O Szczęśliwy mąż

Szczęśliwy mąż

CZY NIE JEST TO SYN JÓZEFA ?


Ewangelia wg św. Łukasza 4, 21-30
Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze:
«Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?»

Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum».

I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».

Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

„Czy nie jest to syn Józefa?”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje, mi że najciężej być prorokiem we własnym domu. Ludzie do których przemawiał, widzieli w nim tylko syna Józefa, zwykłego cieśli i budowniczego domów. W tym kontekście warto, bym zastanowił się nad swoim domem, z którego pochodzę. Ważne kwestie to: czy już z niego wyszedłem, nie tylko fizycznie, ale także mentalnie? Jak wyglądają moje decyzje? Czy robię coś, bo rodzice tak chcą lub przeciwnie, robię coś na przekór nim. W pierwszym jak i w drugim przypadku mogę nie być wolny. Ważne bym pytał siebie, co jest dobre, czego chcę i to wybierał, czasem wbrew woli rodziców, czy też wbrew ogólnej opinii środowiska w którym żyję.
Myślę, że to będą dobre zagadnienia do rozmyślań na czas pielgrzymowania do Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy. Ciebie również zapraszam na szlak. Więcej informacji tutaj:
https://pl-pl.facebook.com/events/289203828398695/
Tato dziękuję Ci za ludzi, których spotykam. Błogosław im.

Życzę Ci odwagi do zmierzenia się ze swoją przeszłością, by tworzyć piękną teraźniejszość.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

DZIŚ SPEŁNIŁY SIĘ TE SŁOWA …


Ewangelia wg św. Łukasza 1, 1-4; 4, 14-21
Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. W owym czasie:

Powrócił Jezus mocą Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich.
Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać.

Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, znalazł miejsce, gdzie było napisane: «Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana».

Zwinąwszy księgę, oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Niego utkwione.
Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście».

„Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus ukazuje się jako człowiek, który ma swoje zwyczaje. Jednym z nich było chodzenie do synagogi. W tym kontekście warto, bym przyjrzał się swoim zwyczajom, które mam. Codziennie jem śniadanie, zbieram się do pracy itp. … Zawalczyłem, by moim porannym zwyczajem obok śniadania, było rozważanie słowa Bożego z dnia. Przez pewien czas czytałem podczas jedzenia, potem zawalczyłem o wczesne wstawanie i udaje mi się wygospodarować kilka minut przed śniadaniem. Po dłuższym czasie wykształcił mi się nawyk, a także pragnienie codziennego czytania słowa Bożego. Panie Jezu dziękuję Ci, że wspierasz mnie w wysiłkach na drodze wiary.

Ostatnie zdanie Jezusa: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście”. Skłaniają mnie do zastanowienia jak dobrze znam Słowo Boże oraz jak ono wypełnia się w moim życiu. Trzymam Boga za słowo i wierzę, że w odpowiednim czasie je wypełni (patrz Flp 2,16). Widzę, że dużo obietnic się już wypełniło i wypełnia. Oto kilka z nich:
„Rzekł mu [jeden z nich]: O tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona Sara będzie miała wtedy syna” (Rdz 18,10) – wypełniło się.
„Wołaj do Mnie, a odpowiem ci, oznajmię ci rzeczy wielkie i niezgłębione, jakich nie znasz” (Jr 33,3) – wypełnia się na różne sposoby, najczęściej odpowiedzi dostaję w słowie Bożym, natchnieniach lub słowach innych ludzi.
„Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą występnych, […] ma upodobanie w Prawie Pana, nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą. Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną: co uczyni, pomyślnie wypada” (Ps 1, 1‑3) – często doświadczam podczas podejmowanych działań.
A w Twoim życiu jakie słowa się wypełniły?
Tato dziękuję Ci za obietnice, które dajesz w słowie i je wypełniasz.

Życzę Ci wytrwałości w poszukiwaniu obietnic Bożych oraz wiary i odwagi w trzymaniu Boga za słowo.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TY JESTEŚ MOIM SYNEM UMIŁOWANYM, W TOBIE MAM UPODOBANIE


Ewangelia wg św. Łukasza 3, 15-16.21-22
Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem».

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest, a gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił nad Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie».

„Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie”.
W dzisiejszej Ewangelii Bóg przypomina mi, że w Jezusie Chrystusie jestem Jego ukochanym Synem. To dobra nowina, mam Ojca, który mnie kocha. Zna mnie, wie nawet ile mam włosów na głowie. Tuli Mnie jak niemowlaka. Tak mówi o sobie przez proroka Izajasza: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie. Oto wyryłem cię na obu dłoniach, twe mury są ustawicznie przede Mną” (Iz 49,15-16). Ozeasz tak ukazuje Boga Ojca: „A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi
do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go”
(Oz 11,3-4).
Tato dziękuję Ci, że pokazujesz mi jaki Jesteś.

Życzę Ci odkrycia prawdziwego oblicza Boga.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

GWIAZDA … SZŁA PRZED NIMI


Ewangelia wg św. Mateusza 2, 1-12
Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon.

Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: 'A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela’. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon.

Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.

„A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię”.
Mędrcy ze Wschodu poszukiwali prawdy. Okazali się prawdziwie mądrzy, bo gdy ją rozpoznali to poszli za nią. Podczas drogi zachowali postawę poszukiwania. Gwiazda, rozpoznany znak, doprowadziła ich do Jerozolimy, tam otrzymali szczegółowe informacje, że mają iść do Betlejem. W odróżnieniu od arcykapłanów, poszli za rozpoznaną prawdą i znaleźli to co Szukali – Dziecię, które jest Bogiem. Postawa Mędrców ze wschodu skłania mnie do zastanowienia: co dla mnie jest najważniejsze, czego szukam? Jest to moje szczęście i szczęście mojej rodziny. Mogę je osiągnąć gdy zaspokajam moje pragnienia i różnego rodzaju 'głody’ oraz pomagam w tym moim bliskim. Jest jednak taki głód, taka tęsknota we mnie, którą może wypełnić tylko Bóg. Poszukując Go w moim życiu, odkrywam, że jest moim dobrym Ojcem, kocha mnie i chce żebym był prawdziwie szczęśliwy. Ja muszę tylko rozpoznać jaka jest Jego wola, czyli droga do mojego szczęścia. Mogę też szukać „gwiazd” – przewodników, którzy mi w tym pomogą, a także być takim przewodnikiem dla mojej rodziny.
Tato dziękuję Ci za ludzi, którzy prowadzą mnie do Ciebie.

Życzę Ci mądrości w rozpoznawaniu Twojej drogi do szczęścia.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

RODZICE JEZUSA CHODZILI CO ROKU … NA ŚWIĘTO PASCHY


Ewangelia wg św. Łukasza 2, 41-52
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go.

Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami.

Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz on im odpowiedział: «Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

„Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy”.
Ewangelista przedstawia rodziców Jezusa, jako wiernych Żydów, którzy zachowywali tradycję. W święto Paschy szli do Jerozolimy, by spożyć baranka na pamiątkę wyjścia Izraelitów z ziemi Egipskiej. Ten obraz motywuje mnie do tego, bym przyjrzał się jakie tradycje i zwyczaje świąteczne panują w mojej rodzinie? Co się świętuje i dlaczego? Mijające Święta były dobrym miejscem obserwacji. Widzę, że w czasie Bożego Narodzenia, wśród wielu tradycji rodzinnych takich jak: ubieranie choinki, przygotowywanie wigilii i wspólne jej spożywanie, dawanie prezentów i kolędowanie, dla mnie najważniejsze było spotkanie w rodzinnym gronie, dzielenie opłatkiem i składanie życzeń, radość z otrzymanych prezentów …

I tak mógłbym wymieniać zwyczaje rodzinne i to co było najważniejsze. Ale Ewangelia przychodzi z ważnym pytaniem, gdzie w tym wszystkim był Jezus? Czy znalazłem Go w drugim człowieku? W żonie i relacji z nią, w córce i byciu ojcem, w członkach rodziny, z którymi może było ciężko usiąść w zgodzie przy jednym stole. Bóg wybrał sobie rodzinę i w niej przyszedł na świat. Jakie miejsce znajdzie w mojej rodzinie?
Tato dziękuję Ci, że dałeś mi Twojego Syna i to w taki sposób.

Życzę Ci odkrywczych chwil spędzonych w rodzinnym gronie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

SPEŁNIĄ SIĘ SŁOWA POWIEDZIANE JEJ OD PANA


Ewangelia wg św. Łukasza 1, 39-45
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.

Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana».

„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry […] Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana”.

Dzisiejsza Ewangelia zwraca moją uwagę na dwie rzeczywistości, które chcę przemyśleć i przyjrzę się im podczas Świąt Bożego Narodzenia.

Pierwszą jest pośpiech. Maryja po słowach Zwiastowania śpieszy się, by odwiedzić Elżbietę, która także jest w stanie błogosławionym. W tym kontekście chcę się przyjrzeć sytuacjom, w których się śpieszę. Za czym biegnę i do czego dążę? Czy umiem się zatrzymać, by dać mój czas Bogu i najbliższym?

Drugą rzeczywistością są: „słowa powiedziane Jej od Pana”. Ten fragment kieruje moje myśli na słowa, które wiem, że Bóg mówi do mnie oraz na sposób, w jaki to robi. Do Maryi Bóg posłał anioła. Czas Świąt będzie dla mnie dobry na uczenie się postawy słuchania i otwartości. Chcę odkryć, w jaki sposób Bóg mówi do mnie. Do tej pory odkryłem, że robi to w swoim słowie, poprzez osoby z mego otoczenia, szczególnie żonę i córkę, w moich natchnieniach i pomysłach, – choć tu uczę się rozeznawać czy są od Niego oraz w pragnieniach złożonych w sercu. Często nie mam 100% pewności, że to są słowa i natchnienia pochodzące od Niego. Sprawdzam to w ten sposób, że wypełniam, a potem patrzę na owoce. Czy to, co robię lub zrobiłem przynosi dobro mi i innym ludziom?
Tato dziękuję Ci, że dałeś Mi Twojego Syna, w którym mogę poznawać Ciebie.

Życzę Ci, by te święta były czasem Narodzenia Boga w Twoim życiu, szczególnie w tych miejscach gdzie jeszcze Go nie wpuściłeś.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CÓŻ MAMY CZYNIĆ?


Ewangelia wg św. Łukasza 3, 10-18
Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: «Cóż mamy czynić?» On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni».

Przyszli także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli do niego: «Nauczycielu, co mamy czynić?» On im powiedział: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono».
Pytali go też i żołnierze: «a my co mamy czynić?» On im odpowiedział: «Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie».

Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma on wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym».

Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

„Cóż mamy czynić?”.
W dzisiejszej Ewangelii uczę się od Jana Chrzciciela. A dokładnie chodzi o odpowiedź na pytanie ludzi: „Cóż mamy czynić?”. Ludziom wskazuje, by się dzielili tym co mają, celnikowi i żołnierzowi, by nie brali łapówek oraz nie nadużywali swojej siły. Z tych odpowiedzi wyciągam dla siebie kilka wniosków. Po pierwsze, że żeby być bliżej Boga i się nawrócić nie muszę zmieniać pracy i porzucać całkowicie dotychczasowego życia, tylko zmieniać siebie w tym miejscu, w którym jestem. Po drugie moim zadaniem jest wypełnianie dobrze moich obowiązków – w tym momencie to być dobrym ojcem, mężem, pracownikiem – nie wykorzystywać mojej przewagi nad innymi ludźmi. Święty Jan Chrzciciel zaprasza mnie do wstąpienia na drogę świętości w codziennych obowiązkach i pozornie błahych wyzwaniach dnia jak np. wczesne wstawanie, wyrzucenie śmieci lub zmywanie naczyń. Świętości nie zdobywa się tylko poszcząc i jeżdżąc na pielgrzymki, choć to może pomóc, ale poprzez codzienne wybieranie największego dobra w danej chwili. I taki codzienny wybór pomiędzy leniuchowaniem na kanapie a np. wyrzuceniem śmieci staje się przestrzenią do walki o świętość w codzienności.
Tato dziękuję Ci za takie codzienne małe wyzwania.

Życzę Tobie i sobie siły i wytrwałości do podejmowania codziennych, często żmudnych wyzwań dnia codziennego. Do boju!;] Niech inspiracją będą słowa: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48).

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

… SKIEROWANE ZOSTAŁO SŁOWO BOŻE DO …


Ewangelia wg św. Łukasza 3, 1-6
Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i Trachonitydy, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni.

Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: «Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! i wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże».

„ … za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni”.
W dzisiejszej Ewangelii Łukasz pokazuje, że słowo Boże jest żywe. Bóg wybiera konkretny czas i miejsce – Ewangelista wskazuje na to w początkowym opisie. Wybiera również konkretnego człowieka – Jana, Syna Zachariasza. Jan dostaje misję i zaczyna ją realizować, chrzci i wzywa do nawrócenia. W tym kontekście chcę się podzielić słowami które odczytuję, że były skierowane do mnie.

Słowo, które usłyszałem i przyjąłem jako program dla swojego życia:
Każdego dzieła, które twa ręka napotka podejmij się według twych sił (Koh 9,10).
W dniach bezpośrednich przygotowań do ślubu dostałem Słowo:
Bądźcie dzielni i działajcie, a Pan poszczęści dobremu (2Krn 19,11) – ceremonia ślubna i wesele udały się. A My – już teraz z Żoną i córką – po latach możemy wspominać piękne chwile oglądając zdjęcia i film z tamtego wydarzenia.
Pan jest z Tobą dzielny wojowniku! (Sdz 6,12) – te słowa dodają mi sił, gdy jest trudno. Przypominają mi również, że nie zawsze wszystko muszę robić sam.
Dostałem wiele słów, które Bóg wypełnił w moim życiu.

A jakie słowa skierował do Ciebie? Znalazłeś je? Już je usłyszałeś?

Tato dziękuję Ci, za Twoich świadków, którzy pomogli mi rozkochać się w Twoim słowie.

Życzę Ci otwartych oczu i uszu na żywe słowo Boże.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

NABIERZCIE DUCHA I PODNIEŚCIE GŁOWY


Ewangelia wg św. Łukasza 21, 25-28. 34-36
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie spadł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi.

Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym».

„A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. […] Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych […]Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie […]”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o swoim ponownym przyjściu. Aby ono nie było straszne daje mi wskazówki jak się na nie przygotować.

Po pierwsze mam uważać, bym nie zapomniał co jest najważniejsze. Na szczycie wartości by był Bóg Ojciec jako cel mojego życia, a także punkt odniesienia. Jak latarnia na morzu w nocy lub podczas burzy, tak On pomaga mi kroczyć w ciemnościach zawiłych sytuacji i pokazuje właściwy kierunek przy trudnych wyborach. Wydaje mi się czasem, że Bóg mi ciągle czegoś zabrania – nie obżeraj się, nie upijaj się, nie przywiązuj się za bardzo do bogactwa, znajomości i tego co posiadasz. Te ostrzeżenia i zakazy, mają sens i są dobre, podyktowane miłością, a nie przyjemnością. Wyraźnie to widzę dopiero w skrajnych sytuacjach, gdy ktoś wpadł w otyłość, cukrzycę lub alkoholizm, albo doprowadził do ruiny rodzinę pracując i goniąc za sukcesem zamiast budować relacje w domowym zaciszu. Panie Jezu daj mi wyostrzony wzrok i mądrość, bym umiał dostrzec i rozpoznać, to co najważniejsze w danej chwili. Dodaj mi sił, bym to wybrał i poświęcił czas na realizację tego dobra.

Po drugie mam czuwać i się modlić. Dla mnie to wskazówka, bym do każdego wyboru zapraszał Jezusa i pytał: Jezu, a Ty co byś zrobił? Które rozwiązanie przyniesie największe dobro dla mnie , moich bliskich i ludzi wokół mnie?

A do tego Jezus pociesza mnie, żebym się nie obawiał tylko podniósł głowę i nabrał ducha, bo już niedługo przyjdzie.
Panie Jezu czekam na Ciebie. Pomóż mi czuwać i modlić się.
Tato dziękuję Ci, że dałeś swojego Syna, dzięki któremu mogę Cię bardziej poznać.

Życzę Ci zażyłości z Jezusem, żebyś się cieszył kiedy przyjdzie kolejnym razem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

słowa moje nie przeminą


Ewangelia wg św. Marka 13, 24-32.
W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba. A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec.

„Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą”.
W dzisiejszej Ewangelii zwróciłem uwagę na słowo, którego Jezus używa, aż trzy razy – przemijanie. Uczy mnie, że „niebo i ziemia”, czyli ten cały świat, przeminie, zostanie tylko Jego słowo. Ta perspektywa napawałaby mnie lękiem, gdybym nie znał Dobrego Ojca, z którym mam się spotkać po tym życiu. A żeby mogło dojść do tego spotkania, powinienem przestrzegać wskazówek udzielonych mi przez Jego Syna. W tym kontekście widzę dla siebie dwa zadania:
pierwszym jest poznawanie słów Boga Ojca objawionych na różne sposoby, tj. w historii zbawienia poprzez Jego sędziów, królów i proroków, a najpełniej w Jezusie Chrystusie, w Jego nauczaniu, życiu, śmierci i Zmartwychwstaniu.
Drugim zadaniem w perspektywie przemijania jest wyrobienie w sobie postawy, takiej bym każdego dnia żył tak jakby to był mój ostatni dzień. Takie podejście pomaga wybierać to co jest największym dobrem i to dobro realizować w stosunku do Boga, siebie i bliźniego. Czyli po prosto taka postawa będzie mi pomagała lepiej kochać.
Tato dziękuję Ci za Twojego Syna, najlepszego nauczyciela.
Życzę Ci trzeźwego spojrzenia na swoje życie z perspektywy przemijania.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba