trudne. Gdy podejmuję ten trud moje życie się zmienia. Zaczynam odczuwać radość i to pełną. Jest to możliwe tylko z Jezusem. Staję się Jego przyjacielem, moje działania zaczynają być owocne i Jezus obiecuje, że będą trwałe. Działając z Jezusem mogę prosić Ojca o wszystko. Jedyne co muszę zrobić to uwierzyć w tą dobrą nowinę i wprowadzić słowa w czyn, by nie stać się tylko słuchaczem oszukującym samego siebie (por. Jk 1,22).
Życzę Ci odwagi i wytrwałości w miłowaniu! Kochaj!

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TRWAJCIE WE MNIE

Ewangelia według św. Jana 15, 1-8
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poprosicie, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami».

„Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę […] Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić”.
Dziś Jezus pokazuje mi, że na ziemi mam misję – mam przynosić owoce. Zastanawiam się jak skutecznie i obficie owocować? Pierwsza myśl jaka mi przyszła to, że muszę rozpoznać jakie mogę przynosić owoce. Czyli jakim jestem „drzewem”? Jakie mam talenty i do czego jestem ulepiony? Druga rzecz to podpowiedź Jezusa, że bez Niego nic nie mogę uczynić. Działania moje są owocne, gdy podejmuję je z Jezusem i dodatkowo dzięki takiej współpracy Tata w niebie doznaje chwały.
Życzę Ci odwagi byś zaryzykował i zadziałał z Jezusem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

JA ŻYCIE MOJE ODDAJE

Ewangelia wg św. Jana 10,11-18.
Jezus powiedział do faryzeuszów: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz”. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca”.

„Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać”.
Wydarzenia wielkiego Piątku, męka i śmierć Jezusa, przysporzyły uczniom wiele wątpliwości. Oni „się spodziewali” czego innego. Widzieli zwycięstwo Jezusa inaczej niż On to zaplanował z Ojcem. Dzisiaj Jezus wyjaśnia uczniom, również mi, że to nie była słabość. On tak chciał zrobić i miał moc oddać życie, miał też moc je odzyskać. Oddać życie może każdy człowiek, choć to jest trudne. Stać na to tylko prawdziwych bohaterów. Ale odzyskać życie może tylko Bóg. Jezus to zrobił i dzieli się tym ze mną. W Nim i ja mogę powstać z martwych i żyć na wieki. To jest dla Mnie dobra nowina: że mój Bóg jest Bogiem żywych oraz Bogiem życia i to życia w pełni.
Życzę Ci odwagi by żyć pełnią życia. Przepis na to życie Bóg złożył w twoim sercu, w twoich najgłębszych pragnieniach. Życzę Ci odkrywczych spotkań z Tatą.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WY JESTEŚCIE ŚWIADKAMI TEGO

Ewangelia wg św. Łukasza 24,35-48.
Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam». Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego».

„Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego”.
Uczniowie stali się świadkami Boga, Jezusa Chrystusa, który najpierw stał się człowiekiem, a potem zwycięsko przeszedł przez śmierć. Oni przekazali to swoim uczniom, a ci kolejnym i tak wiara w Jezusa Chrystusa przekazywana jest do dziś. Dlatego mówimy że kościół jest apostolski. By zachować ten łańcuszek przekazywania wiary, ja też muszę ją przekazać. Dla mnie to miejsce do refleksji: jakiego Boga poznają ludzie patrząc na moje życie? Czy będzie to Bóg zwycięstwa i radości – dobrej nowiny, czy męczennik, który niesie krzyż? A jaki obraz Boga będą mieli ludzie patrząc na twoje życie?
Życzę odważnych rozmów z Bogiem Ojcem. On Kocha Ciebie i mnie, chce dla nas największego dobra.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba