UMIECIE DAWAĆ DOBRE DARY SWOIM DZIECIOM

Ewangelia wg św. Łukasza 11,1-13.
Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo. Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie».

Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się. Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.

I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam […]
Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi dobrego Boga Ojca, porównując Go z rodzicami.
To oni troszczą się o swoje dzieci, zabezpieczając ich potrzeby, choć czasem popełniają błędy.
Jezus dziwi się, że patrząc na rodziców nie wierzę w to że dobry Bóg chce dać mi to co dla mnie najlepsze. Nie tylko chce, ale mi to daje.
Tato dziękuję Ci za: wspaniałą rodzinę i wszystko czym mnie obdarzasz w życiu.

Życzę Ci spotkania ze zatroskanym spojrzeniem Ojca.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

MARIA OBRAŁA NAJLEPSZĄ CZĄSTKĘ

Ewangelia wg św. Łukasza 10,38-42.
Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła». A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

„Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.
Jezus dziś w Ewangelii pokazuje mi, że będąc obok najważniejszych osób czy wydarzeń, można przegapić coś ważnego. Marta troszczyła się o Jezusa, o jego potrzeby, ale w tym wszystkim mogła przegapić ważne słowa, które On mówił, czyli tą najważniejszą cząstkę.

Widzę, że w życiu mogę mieć podobnie. Mogę troszczyć się na przykład o oprawę mszy ślubnej, ustawienie kwiatów, zaproszenie gości, piękny śpiew itd… i w tych wszystkich troskach przegapić najważniejsze, że Jezus przychodzi zamieniając mnie i moją żonę w jedno ciało, małżeństwo.
Tato dziękuję, że codziennie pokazujesz mi co jest najcenniejsze w życiu.

Życzę Ci otwartych oczu serca, byś co dzień widział i wybierał najlepszą cząstkę.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

LECZ ON, CHCĄC SIĘ USPRAWIEDLIWIĆ


Ewangelia wg św. Łukasza 10,25-37.
Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Jezusa na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» On rzekł: «Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego». Jezus rzekł do niego: «Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył». Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?» Jezus nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie».

„Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?» […] Któryż z tych trzech okazał się […] bliźnim […] On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie»”.
W dzisiejszej Ewangelii utożsamiam się z postawą uczonego w prawie, który się usprawiedliwia. Zna odpowiedź na pytanie jak ma żyć, ale szuka wymówki, bo tak nie żyje. I w tym widzę podobieństwo w moim życiu. Doskonale wiem jak mam postępować, ale to bywa trudne i mi się nie chce. Usprawiedliwiam się więc na różne sposoby: a to że nie jestem pewny czy to wola Boża i w nieskończoność szukam Jego woli; a to układam sobie „teologię” podpartą nawet pismem Świętym usprawiedliwiającą moje lenistwo… A Jezus to wszystko dziś burzy i pokazuje, że nie wystarczy szukać i rozważać, trzeba działać, trzeba iść i kochać, okazywać ludziom dobro wbrew swojemu lenistwu, wbrew powszechnym zwyczajom i niesprzyjającym głosom.
Tato dzięki, że dałeś nam Syna który pokazuje nam jak mamy żyć w pełni.

Życzę Ci odwagi i sił by kochać ludzi.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CIESZCIE SIĘ, ŻE WASZE IMIONA ZAPISANE SĄ W NIEBIE

Ewangelia wg św. Łukasza 10,1-12.17-20.
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi”. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”». Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: „Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże”. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu».

Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: «Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają». Wtedy rzekł do nich: «Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie».

„Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają […] Wtedy rzekł do nich: […] Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.
Dziś Jezus wysyła uczniów, by głosili królestwo Boże. Daje im moc uzdrawiania i moc stąpania po całej potędze przeciwnika. Mogą wyrzucać złe duchy. Jednak zwraca im uwagę na coś ważniejszego. Na niebo, które ma być dla uczniów przyczyną radości i celem ich działań.

W tym kontekście zastanawiam się nad tym czym jest niebo? I co tam będę robił?
Izajasz podaje takie słowa Pana: „Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę…” (Iz 66,13). A święty Paweł mówi o tym co Bóg nam przygotował: „ …ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9). Wspominając więc wszystkie piękne chwile w moim życiu, pełne radości i wzruszeń oraz wielkie rzeczy jakich doświadczyłem, to to wszystko jest tylko przedsmakiem tego co czeka mnie w niebie. Już nie mogę się doczekać kiedy tam trafię. A Ty?
Tato dziękuję Ci że z Synem szykujesz mi mieszkanie w niebie.

Życzę Ci nieba.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

PÓJDŹ ZA MNĄ

Ewangelia wg św. Łukasza 9,51-62.
Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?» Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka.

A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć». Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże». Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».

„Pójdź za Mną […] Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”.
Dziś Jezus zaprasza mnie bym za nim poszedł. Dużo wymaga. Mam go umieścić na pierwszym miejscu w moim życiu. Pokazują to sytuacje osób, które spotyka Jezus. Zachęca je do heroizmu i wyboru większego dobra, jakim jest królestwo Boże i życie wieczne.

Mnie również zaprasza do wyboru i głoszenia królestwa Bożego. Czasem nie bardzo mogę je sobie wyobrazić i staję się ono tylko hasłem. Z pomocą przychodzi mi psalmista: „Ukażesz mi ścieżkę życia, pełnię radości u Ciebie, rozkosze na wieki po Twojej prawicy” (Ps 16,11). Taka wizja królestwa mnie przekonuje. Jedyne co muszę zrobić to zacząć je odkrywać i głosić.
Tato dziękuję że przez swojego Syna pokazałeś nam jak się dostać do Ciebie i twojego królestwa.

Życzę Ci skutecznych poszukiwań królestwa Bożego w codzienności.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

JEŚLI KTO CHCE IŚĆ ZA MNĄ, NIECH…

Ewangelia wg św. Łukasza 9,18-24.
Gdy raz Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.

„Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje”.
Dzisiejsza Ewangelia zmusza mnie do zastanowienia się nad sensem Chrześcijaństwa. Jezus każe mi nieść krzyż. Każe zapomnieć o własnym życiu. Po co to wszystko?
Po to, aby tak jak Jezus w innych miejscach Ewangelii obiecuje, by żyć w obfitość i mieć pełnię radości. Trochę to dziwne, ale to jedyna droga aby żyć szczęśliwie, więc muszę zacząć wypełniać moje obowiązki zapominając o sobie. Wtedy odkryję prawdziwy sens życia i będę szczęśliwy. Staram się wprowadzać tę zasadę w codziennym życiu. U mnie działa.

Życzę Ci życia w obfitości.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

KTÓŻ ON JEST, ŻE NAWET GRZECHY ODPUSZCZA

Ewangelia wg św. Łukasza 7,36-50.8,1-3.
Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: «Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą».

Na to Jezus rzekł do niego: «Szymonie, mam ci coś powiedzieć». On rzekł: «Powiedz, Nauczycielu». «Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?» Szymon odpowiedział: «Sądzę, że ten, któremu więcej darował». On mu rzekł: «Słusznie osądziłeś».

Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: «Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje».

Do niej zaś rzekł: «Twoje grzechy są odpuszczone». Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: «Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?» On zaś rzekł do kobiety: «Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju». Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.

„Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?”.
Dziś mierze się z tym pytaniem, które zadali sobie współbiesiadnicy. Podzielę się odpowiedzią:
Po pierwsze, jest Bogiem, bo tylko Bóg może odpuszczać grzechy. W życiu doświadczam tego, że tylko po rozmowie z Nim, w Słowie Bożym, szczególnie w spowiedzi, doświadczam Pokoju.

Po drugie, jest moim przewodnikiem. Prowadzi mnie do szczęśliwego życia. Słuchając jego wskazówek doświadczam prawdziwej radości. Jest moją skałą na której buduję. Razem przetrwaliśmy już nie jedną burzę i nawałnicę.

Po trzecie, Jezus jest Kimś komu mogę zaufać. Nie tylko głosił piękne hasła, ale potwierdzał je czynami. Wzywał by nakarmić głodnych – podczas rozmnożenia chleba to zrobił. Mówił o przebaczeniu – na krzyżu przebaczył swoim prześladowcom. Mówił o największej miłości – zrealizował ją oddając życie za Mnie i za Ciebie.

Życzę Ci, byś odważył się szczerze odpowiedzieć na pytanie: KIM ON JEST w moim życiu?

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

NIE PŁACZ!

Ewangelia wg św. Łukasza 7,11-17.
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego, jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz!». Potem przystąpił, dotknął się mar, a ci, którzy je nieśli, stanęli, i rzekł: „Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!”. Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg łaskawie nawiedził lud swój». I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

„…«Nie płacz!». Potem przystąpił, dotknął się mar, a ci, którzy je nieśli, stanęli, i rzekł: „Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!”. Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce”.
Dziś Jezus wskrzesza młodzieńca. W tej sytuacji zwróciłem uwagę na dwie rzeczywistości.
Pierwsza to ludzie. Jezus nie jest sam. Idzie z uczniami i zaprasza ich do swoich dzieł. Dla mnie to podpowiedź bym szukał ludzi, z którymi mogę dokonywać wielkich rzeczy.

Drugą rzeczywistością jest sam Jezus. Tam gdzie On przychodzi nawet śmierć nie jest problemem.
Dla mnie to zadanie, by tam gdzie jestem zanosić Jezusa i o nim świadczyć. Szczególnie tam gdzie nie ma już nadziei.
Tato dziękuję Ci za dobrych ludzi na mojej drodze i twojego Syna który pokonał śmierć.

Życzę Ci by Tata wypełnił słowa psalmisty:
„Biadania moje zmieniłeś mi w taniec;
wór
[pokutny, żałobny] mi rozwiązałeś, opasałeś mnie radością,
by moje serce nie milknąc psalm Tobie śpiewało”
(Ps 30,12-13a).
U mnie już nie raz wypełnił te słowa. Dzięki Tato!

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

POWIEDZ SŁOWO, A MÓJ SŁUGA BĘDZIE UZDROWIONY

Ewangelia wg św. Łukasza 7,1-10.
Gdy Jezus dokończył wszystkich swoich mów do ludu, który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: «Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył, mówili, miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę». Jezus przeto wybrał się z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: «Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź”, a idzie; drugiemu: „Chodź”, a przychodzi; a mojemu słudze: „Zrób to”, a robi». Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: «Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu». A gdy wysłani wrócili do domu zastali sługę zdrowego.

„Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi setnika, od którego mogę uczyć się wiary. Setnik uwierzył, że Jezus jest Bogiem. Zaufał Mu i wierzył, że Jego słowa mają moc. Jezus mówi, a Jego słowa stają się rzeczywistością. To może stać się i dziś w moim życiu. Jedyne co muszę zrobić to wziąć przykład z Setnika i uwierzyć, że Jezus jest Bogiem, a Jego słowa mają moc.
„Tato” dziękuję za Twojego Syna, który stał się człowiekiem by być bliżej mnie.

Życzę Ci dobrego czasu spędzonego z Bogiem i ludźmi.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

WIELE MAM WAM DO POWIEDZENIA

Ewangelia wg św. Jana 16,12-15.
Jezus powiedział swoim uczniom: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi”.

„Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi uczniom… I to trwa do dziś. Mówi, a ja dzięki Duchowi Świętemu mogę słuchać i rozumieć. Mogę poznawać prawdę, którą chce mi przekazać. Teraz tylko ode mnie zależy czy mu zaufam i zacznę Go słuchać.
Trójjedyny Boże w dniu imienin życzę Ci: niech się święci imię Twoje i przychodzi Twoje królestwo.

Życzę Ci odwagi, by skosztować jak dobry jest Pan.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba