NIE BÓJCIE SIĘ LUDZI


Ewangelia wg św. Mateusza 10,26-33.
Jezus powiedział do swoich apostołów: «Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».

„Nie bójcie się ludzi”.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii zachęca bym się nie bał. Strach blokuje działanie. Nie pozwala mi żyć w pełni i podejmować zadań związanych z moim powołaniem. Jezus pokazuje mi Ojca, który dba o mnie. Świadomość tego, że mam dobrego Ojca, który ma władzę nad życiem i śmiercią dodaje mi odwagi. Z Bogiem Ojcem mogę bez strachu i zniechęcenia wypełniać swoją codzienną życiową misję. Wtedy opieka nad dzieckiem, spinanie budżetu domowego, czy codzienna praca, stają się łatwiejsze.
Tato dziękuję Ci, że zabierasz mój strach.

Życzę Ci odwagi w podejmowaniu codziennych wyzwań.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

ŻNIWO WPRAWDZIE WIELKIE, ALE ROBOTNIKÓW MAŁO


Ewangelia wg św. Mateusza 9,36-38.10,1-8.
A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».

Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy – Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził.

Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego. Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie».

„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii przypomina, że swoją władzę zostawił Apostołom, a oni swoim następcom. I tak to trwa do dzisiejszego dnia. Te słowa budzą we mnie dwie postawy:

Pierwszą jest wdzięczność za kapłanów, których spotkałem na mojej drodze. Dzięki nim zbliżyłem się do Chrystusa. Oni głoszą mi dobrą nowinę o zbawieniu i pomagają spotkać się z Jezusem ukrytym w sakramentach i w słowie Bożym.

Po drugie to odpowiedzialność za kapłanów i tych, których Pan Bóg dopiero powoła. Bym pamiętał o nich w modlitwie, czasem porozmawiał z nimi, jak trzeba to zwrócił uwagę, innym razem pocieszył.
Tato dziękuję Ci za kapłanów. Daj siłę i odwagę tym, których powołujesz, do podjęcia tej misji.

Życzę Ci dobrych kapłanów na twojej drodze.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

BÓG NIE POSŁAŁ SWEGO SYNA NA ŚWIAT PO TO, ABY ŚWIAT POTĘPIŁ, ALE PO TO, BY ŚWIAT ZOSTAŁ PRZEZ NIEGO ZBAWIONY


Ewangelia wg św. Jana 3,16-18.
Jezus powiedział do Nikodema: «Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

„Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”.
Jezus dziś pokazuje mi postawę Boga Ojca – który nie potępia, ale stara się o pełnię życia dla człowieka. Bóg oddał to co miał najcenniejsze, swojego Syna, bym mógł żyć w pełni. Dzięki Jezusowi mam siłę, by przeciwstawiać się złu i wybierać dobro. A nawet jeśli mi coś nie wyjdzie czeka na mnie z pocieszeniem i pokrzepieniem w sakramencie spowiedzi.

Zachęca mnie bym naśladował Boga Ojca. Nie potępiał, ale walczył o życie w pełni dla innych ludzi. Więc jest zadanie do zrobienia. Jak mogę przybliżyć Boga tym, których spotykam na mojej drodze?

Tato dziękuję Ci, że dajesz mi swojego Syna, bym mógł żyć w wolności.

Życzę Ci sił do tego, by nie potępiać tylko walczyć o życie wieczne innych.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

CHOĆ DRZWI BYŁY ZAMKNIĘTE


Ewangelia wg św. Jana 20,19-23.
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana.

A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

„ … choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!»”.
Jezus dziś przychodzi do uczniów którzy się boją. Wszystkie zamknięte drzwi nie są dla Niego problemem. Przechodzi przez nie i przynosi pokój. Jedynie moja wolność, drzwi do mojego wnętrza są przed Nim zamknięte. Czeka i kołacze bym to ja mu otworzył i zaprosił Go do działania w moim życiu. W codzienności przejawia się to w tym, że stosuję się do zasad które głosił. Staram się wybierać największe dobro, dla mnie i dla innych ludzi, kochać ich. W tym trudzie codziennych wyborów Bóg nie zostawia mnie samego. Jezus zostawia mi Ducha Świętego, który uzdalnia mnie do wyboru największego dobra, które czasem jest mniej przyjemne, więcej kosztuje, albo w oczach świata jest głupotą, bo się nie opłaca.

Tato dziękuję Ci, że dajesz mi swojego Ducha, który uzdalnia mnie do wielkich rzeczy.

Życzę Ci otwartości na natchnienia Ducha Świętego i odwagi w ich realizacji.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

UCZCIE JE ZACHOWYWAĆ WSZYSTKO, CO WAM PRZYKAZAŁEM


Ewangelia wg św. Mateusza 28,16-20.
Jedenastu uczniów udało się do Galilei; na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».

„Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”.
Jezus wstępując do nieba zostawia uczniom i ich następcom misję, by chrzcić i nauczać wszystkiego co im przekazał. Druga część misji jest wezwaniem dla mnie. Po pierwsze do tego, by poznać co Jezus przekazał w swoim nauczaniu. W tym pomaga mi codzienna praktyka czytania Pisma Świętego i rozmyślanie.

Po drugie jest to wezwanie do życia tym co nauczał Jezus. Bym nie był tylko głosicielem, ale bym był świadkiem. By ludzie patrząc na moje zachowanie widzieli, że jestem uczniem Jezusa.

Tato dziękuję Ci, że w życiu Twojego Syna dałeś przykład jak pięknie żyć.

Życzę Ci wytrwałości w poznawaniu Boga i Jego nauki.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

JEŻELI MNIE MIŁUJECIE …


Ewangelia wg św. Jana 14,15-21.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.

Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.

Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”.

„Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi, w jaki sposób kochać Boga. Nic prostszego, wystarczy bym przestrzegał Jego przykazań. Choć recepta jest prosta to wypełnienie jej jest trudne. Ale Jezus dał mi (i Tobie również) pomoc w postaci swego Ducha. On w dobrych natchnieniach pomaga mi rozpoznawać co jest dobre i dodaje sił, bym mógł zachowywać przykazania.

Codzienność jest bogata w sytuacje, w których mogę kochać drugiego człowieka. Jezus zachęca, by kochać także tych, którzy nas krzywdzą, życzą nam źle. Dla nich również powinienem pragnąć dobra i je wybierać. A taka miłość do drugiego człowieka staje się jednocześnie miłością do Boga.

Tato dziękuję Ci, że w życiu Twojego Syna pokazałeś mi jak kochać.

Życzę Ci odwagi i siły by kochać tych, których kochać jest najciężej.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

PANIE, POKAŻ NAM OJCA


Ewangelia wg św. Jana 14,1-12.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę».

Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście».

Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca?” Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca».

„Panie, pokaż nam Ojca”.
Dziś Jezus odpowiada na tęsknotę człowieka o której mówi Filip: „Panie pokaż nam Ojca”. Jezus pokazuje jak zrealizować pragnienie poznania Boga. Jest to możliwe w Nim. Dla mnie to konkretne wezwanie:

po pierwsze do tego, bym każdego dnia Go poznawał i naśladował. Pomaga mi w tym pytanie: co w tej sytuacji zrobiłby Jezus. Szczególnie w trudnych sytuacjach, kiedy przychodzą mi pokusy: by się gniewać, odpłacić złem za zło itd. Spojrzenie z perspektywy Jezusa jest uzdrawiające i pokazuje właściwe rozwiązanie w każdej sytuacji.

Po drugie, mam zadanie, by przybliżać tak jak On, Boga Ojca wszystkim, których spotykam. Jezus nie tylko nauczał, że trzeba kochać i przebaczać, ale to robił. Przebaczył swoim oprawcom, nie osądzał tylko podnosił ludzi i pomagał im zawrócić ze złej drogi. W ten sposób pokazywał miłosiernego Ojca. Trudne to zadanie, ale Pan Jezus do takich zadań mnie wzywa. Ciebie również…

Tato dziękuję Ci, za Twojego Syna, który pomaga mi Ciebie poznać.

Życzę Ci wiary w to, że Jezus jest Synem Bożym i że może pokazać Ci Ojca.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

JA PRZYSZEDŁEM PO TO, ABY OWCE MIAŁY ŻYCIE I MIAŁY JE W OBFITOŚCI


Ewangelia wg św. Jana 10,1-10.
Jezus powiedział: «Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych».

Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości».

„Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości”.
Dziś Jezus przypomina mi, że mam żyć pełnią życia. Zastanawiałem się co to znaczy i doszedłem do takiego wniosku: będę żył w pełni, gdy zrealizuję się jako człowiek w swojej misji. Rozpoznałem, że Bóg ulepił mnie do tego bym był mężem i ojcem. Staram się to realizować i widzę, że wypełniając zadania dnia codziennego jestem szczęśliwy. A Ty już rozpoznałeś swoją misję?

Tato dziękuję Ci, że dajesz życie w pełni.

Życzę Ci byś odkrył do jakich wielkich rzeczy zaprasza Cię Bóg i odwagi byś się ich podjął.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

… JAK NIESKORE SĄ WASZE SERCA DO WIERZENIA …


Ewangelia wg św. Łukasza 24,13-35.
W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jeruzalem. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi.
Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali.

On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało». Zapytał ich: «Cóż takiego?» Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A my spodziewaliśmy się, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Ale po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».

Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.

Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im.

Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili między sobą: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jeruzalem. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

„O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?”.
W dzisiejszej Ewangelii uczniowie Jezusa są zasmuceni, bo nie rozumieją woli Bożej. Po tym jak Jezus im ją wyjaśnia tłumacząc pisma i pokazuje w jaki sposób miało się dokonać zbawienie, ich serce zaczyna pałać, czyli płonie.

Dla mnie to pierwsza wskazówka w rozpoznawaniu woli Bożej. Moje serce będzie płonąć jeśli będę realizował Bożą wolę w moim życiu. I tak się dzieje, gdy spełniam się np. jako mąż czy jako ojciec. Moje serce płonie i cieszę się, gdy buduję relacje rodzinne, pomagam żonie i córce we wzrastaniu. Choć to czasem trudne, ale daje radość.

Jezus wyjaśnia pisma, a potem łamie chleb i daje uczniom. Ich oczy się otwierają. To kolejna wskazówka. Pomocą w rozpoznawaniu woli Bożej jest Jego słowo i Eucharystia. Te dwa skarby mam codziennie w Kościele. Tylko ode mnie zależy czy skorzystam z tej pomocy. Mogę potwierdzić, że korzystając z tych wskazówek, łatwiej mi w codzienności rozpoznawać Bożą wolę. Realizując ją w moim życiu czuję radość i pokój, nawet gdy czasem napotykam na życiowe trudności.

Tato dziękuję Ci, że uczysz mnie jak rozpoznawać Twoją wolę.

Życzę Ci byś odkrył do jakich wielkich rzeczy zaprasza Cię Bóg i odwagi byś się ich podjął.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY NIE WIDZIELI, A UWIERZYLI


Ewangelia wg św. Jana 20,19-31.
Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».

Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę».

A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł, choć drzwi były zamknięte, stanął pośrodku i rzekł: «Pokój wam!» Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym». Tomasz w odpowiedzi rzekł do Niego: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli».

I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej księdze, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

„Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”.
Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi o mnie. „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Uwierzyłem, że Jezus jest Synem Bożym. Pomocą w wierze jest dla mnie spisana Ewangelia. Dobra nowina o Jezusie, który żył i działał dwa tysiące lat temu. Zmartwychwstał i żyje, więc działa i dziś. Wierzę świadkom Jego życia, apostołom, którzy jedli rozmnożony przez Niego chleb, chodzili z Nim po wodzie, widzieli jak wskrzesza umarłych i uzdrawia chorych. Spotkali się z Nim przed męką na ostatniej wieczerzy, byli pod krzyżem i rozmawiali z Nim po Zmartwychwstaniu.

Dziś też spotykam ludzi, którzy doświadczyli działania Boga. Sam doświadczam Jego działania, subtelnego wskazywania mi dobrej drogi, pomocy w podejmowaniu decyzji i błogosławieństwa w podjętych przeze mnie działaniach. Bóg skutecznie pomaga mi w przechodzeniu przez trudy życia.
Tato dziękuję Ci za świadków, dzięki którym mogłem poznać Twojego Syna.

Życzę Ci byś odkrył jak dobry jest Bóg.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba