UJRZAŁ GO JEGO OJCIEC I WZRUSZYŁ SIĘ GŁĘBOKO, WYBIEGŁ NAPRZECIW…

Ewangelia wg św. Łukasza 15,1-3.11-32.
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi».

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca.

A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić.

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”».

„A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go”.
Dziś w przypowieści Jezus pokazuje mi Boga jako Ojca.
Ten ojciec czeka na syna, który mocno nabroił. W tym czekaniu jest bardzo aktywny. Ciągle wychodzi na drogę, wypatrując syna, gdy go zobaczył wzrusza się, wybiega mu naprzeciw i przyjmuje go wyprawiając ucztę. Taki jest Bóg. Czeka na mnie, gdy gdzieś się zagubię i ze wzruszeniem mnie wita, jak wracam do konfesjonału, a potem możemy razem ucztować, nawet codziennie na każdej Eucharystii.

Ojciec z przypowieści z drugim synem żyje pod jednym dachem. Mimo, że obaj mieszkają w jednym domu, drugi syn nie zna ojca. Jemu ojciec, także okazuje miłość, tylko inaczej. Tłumaczy mu co jest w życiu najważniejsze.
Ojcze dzięki, że zawsze wychodzisz do mnie pierwszy, niezależnie od mojego postawy względem Ciebie.

Życzę Ci otwartych rozmów z Tatą.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

Ps. Dla chętnych mam kilka słów o ojcostwie: https://www.youtube.com/watch?v=jIXbgwT42JE

RZEKŁ WIĘC DO OGRODNIKA

Ewangelia wg św. Łukasza 13,1-9.
W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».

I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć”».

„Rzekł więc do ogrodnika: […] Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?
Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc […]”.

W dzisiejszej przypowieści w osobie ogrodnika widzę Jezusa. On jest tym który widzi moje życie, które często nie przynosi pożądanych owoców, czyli widzi że nie wypełniam woli Ojca. Mimo tego ciągle „okopuje i obkłada nawozem” moje życie. Daje mi kolejną szansę, bym mógł przynosić owoc zgodny z wolą Bożą.

Kolejną rzeczą jest to jak ja naśladuję Chrystusa. Jak przyczyniam się do wzrostu i rozwoju ludzi wokół mnie? Czy skreślam ich i próbuje „wyciąć”, czy jak ogrodnik próbuje na różne sposoby by rośli i owocowali?

Życzę Ci dobrych spotkań z Tatą i Jego Synem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TO JEST MÓJ SYN WYBRANY, JEGO SŁUCHAJCIE

Ewangelia wg św. Łukasza 9,28b-36.
Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie.

Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim. Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co mówi.

Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy tamci weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie». W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmiali o tym, co widzieli.

„To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie”.
Dziś Bóg Ojciec wskazuje na Swojego Syna. Daje wskazówkę, by słuchać Jego słów. W tym kontekście warto bym zastanowił się Kogo słucham w codziennym życiu? Za czyimi słowami idę? Drugą rzeczą jest to jak znam słowa Jezusa i ile spędzam czasu na słuchaniu Jego głosu?

Trzecią rzeczą jaką zauważam w dzisiejszej Ewangelii jest sposób podejścia Jezusa do uczniów. Jezus miał wielu uczniów, z nich wybrał 12 apostołów, a w ich gronie miał 3 zaufanych których brał na różne akcje – wskrzeszenie córki Jaira, przemienienie na górze. Jezus pokazuje mi, że mam ograniczone zasoby czasu i sił na przyjaźnie. Wśród wielu ludzi, których znam mogę mieć kilkunastu bliskich znajomych i tylko kilku przyjaciół.
Dzięki Tato, że posyłasz nam swojego Syna.

Życzę Ci zasmakowania, jak słodki jest Jego głos.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

…GDZIE BYŁ KUSZONY PRZEZ DIABŁA

Ewangelia wg św. Łukasza 4,1-13.
Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód.

Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem». Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek».

Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł diabeł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje». Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”».

Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: „Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli, i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”». Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”». Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu.

„Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód”.
Dziś patrząc na Jezusa dostrzegam jak dynamiczne jest życie duchowe. To ciągła walka i przeciwstawianie się diabłu. Dzięki Jezusowi mogę zobaczyć jak sobie radzić w takich sytuacjach.

Pierwszą rzecz jaką zauważam, to to, że diabeł zaczyna kuszenie w sytuacji, gdy Jezus poczuł głód. Dla mnie to lekcja, że w sytuacji jakiegoś niedostatku, zmęczenia muszę bardziej czuwać, bo właśnie wtedy zły atakuje.

Drugą rzeczą jaką dostrzegam to sposób obrony. Jezus nie dyskutuje z diabłem, ale odpowiada mu słowem Bożym. Autor listu do Hebrajczyków używa porównania, że słowo Boże jest jak miecz obusieczny (por. Hbr 4,12). Łącząc te dwa konteksty warto bym przyjrzał się czy umiem fechtować słowem Bożym, moim mieczem, w walce ze złym.

I ostatnia rzecz, bardzo pocieszająca, każde kuszenie kiedyś się kończy, tylko muszę być wytrwałym i w czasie obrony oprzeć się na Bogu Ojcu i Jego słowie.

Życzę Ci dużo zwycięskich walk, a po ewentualnych upadkach szybkich powrotów do Boga Ojca.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TŁUM CISNĄŁ SIĘ DO JEZUSA, ABY SŁUCHAĆ SŁOWA

Ewangelia wg św. Łukasza 5,1-11.
Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy.

Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: «Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów». A Szymon odpowiedział: «Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci». Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny». I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił». I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

„Zdarzyło się raz, gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego…”.
Dziś w Ewangelii moją uwagę zwrócił tłum. Ludzie przychodzili do Jezusa, aby słuchać Jego słowa. W tym kontekście warto, bym przyjrzał się po co ja przychodzę do Jezusa?

Kolejną rzeczą, którą warto bym sprawdził to jak wygląda moje słuchanie słowa Bożego. Czy staram się zawalczyć o czas, by spotkać się z Bogiem w Jego słowie? Czy je czytam i wypełniam, a może jestem tylko słuchaczem oszukującym samego siebie (por. Jk 1,22)?
Tato dziękuję Ci, że mówisz do mnie w Twoim Słowie.

Życzę Ci byś poczuł głód słowa.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CZY NIE JEST TO SYN JÓZEFA?

Ewangelia wg św. Łukasza 4,21-30.
W Nazarecie w synagodze, po czytaniu z proroctwa Izajasza, Jezus powiedział: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?» Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: „Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum”».

I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».

Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

„A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?»”.
Na początku ludzie „przyświadczali”, czyli przytakiwali, Jezusowi, ale od razu potem zaczęli podważać Jego autorytet: przecież znamy tego człowieka; Jego ojciec jest zwykłym cieślą, więc cóż On nam może powiedzieć. Jednak nie zniechęcił się i mimo zamachu na Jego życie, głosił dalej dobrą nowinę o Bogu Ojcu i Jego Królestwie.

Dziś Jezus pokazuje mi, że nie mogę zrażać się trudnościami i muszę robić swoje, nawet gdy zawodzą znajomi i ci na których liczę. Widzę również że w domu, wśród znajomych najtrudniej głosi się Ewangelię, bo tam najczęściej mnie znają i podważają moje słowa. Mimo to warto bym robił swoje.
Tato dzięki, że dałeś mi Twojego Syna, który pokazuje mi jak być odważnym i „robić swoje”.

Życzę Ci odkrywczych rozmów z Tatą i Jego Synem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

DZIŚ SPEŁNIŁY SIĘ TE SŁOWA

Ewangelia wg św. Łukasza 1,1-4.4,14-21.
Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono.

Potem powrócił Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana”. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli».

„Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”.
W dzisiejszej Ewangelii widzę dowód na to, że słowo Boże jest prawdziwe. Obietnice, które Bóg złożył ludziom wypełniły się, wystarczy wspomnieć choćby: Ziemię Obiecaną i liczne potomstwo obiecane Abrahamowi. Jezus mówiąc, że: „dziś spełniły się te słowa Pisma…” potwierdza spełnienie kolejnej obietnicy – przyjście Mesjasza zapowiedzianego przez proroka Izajasza.

Kolejną rzeczą jaką pokazuje mi Jezus, jest to że dzisiaj, tu i teraz, Jego słowo się wypełnia, staje się rzeczywistością. Muszę tylko w to uwierzyć i trzymać Boga za słowo. A na pewno to co powiedział się wypełni, tylko może nie tak jak to sobie zaplanowałem. On to zrobi po swojemu – tak jak np. w przypadku Abrahama, który dopiero w starości otrzymał syna.
Tato dziękuję Ci, że dałeś mi Twoje Słowo i jesteś mu wierny.

Życzę Ci byś odważył się trzymać Boga za słowo i ufał, że je wypełni.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ZRÓBCIE WSZYSTKO COKOLWIEK WAM POWIE

Ewangelia wg św. Jana 2,1-11.
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?».

Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą». I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu». Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

„Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie»”.
Dziś warto bym posłuchał Matki Jezusa, bo podaje sposób na cud: ZRÓBCIE WSZYSTKO COKOLWIEK WAM POWIE. Słudzy posłuchali, a Jezus zrobił cud. Przemienił tyle wody w wino, ile słudzy nanosili. Więc teraz tylko muszę usłyszeć Jezusa i zrobić to, o czym mi mówi.
A Tobie co powiedział?

Życzę Ci owocnych poszukiwań sposobów przebywania z Bogiem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

TYŚ JEST MÓJ SYN UMIŁOWANY

Ewangelia wg św. Łukasza 3,15-16.21-22.
Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem».

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie».

„Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.
Dziś w Ewangelii zauważam dwie rzeczy:
Pierwsza – to że Bóg Ojciec pokazuje, że Jezus jest Bogiem, Synem Bożym.
Po drugie – to te słowa w Jezusie Chrystusie skierowane są do każdego, również do mnie. Więc dobra nowina na dziś to, świadomość, że Wszechmocny Tata jest ze mnie dumny. I chcę Ci coś powiedzieć, Nasz Tata jest dumny także z Ciebie;];]

Życzę szczerych rozmów z Tatą.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

POJAWIŁ SIĘ CZŁOWIEK POSŁANY PRZEZ BOGA

Ewangelia wg św. Jana 1,1-18.
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię.
Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego.
Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości.
Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi.
Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego,
którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.
A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.
Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie».
Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali  łaskę po łasce.
Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

„Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego”.
Jezus powołuje mnie dziś bym był świadkiem Światłości, czyli Chrystusa. W związku z tym zadaniem mam dwie refleksje:

Po pierwsze muszę rozpoznać czy Światłość, o której świadczę przypadkiem nie jest ciemnością? (por. Łk 11,35) Czy głoszę Chrystusa, czy może kogoś/coś innego?

Po drugie widzę, że potrzebna jest mi postawa pokory jaką miał Jan Chrzciciel. Nie przesłaniał Chrystusa, wiedział gdzie jest Jego miejsce.
Tato proszę Cię pomóż mi stać się „przezroczystym” świadkiem by nie przysłaniać Twego Syna.

Życzę Ci odwagi świadczenia o Chrystusie.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba