MAM BOWIEM PIĘCIU BRACI

Ewangelia wg św. Łukasza 16,19-31.
Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”.

Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają”. Tamten odrzekł: „Nie, ojcze Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”».

„Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”.
Dziś Jezus pokazuje mi „narzędzie”, które pomoże mi trafić do Nieba – jest to słuchanie Mojżesza i Proroków, czyli Słowa Bożego. W historii bogacza Jezus pokazuje skutki nie słuchania Słowa Bożego. Bogacz trafił do miejsca męki, nie przez to, że był bogaty, ale przez to że nie słuchał wskazówek danych przez Mojżesza i Proroków. W świetle tej nauki warto, bym odpowiedział sobie na kilka pytań:

Jak traktuję czytanie i słuchanie Słowa Bożego? Czy jest to dla mnie spotkanie z Bogiem?
Jak słuchanie Słowa Bożego zamieniam w działanie?

Jak dbam o moich braci i bliskich? Czy oni znają już to „narzędzie”? Czy pomagam im słuchać Słowa Bożego? Jest Niedziela, dobry czas na takie rozważania i czyny. Idę pogadać z moją żoną, o tym „narzędziu otwierającym niebo”.
Tato dzięki, że przez życie Jezusa pokazujesz mi jak mam do Ciebie trafić.

Życzę Ci skutecznego odkrywania „narzędzi otwierających Niebo”.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

POZYSKUJCIE SOBIE PRZYJACIÓŁ

Ewangelia wg św. Łukasza 16,1-13.
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: „Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą”. Na to rządca rzekł sam do siebie: „Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu”. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: „Ile jesteś winien mojemu panu?” Ten odpowiedział: „Sto beczek oliwy”. On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt”. Następnie pytał drugiego: „A ty ile jesteś winien?” Ten odrzekł: „Sto korcy pszenicy”. Mówi mu: „Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt”. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości».

Ja też wam powiadam: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?

Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie» .

„Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków”.
Dziś Jezus szokuje mnie w swoim nauczaniu. Wskazuje mi nieuczciwego rządcę i każe się od niego uczyć. Po głębszym zastanowieniu dostałem światło, że nie chodzi o to by być nieuczciwym, ale by zrobić wiele żeby zyskać serca ludzi.
Jest niedziela warto bym zadbał o relacje z moimi przyjaciółmi.
Tato dzięki, że stawiasz dobrych ludzi na mojej drodze.

Życzę Ci byś spotkał prawdziwych przyjaciół.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

MOJE DZIECKO…

Ewangelia wg św. Łukasza 15,1-32.
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca».

Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników.

Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić.

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”».

„Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy”.
Czy umiem cieszyć się szczęściem innych? Jak reaguję na błogosławieństwo, którym Bóg obdarza ludzi wokół mnie? Którym z braci jestem? Czy umiem zachować się jak miłosierny ojciec – kochać mimo wyrządzanych mi przykrości?
Takimi pytaniami chciałbym się dziś z Tobą podzielić. Niedziela to dobry czas na rozmowę z Bogiem Ojcem. On pomaga mi znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Spróbuj, może Tobie również pomoże;)
Tato dziękuję, że mogę się spotkać z Tobą i Twoim Synem.

Życzę Ci ciekawych rozmów z Ojcem i odwagi zadawania Mu trudnych pytań.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

…TEN NIE MOŻE BYĆ MOIM UCZNIEM

Ewangelia wg św. Łukasza 14,25-33.
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem».

„Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem”.
Jak stać się uczniem Jezusa? Na to pytanie odpowiada mi dzisiaj Jezus. Pokazuje, że samo chodzenie za Nim nie wystarcza. Do mnie przemawia szczególnie jeden warunek – noszenie krzyża. Poprzez krzyż rozumiem wszystkie moje obowiązki, a więc nie będę uczniem Jezusa jeśli najpierw nie będę dobrym mężem, dobrym ojcem, dobrym przyjacielem, pracownikiem… [tu możesz wpisać swoje życiowe zadania].
Ten warunek pozwala mi uporządkować hierarchię wartości, kto i co w moim życiu powinno być najważniejsze.
Tato dziękuję, że dajesz mi siłę do wypełniania moich codziennych misji życiowych.

Życzę Ci byś wytrwale wypełniał to do czego powołał Cię w tym momencie Bóg.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

A BĘDZIESZ SZCZĘŚLIWY…

Ewangelia wg św. Łukasza 14,1.7-14.
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: «Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca!”; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej!”; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony». Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych».

„A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”.
Jezus dziś daje mi przepis na szczęście. By obietnica zrealizowała się w moim życiu wystarczy bym zaczął pomagać ludziom zwłaszcza tym, którzy nie są w stanie mi wynagrodzić mojej pomocy…
Tato dziękuję za ludzi, których spotykam w moim życiu.

Życzę Ci sił i odwagi, by pomagać ludziom z najbliższego otoczenia.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

SIĄDĄ ZA STOŁEM W KRÓLESTWIE BOŻYM

Ewangelia wg św. Łukasza 13,22-30.
Jezus, nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam”; lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości”. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi».

„Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym”.
Pan Jezus zachęca by wejść do królestwa Bożego. Przepis jest prosty, muszę unikać każdej niesprawiedliwości. Wprowadzenie tej zasady w życie jest już trudniejsze: wywiązywanie się ze wszystkich moich obowiązków, szczególnie gdy nikt nie patrzy; dotrzymywanie danego słowa, choć czasem mi się to nie opłaca…
Tato dzięki, że przygotowałeś dla mnie Niebo.

Życzę Ci byś spoglądał „w górę” i dążył do tego co „w górze”.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

PRZYSZEDŁEM RZUCIĆ OGIEŃ NA ZIEMIĘ

Ewangelia wg św. Łukasza 12,49-53.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej”.

„Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął”.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi o ogniu. Przychodzi by mnie zapalić Duchem Świętym. Ale co to dla mnie znaczy? Od razu przychodzą mi na myśl dary Ducha Świętego czyli mądrość, rozum, rada, męstwo, umiejętność, pobożność, bojaźń Boża. Jezus pragnie bym zapłonął, czyli żył tymi darami w codziennym życiu. Zaprasza mnie bym w codzienności wybierał większe dobro choć to trudne i czasem może się nie podobać innym, nawet rodzinie. Zaprasza mnie do codziennych spotkań w Jego słowie, do pomagania ludziom, których spotykam w ciągu dnia, do wybaczania, do pokonywania egoizmu.
Tato dziękuję, że posyłasz mi Ducha Świętego, który zapala mnie do wielkich dzieł.

Życzę Ci odwagi życia darami Ducha Świętego.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

GDZIE JEST SKARB WASZ[?]

Ewangelia wg św. Łukasza 12,32-48.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.

Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie”. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.

Wtedy Piotr zapytał: „Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?” Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas rozdawał jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: „Mój pan ociąga się z powrotem”, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą».

„Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze”.
Jezus dziś daje mi szansę, bym zastanowił się nad tym, co jest najważniejsze w moim życiu. Za czym biegnę, na co tracę najwięcej czasu – bo to jest moim skarbem.

Pokazuje mi również prawdziwy, bo nieprzemijający, skarb – życie wieczne. Czyli wieczne przebywanie z dobrym Ojcem, osobą która kocha i chce mi dać cały świat, zaprasza do wielkich rzeczy. To zaczyna się już tu na ziemi w moim codziennym życiu. Bóg zaprasza mnie do szybkiego godzenia się z Żoną, do wypełniania codziennych obowiązków, do dzielenia się z ludźmi tym co mam…

Jezus również wzywa bym czuwał i był przygotowany na powtórne Jego przyjście. Bo On już się zbliża i chce mnie zaprosić na wielką ucztę, na której będzie mi usługiwał. Ja jedynie muszę chcieć i być gotowy. A czy Ty jesteś gotowy na Jego przyjście?

Życzę Ci odwagi w patrzeniu w przyszłość i podejmowaniu wielkich dzieł.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

JESZCZE TEJ NOCY ZAŻĄDAJĄ TWOJEJ DUSZY

Ewangelia wg św. Łukasza 12,13-21.
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mnie ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?» Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia».

I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj”. Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem».

„Bóg rzekł do niego: ‚Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?’”.
W dzisiejszej Ewangelii Bóg przedstawia mi perspektywę śmierci – jutro mogę już nie żyć. Zachęca mnie w ten sposób bym przyjrzał się swoim celom życiowym i wartościom którymi się kieruję. Nie straszy mnie śmiercią, ale chce bym wybierał to co najcenniejsze i żył w pełni, będąc szczęśliwym. Taki sposób patrzenia – jutra mogę już nie dożyć – pozwala mi zachować dobrą hierarchię wartości. Ta perspektywa pomaga mi w codzienności wybierać większe dobro. Łatwiej jest mi np.: po sprzeczkach godzić się z Żoną, bo szkoda czasu na złości; przeznaczać czas na spotkanie z Bogiem, bo to przygotuje mnie do życia wiecznego, pomagać innym, bo to podoba się Bogu… – tak mogę zdobyć bogactwa, które podobają się Bogu.

W perspektywie światowej bycie bogatym przed Bogiem często mi się nie opłaca, bo tracę czas na modlitwę, rozdaję to co mógłbym sam spożytkować… itp. Ale z perspektywy wieczności to naprawdę mi się opłaca, bo w taki sposób zbliżam się do Boga i życia wiecznego z Nim… I śmierć już mi nie jest straszna, bo jest tylko przejściem do spotkania z Tatą w niebie.

Życzę Ci odwagi i sił w zdobywaniu bogactw przed Bogiem.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba

UMIECIE DAWAĆ DOBRE DARY SWOIM DZIECIOM

Ewangelia wg św. Łukasza 11,1-13.
Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo. Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie».

Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się. Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.

I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam […]
Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus pokazuje mi dobrego Boga Ojca, porównując Go z rodzicami.
To oni troszczą się o swoje dzieci, zabezpieczając ich potrzeby, choć czasem popełniają błędy.
Jezus dziwi się, że patrząc na rodziców nie wierzę w to że dobry Bóg chce dać mi to co dla mnie najlepsze. Nie tylko chce, ale mi to daje.
Tato dziękuję Ci za: wspaniałą rodzinę i wszystko czym mnie obdarzasz w życiu.

Życzę Ci spotkania ze zatroskanym spojrzeniem Ojca.

Szczęśliwy mąż i ojciec
Grzegorz Kociuba